„Filokteja. Powrót” w TR Warszawa

Szukamy współczesnych sytuacji, które są wariantami losu zranionego herosa Filokteta. Przyglądamy się różnym formom wykluczeń, odrzuceń, umieszczania kogoś na marginesie – powiedziała reżyserka Justyna Wielgus. Premiera spektaklu „Filokteja. Powrót” w TR Warszawa.

„W spektaklu zderzamy myślenie o przyszłości z ważnym tekstem kultury”

.Punktem wyjścia do „Filoktei. Powrotu” jest spotkanie różnych tekstów kultury, przede wszystkim antycznej tragedii Sofoklesa „Filoktet” z ikoniczną literaturą, czyli „Odyseją kosmiczną” Arthura C. Clarke’a oraz filmem Stanleya Kubricka.

– Na przecięciu tych dwóch tekstów przypatrujemy się kondycji człowieka. Spektakl dotyczy tematu samotności, ale także kruchości, tego, jak w różnych ciałach, z rozmaitymi wrażliwościami uczestniczymy w podróżach kosmiczno-ziemskich – powiedziała reżyserka Justyna Wielgus.

Pytana, czy na scenie zobaczymy herosa, powiedziała: – Filoktet pojawi się w naszym przedstawieniu w bardzo przewrotnej formule. Szukamy współczesnych sytuacji, które są wariantami losu zranionego herosa. Został on pozostawiony na bezludnej wyspie, dlatego że był słaby, okaleczony. Przyglądamy się różnym formom wykluczeń, odrzuceń, umieszczania kogoś na marginesie – tłumaczyła.

– W spektaklu mamy różnorodnych bohaterów. Są zarówno osoby prawdziwe, jak i postaci fikcyjne. Wśród nich są Filoktet, Dave Bowman, bohater „Odysei kosmicznej”, ale też bohaterka „Piątego elementu”, filmu Luca Bessona – mówiła. – Towarzyszą im postaci realne, jak amerykańska aktywistka i pisarka Laura Hillenbrand, która od wielu lat cierpi na zespół przewlekłego zmęczenia, czy Brytyjka Laura Winham, która umarła w swoim mieszkaniu z głodu przez niedopatrzenie systemu opieki, którym była objęta. Mamy też Samanthę Hess, która wymyśliła usługi platonicznego przytulania, co upowszechniło się na całym świecie, oraz Juana Manna, który zainicjował to przytulanie – wyjaśniła Justyna Wielgus.

– Nasza scenografia obrazuje przecięcie dwóch światów. Pierwszy plan, skaliste elementy, nawiązuje do wyspy Lemnos, na której Filoktet został porzucony przez Achajów, kiedy ukąsił go wąż, ale też nieco do marsjańskiego krajobrazu – powiedziała. – W drugim planie, niejako nad grotą, znajduje się ukryta kapsuła kosmiczna Dave’a Bowmana. W środku otwartej skały umieściliśmy pokój tzw. symulacji, w którym rozgrywają się historie naszych bohaterów. Dostrzec w tym można cytat z filmu Kubricka – tłumaczyła twórczyni przedstawienia.

Jak zaznaczyła, muzyka w spektaklu to kolejny bohater, który kreuje wielość światów. – Jest podróżą przez zapłaszczony czas, zapłaszczone przestrzenie, które się spotykają, wirują, dialogują ze sobą. Można powiedzieć, że jest przewodnikiem po świecie przedstawienia – dodała.

– W spektaklu zderzamy myślenie o przyszłości z ważnym tekstem kultury, jakim jest „Filoktet”. Interesuje nas takie budowanie narracji, by wydobyć to, że dziś bardziej futurystyczne może się wydawać „wylądowanie na Ziemi” i zmierzenie się z realnością niż zaludnianie kosmosu. Podbój zastępujemy refleksją o powrocie. Statek to nasze łóżko – wyjaśniła dramaturżka i autorka scenariusza do spektaklu Justyna Lipko-Konieczna.

Filokteja, spektakl o radzeniu sobie z samotnością

.Jak odnaleźć się w sytuacji utraty prestiżu, jak poradzić sobie z samotnością i słabością, nie traktując ich w kategoriach kary czy winy, lecz jako część ludzkiego doświadczenia? Twórczynie i twórcy spektaklu zachęcają do przewrotnego myślenia o »sukcesie« i do mówienia na głos o tym, co kruche, a co może stać się źródłem siły i budować relacje oparte na empatii, trosce, solidarności i odwadze, które są naszym najważniejszym kapitałem w czasach niepewności” – czytamy w zapowiedzi.

Koncepcja – Justyna Lipko-Konieczna i Justyna Wielgus. Scenariusz i dramaturgia – Justyna Lipko-Konieczna. Reżyseria i choreografia – Justyna Wielgus. Kostiumy i scenografię zaprojektowała Wisła Nicieja. Wideo – Wojciech Kaniewski. Muzyka – Zoi Michailova. Za reżyserię światła odpowiada Sebastian Klim.

Występują: Łukasz Gawroński, Maja Kowalczyk, Daniel Krajewski, Aleksander Orliński, Sebastian Pawlak, Agnieszka Podsiadlik, Aleksandra Skotarek, Kamil Studnicki i Justyna Wasilewska. Premiera – 30 listopada o godz. 19 w TR Warszawa. Kolejne przedstawienia – 2 i 5-6 grudnia. Spektakl jest efektem współpracy TR Warszawa, Teatru 21 i Polskiej Akademii Nauk (w ramach międzynarodowego projektu CHANSE).

Panteon teatrów i jego potrójny listopadowy jubileusz

.Dzień 19 listopada to data szczególna, potrójna w dziejach artystycznych Warszawy. Najpierw tego właśnie dnia w 1765 roku narodził się teatr polski; następnie w 1825 roku wmurowano kamień węgielny pod Teatr Wielki i wreszcie w 1965 roku dokonano jego uroczystego otwarcia po odbudowie ze zniszczeń wojennych – pisze prof. Jerzy MIZIOŁEK.

Stolica!… gdziekolwiek skierujesz swe kroki,
Czas wyrył pamiątki dziejowe […]
Idź dalej z ulicy w ulicę z tłumami.
Tam stoją kolumny szeregiem,
Panteon teatrów zalany światłami […]
Nie lękaj się sceny! Tam Dziadów upiory
Nie wyjdą na hasło Guślarza!

Andrzej Niemojewski, Stolica

„Aktorowie Jego Królewskiej Mości komediów polskich – ogłaszały afisze jesienią 1765 roku – będą reprezentowali 19 listopada Natrętów, komedię w trzech aktach z dwoma baletami. Początek będzie o godzinie szóstej. Bilety od południa będą sprzedawane w Operalni”. Afisz pierwszego spektaklu nie zachował się do dziś, ale jesteśmy w posiadaniu identycznego z 26 listopada. Natręci Józefa Bielawskiego zostali dobrze przyjęci przez publiczność, choć nie miała wysokiej wartości artystycznej. Nawet August F. Moszyński, dobry znawca teatru, miał przyznać: „Pan Bielawski podjął trud wyuczenia aktorów, dając im grać szereg komedii według swoich wskazówek, i zapoczątkował w ten sposób polski teatr”.

Prawdziwym scenicznym odkryciem w inscenizacji Natrętów okazał się Karol Świerzawski. W skreślonym przez Bogusławskiego żywocie tego artysty amatora, który stał się pierwszym polskim aktorem etatowym, czytamy: „Z tej jednej roli wybornie oddanej, wróżono w nim wielkiego komika, czym był w istocie i czego coraz większe w początkowych [Franciszka] Bohomolca komediach: CzaryPan StaruszkiewiczJunak i innych dawał dowody”.

Pomimo braku przystosowania do warunków teatru publicznego Operalnia służyła do 1772 roku, kiedy to z powodu złego stanu (nie polepszyły go liczne naprawy), została rozebrana. Znajdowała się w narożniku Ogrodu Saskiego, przy ulicy Królewskiej, w miejscu, które dziś upamiętnia kamienny pomnik. Wnętrze składało się z przedsionka, klatek schodowych, sali głównej oraz sceny ze stałym horyzontem. Widownia, jak w teatrze dworskim w Dreźnie, miała kształt podkowy i posiadała cztery kondygnacje lóż, w tym dwie loże reprezentacyjne; na parterze ustawione były krzesła i siedem rzędów ławek. Wnętrze teatru wykonane było w stylu drezdeńskim i odznaczało się dobrym smakiem i elegancją. Wyjątkowość Operalni polegała na tym, że wzniesiono ją w czasach saskich jako teatr królewski, a z czasem stała się pierwszym w Warszawie teatrem publicznym.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-jerzy-miziolek-panteon-teatrow-i-jego-potrojny-listopadowy-jubileusz/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 28 listopada 2025