Maria WANKE - JERIE: "Bez mecenatu państwa opanuje publiczną przestrzeń dyktatura błahostek"

TSF Jazz Radio

Bez mecenatu państwa opanuje publiczną przestrzeń dyktatura błahostek

Maria WANKE-JERIE

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista PR, przez 16 lat szef działu promocji na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. Współtworzyła pierwszy „Raport o stanie nauki w Polsce”. Współautorka pięciu książek o bohaterach „Solidarności”. Odznaczona Medalem „Niezłomni” (2013) i Medalem „Zasłużony dla Wrocławia – Merito de Wratislavia” (2016).

Ryc.: Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

Dyskusja

Teksty na poważne tematy są nudziarstwem. Takie przekonanie o czytelniczych preferencjach mają nawet ci dziennikarze, którzy chcą i potrafią podejmować ważne tematy i pisać poważne teksty. Pozostali nawet nie próbują. Dyktatura błahostek zatacza coraz szersze kręgi, formatując media i ich odbiorców. Co jest tego przyczyną, a co skutkiem? Jak odwrócić ten niekorzystny trend?

„Jest Pani drugą osobą w mojej historii, która zareagowała na taki wywiad, a trochę mam ich na koncie” — napisał na Twitterze Agaton Koziński w odpowiedzi na moje gratulacje za świetną rozmowę z Leszkiem Balcerowiczem, zatytułowaną „W Polsce trudne tematy umierają szybko”, która ukazała się w dodatku „Gazeta Plus” dolnośląskiej mutacji dziennika „POLSKA The Times”. Autor rozmowy wyraził radość, że są jeszcze takie osoby, które chcą czytać teksty na poważne tematy, bo — jak ocenił — powszechnie odbierane są jako nudziarstwo. Nazwał mnie „bratnią duszą”, wymieniliśmy uprzejmości.

Stopniowo kurczy się grono odbiorców ambitnej publicystyki, a ci, którzy szukają poważnych tekstów, coraz trudniej je znajdują.

Agatonowi Kozińskiemu odpowiedziałam trochę przekornie, bo wiem, że to on ma rację. Mnie też niełatwo znaleźć „bratnią duszę”.

Gdy Axel Springer Polska w 2006 roku rozpoczął wydawanie gazety codziennej o zasięgu ogólnokrajowym „Dziennik Polska-Europa-Świat”, miała ona cztery stałe dodatki tematyczne, w tym najbardziej przeze mnie ceniony cotygodniowy dodatek „Europa”. Od maja 2007 r. jej dodatek ekonomiczny stanowiła polskojęzyczna wersja „The Wall Street Journal”. Gdy cotygodniowa edycja „Europy” została zastąpiona cyklem miesięcznym, czytelnicy tacy jak ja otrzymali sygnał, że coś się kończy. Agonia nie trwała długo — mój ulubiony dodatek przestał się ukazywać. Ratunkiem dla gazety okazało się jej połączenie z „Gazetą Prawną”, co oznaczało w praktyce zniknięcie jednego tytułu. Wydawany przez tego samego wydawcę, czyli Axel Springer Polska, tabloid „Fakt” trzyma się mocno i jest największą gazetą tego typu w Europie. Czy Polacy zasługują tylko na tabloidy?

„W USA sprawę Watergate udało się wyjaśnić, bo media doprowadziły ją do samego końca” — przypomina Leszek Balcerowicz, dodając, że w Polsce właśnie tego brakuje. Pytania o to, co dalej z elektrownią w Możejkach, co z budową elektrowni atomowej, programem poszukiwania gazu łupkowego — pozostają bez odpowiedzi. Tak jak bez rozliczeń pozostają deklaracje polityków.

.Dyktatura błahostek w mediach prowadzi do „bezzębnej”, jałowej polityki, bo to media są zobowiązane do rozliczania polityków. Do rozliczania w imieniu wyborców, by oni dokończyli to przy urnach. Bez poważnych mediów, rozliczających polityków, bez prawdziwej debaty na poważne tematy nic się nie zmieni.

„Bez odpowiedzi na strategiczne pytania dotyczące Polski za lat kilkadziesiąt, pytania, które powinniśmy sobie postawić, nie będzie ani lepiej, ani mądrzej” – pisał Eryk Mistewicz w ważnym artykule „Ta polityka prowadzi donikąd” we Wszystko  Co Najważniejsze. Pytania: „O co chodzi w polskiej polityce? Czy jest plan na przyszłość? Czy ktoś wie, dokąd i po co idziemy?” pozostawia bez odpowiedzi. Przekonuje natomiast, że taka polityka, jak obecnie, takie media i takie elity to droga donikąd.

Od czego zacząć, by przerwać zamknięty krąg niemożności? Zmienić media, które schlebiają coraz mniej wymagającym gustom odbiorców, i uczynić z nich oręż do rozliczania polityków w miejsce rozrywki i źródła taniej sensacji. Zmienić czytelników, widzów i słuchaczy w zaangażowanych w sprawy publiczne obywateli, którzy będą wierzyć, że każdy problem zostanie doprowadzony do końca, rozliczony, rozwiązany, wyjaśniony. Że dziennikarze nie odpuszczą. Takie media mogą zdobyć odbiorców na dłużej, budując zaufanie, tworząc kapitał społeczny, który w przyszłości może zmienić politykę. Tego nie można zostawić grze rynkowej, bo — choć jest to w interesie ogółu — na początku nie jest w niczyim interesie.

Debatę publiczną, poważną i na ważne społecznie tematy, należy uznać za najistotniejszy czynnik sprawczy reformowania państwa, instrument, który wymusi zmianę polityki niemocy w politykę ambitnych celów. Do tego niezbędny jest mecenat państwa.

Tak jak bez mecenatu państwa nie poradzi sobie kultura wysoka, tak bez finansowego wsparcia nie zniknie ani z polityki, ani z mediów dyktatura błahostek. Do tego dostosowane powinny być rozwiązania instytucjonalne, prawne i finansowe. Nie można pominąć w całej sprawie kwestii być może najważniejszej — zaufania, a właściwie jego braku na wszystkich poziomach funkcjonowania społeczeństwa.

Obywatele nie mają zaufania do instytucji państwa na każdym szczeblu i w każdym jego segmencie, z kolei państwo nie ufa obywatelom, stąd przekleństwo zezwoleń, pieczątek, stempli itp. Mniej więcej jedna trzecia społeczeństwa nie ufa mediom mainstreamowym, czerpiąc wiedzę i informacje z mediów nazywanych niezależnymi, a w istocie opozycyjnymi wobec władzy. Ludzie, nie ufając, nie zajmują się sprawami poważnymi i ograniczają się do tego, na czym się znają, czyli do błahostek. Obniżenie poziomu zaufania nie ominęło jedynej instytucji zaufania publicznego w Polsce, jaką był Kościół zarówno w czasach PRL, jak i w latach 90. ubiegłego wieku.

.Kluczem do jakichkolwiek zmian, w tym do objęcia mecenatem państwowym debaty publicznej, jest przywrócenie zaufania. W przeciwnym razie każda, nawet najszlachetniejsza próba tego rodzaju zostanie odebrana wyłącznie jako propaganda rządowa.

Maria Wanke-Jerie

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam