Eryk MISTEWICZ: Nieodpowiedzialność Gazety Wyborczej

TSF Jazz Radio

Nieodpowiedzialność Gazety Wyborczej

Eryk MISTEWICZ

Prezes Instytutu Nowych Mediów. Autor strategii marketingowych. Doradza pracując z firmami, instytucjami, osobami publicznymi w Polsce i we Francji, wspiera i uruchamia nowe projekty, pisze książki. Laureat Polskiego Pulitzera. www.erykmistewicz.pl

Ryc.: Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

Na stronie „Gazety Wyborczej” przeczytałem: „Polaczki to byli, są i będą złodziejami i krętaczami, z tego słynęli i to im najlepiej wychodziło”- pisze Eryk MISTEWICZ

Tak, przeczytałem te słowa na stronie „Gazety Wyborczej” i to „Gazeta Wyborcza” jest odpowiedzialna w pełni za ich opublikowanie. Nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla tych haniebnych słów to, że inne słowa, inne zdania padające czy to w „Gazecie Wyborczej”, czy w innych mediach, są jeszcze bardziej haniebne. Tak jak nie jest usprawiedliwieniem dla zabicia człowieka masowa zbrodnia w takim czy innym kraju, w takim czy innym czasie.

„Gazeta Wyborcza” ponosi pełną odpowiedzialność za te słowa dlatego, że nie dopilnowała, aby nie pojawiły się na jej łamach. Łamy „Gazety Wyborczej” to cała przestrzeń przez nią zarządzana: od stron poświęconych polityce i igrzyskom olimpijskim, poprzez prognozę pogody, aż po ogłoszenia drobne, w przypadku których redakcja interweniuje, jeśli ktoś chce zamieścić nieobyczajną, szkodliwą społecznie, wulgarną treść. Nie jest też usprawiedliwieniem dla tych słów okazowy charakter publikacji: „Zobaczcie, jak ludzie myślą”. Ludzie mogą myśleć różne rzeczy. Odpowiedzialna redakcja takich rzeczy nie publikuje.

„Gazeta Wyborcza” ponosi pełną odpowiedzialność za każde słowo opublikowane w przestrzeni, którą zarządza. Niezależnie od tego, czy mówimy o wersji papierowej, czy internetowej. W jednym i drugim przypadku bowiem czerpie korzyści z zarządzania tą przestrzenią. Ma redaktorów opłacanych z pieniędzy, które wpływają z reklam napędzanych takimi właśnie treściami.

Nie, nie jest żadnym argumentem to, że społeczeństwo jest takie, jakie jest, i dziennikarz nie jest od tego, aby to społeczeństwo edukować. Jest od tego. Jest także od tego.

Nie jest żadnym argumentem to, że nikt już nie kontroluje tego, co się dzieje na stronach zarządzanych przez media, że dziennikarze mają tylko czerpać profity z reklam na swoich stronach, natomiast w najmniejszym nawet stopniu nie mogą tych stron moderować, kontrolować.

Nie ma też przeniesienia obowiązku redakcji na czytelników, aby po zauważeniu słów haniebnych sygnalizowała to gdziekolwiek. Od tego jest redakcja, od tego są redaktorzy, za to biorą pieniądze, na tym polega ich praca.

Nie jest argumentem to, że „efekt skali” uniemożliwia skuteczne zarządzanie redakcyjną stroną internetową; że nie sposób czytać wszystkiego, co publikują na tej stronie dziennikarze i czytelnicy. Jeśli redakcja czerpie profity ze strony, ma obowiązek zadbania o pojawiające się tam treści.

.Nie jest argumentem to, że gdzie indziej jest jeszcze gorzej. Zobaczcie, proszę, jak wyglądają strony porządnych gazet w Europie. Gazet przyzwoitych.

Eryk Mistewicz

13

Pozostaw odpowiedź Michał Anioł Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpis czytelnika Gazety Wyborczej pod artykułem o Polsce jako światowym liderze produkcji pieczarkami… Bez komentarza.

Jan Błoński pisze:

Można by się kłócić, czy Facebook lub Google odpowiadają na za to, co jest zamieszczane na ich platformach. A przecież “Gazeta Wyborcza”, to nie to samo, co plotek.pl, choć jego wydawcą też jest Agora SA. Jeśli więc ktoś ma ponosić odpowiedzialność, to Agora, nie Gazeta. Nie o to jednak chodzi. Z powyższym tekstem, którego autor staje w obronie przyzwoitego dziennikarstwa, po prostu trudno się zgodzić.
Pierwszy zawód, który spotyka czytelnika, to tak podkreślana rzetelność dziennikarska. Ta wymagałaby podania źródła powyższego cytatu. Bez tego trudno traktować felieton poważnie. Nie znamy kontekstu ani znaczenia, w jakim pojawiają się powyższe słowa – można sobie wyobrazić, że Gazeta (o ile w ogóle Gazeta, a nie bloger na Plotku) napisała tekst o Polakach na w Anglii po Brexicie i opisuje szykany, jakie ich spotykają. Lub po prostu jest to chamski, głupi komentarz na przypadkowym forum (nie taki znowu straszny, jeśli spojrzy się na wszystko, co pojawia się w Internecie).
Na tej samej zasadzie mogę napisać tekst “Na stronie “wszystkoconajwazniejsze.pl” przeczytałem: „Polaczki to byli, są i będą złodziejami i krętaczami, z tego słynęli i to im najlepiej wychodziło””. I będzie to prawda, bo na portalu wcn można przeczytać takie słowa.
Nie sposób uciec od wrażenia, że cały tekst jest atakiem na Gazetę Wyborczą. To wydaje się zaskakujące, bo mimo iż nie utrzymała ona poziomu sprzed dekady czy dwóch, wciąż jest chyba najlepszym polskim dziennikiem. Jeśli na 30 dzieci w klasie, nikt nie uważa na lekcji, 28 krzyczy i biega po sali, a dwoje siedzi w ławce i rozmawia, można się zdziwić, gdy nauczyciel zwróci uwagę za “gadanie” właśnie tej dwójce. Na podobnej zasadzie działa powyższy tekst. Warto wytknąć Gazecie jej błędy, ale jeśli spuszcza się na nią tak fundamentalną krytyką przy pominięciu wszystkich innych czasopism opiniotwórczych, to jest to niesprawiedliwe. Rzeczpospolita także notuje wpadkę za wpadką, a o poziomie tygodników typu wsieci i dorzeczy, niezależnej czy GPC nawet wspominać nie będę. Zaś to, co dzieje się na forach wspomnianych mediów daleko przekracza sytuację w GW i zakrawa na patologię.
Rzetelność w takim razie wymagałaby nie tylko źródła, a również zestawienia z resztą. Bo z niego okazuje się, że GW utrzymuje się na powierzchni, podczas gdy inni szorują po dnie.

Michał Anioł pisze:

To ciekawe, że przez ostatnich parę lat nie raczył Pan skrytykować Gazety Polskiej i jej portalu niezalezna, gdzie pod artykułami były takie komentarze, że normalny człowiek by o takich rzeczach w ogóle nie pomyślał. No ale rozumiem – frukty czekają.

Mistewicz pisze:

Nie ma dla mnie – w tej kwestii – większej różnicy między Gazetą Wyborczą a Gazetą Polską. I nie jest to żadnym argumentem, że ktoś inny robi coś równie złego. Pozdrawiam. EM

Michał Anioł pisze:

W takim razie rzetelność nakazywałaby aby przy okazji ataku na GW wspomnieć, że w zasadzie jest to problem większości portali, w szczczególności tych, które nie cenzurują wpisów.
GW jako chłopiec do bicia w tej kwestii jest dla osób zorientowanych w tej kwestii dość słabym przykładem w porównaniu do ‘konkurencji’

Powinien Pan się zgłosić na rzecznika, idealnie Pan powtarza to co często słychać “my robimy fatalnie ale inni też robią źle, więc jesteśmy rozgrzeszeni przynajmniej w 50%!” Od Gazety Wyborczej , pierwszej wolnej prasy po 1989 r. jednak mam prawo wymagać więcej.

Michał Anioł pisze:

mam głęboko gdzieś GW. Istotna dla mnie jest prosta rzecz, zatracona w dzisiejszym dziennikarstwie – RZETELNOŚĆ. Nie można pisać w tym temacie, nie wspominając o drugiej stronie. Pomijam, że to był komentarz jakiegoś internauty, który mógł dodać każdy, po czym opisać jaka GW jest straszna. Naprawdę 5 min szukania i w prawicowej prasie znalazłbym gorsze sformułowania w samych artykułach, a nie tylko w komentarzach.

Od ‘Wszystko co najważniejsze’ też mam prawo wymagać wiecej, przynajmniej rzetelności. Tu jej kompletnie zabrakło.

Po pierwsze proszę zważać na słowa, tutaj nie przechodzą z zasady tego typu wpisy, puszczam tylko ze względu na kontekst dyskusji; po drugie pańskie spekulacje odnośnie genezy powstania powyższego felietonu są nieuprawnione, pomijając że noszą znamiona pomówienia; po trzecie to felieton, zachowujący wszelkie reguły wynikające z definicji tej formy literackiej. Jeśli spodziewa się Pan po felietonie, że będzie wszechstronną pogłębioną analizą zjawiska, to jakby miał pan pretensje do motorówki że nie lata. Pozdrawiam

Michał Anioł pisze:

Pani Anno, jeśli coś nazwie się ‘felieton’ to nie oznacza, że nim jest. Pozwolę sobie przytoczyć definicję felietonu:
“FELIETON – to krótki utwór napisany w sposób żartobliwy, utrzymany w osobistym tonie. Napisany w sposób lekki i efektowny. Tekst felietonowy nie może być poważny musi być pisany z dystansem, ma on być wyczuwalny. (…) Tak naprawdę felieton jest to ironiczny, prześmiewczy, niekiedy nawet szyderczy tekst na poważne tematy…”

Nie widzę w tym tekście ironii, szydery, żartu, lekkości, dystansu.

Ah – przepraszam – jeden warunek felietonu jest spełniony “Charakterystyczne jest częste i sprawne “prześlizgiwanie” się po temacie” ale czy to jest wystarczające?

Panie Michale, ściąga pl? Naprawdę?

Michał Anioł pisze:

cóż za argument, naprawdę…:)
definicja błędna? no własnie.

co najmniej niepełna – a ponoć półprawda jest całym błędem

Qpinski pisze:

Dewaluacja słów w przestrzeni zarządzanej przez GW zaczęła się w momencie, gdy Adam Michnik uznał, że ma monopol na orzekanie co jest prawdą i kto jest przyzwoity.

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam