42. Warszawski Festiwal Filmowy [Program]

„Debiut” Jessego Eisenberga, „Błogosławieństwo ziemi” Hansa Pettera Molanda, „Przez ścianę” Macieja Sobieszczańskiego, „Cudze rzeczy” Grzegorza Dębowskiego – to i wiele więcej znajdziemy w programie 42. Warszawskiego Festiwalu Filmowego, który potrwa od 9 do 18 października.
Skład jury zostanie ogłoszony wkrótce
Na tegoroczny program Warszawskiego Festiwalu Filmowego składa się 190 tytułów z całego świata – 132 filmy pełnometrażowe i 58 krótkich metraży. Ponad 100 filmów zostanie zaprezentowanych jako premiery – międzynarodowe, światowe i regionalne. W ciągu 10 dni odbędzie się 330 seansów.
Jak powiedział na czwartkowej konferencji dyrektor programowy festiwalu Bartek Pulcyn, wiele filmów pokazywanych w ramach tegorocznego programu łączy temat, jakim jest poszukiwanie swojego miejsca na świecie czy własnej drogi. – To też filmy, które mierzą się z fundamentalnymi wartościami, jak prawda, sprawiedliwość i miłość – podkreślił.
Festiwal otworzą filmy „Debiut” w reżyserii Jessego Eisenberga, twórcy zrealizowanego w Polsce „Prawdziwego bólu” i norweski kandydat do Oscara „Błogosławieństwo ziemi” Hansa Pettera Molanda. „Debiut” to opowieść o kobiecie, która postanawia spełnić swoje największe marzenie – zagrać w teatrze. Nowe życie ją pochłania, a teatralną trupę zaczyna traktować niczym własną rodzinę. W filmie występują m.in. Julianne Moore i Paul Giamatti. „Błogosławieństwo ziemi” zadaje pytanie o to, czy miłość może przetrwać próbę czasu, poprzez historię głównych bohaterów budujących wspólne życie.
Sercem festiwalu jest Konkurs międzynarodowy. W tym roku o Warsaw Grand Prix powalczy 14 tytułów. W sekcji konkursowej znalazły się dwie polskie produkcje. „Przez ścianę” Macieja Sobieszczańskiego to oparta na faktach historia dwójki więźniów, których miłość zrodziła się przez więzienną ścianę w czasach stalinowskiego terroru. Odtwórczyni głównej roli, Maria Dębska, powiedziała podczas czwartkowej konferencji prasowej, że „Przez ścianę” jest najważniejszym filmem w jej życiu. – Dla mnie to jest przede wszystkim historia o tym, że w świecie indywidualizmu, w którym staramy się być jak najlepszą wersją siebie i być samowystarczalni, to co jest wspaniałe, to spotkanie z drugim człowiekiem, który może nas uratować – mówiła. Aktorka dodała, że film opowiada o bezgranicznej miłości, o tym, że „drugi człowiek jest wszystkim”. Jego premiera odbędzie się na 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. „Cudze rzeczy” Grzegorza Dębowskiego, twórcy „Tyle co nic”, śledzi losy kobiety, która zarabia na utrzymanie, okradając mieszkania. Kiedy pewnego dnia bohaterka trafia do domu zmarłego mężczyzny i zaczyna podszywać się pod jego partnerkę, dochodzi do wniosku, że mogłaby żyć inaczej. Film był pokazywany w sekcji Orizzonti na 83. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji.
Jak informują na swojej stronie internetowej organizatorzy, skład jury zostanie ogłoszony wkrótce. Nagroda Warsaw Grand Prix została zwiększona ze 100 tys. zł do 120 tys. zł.
W sekcji Centerpiece, tzw. gwoździ programu, znalazły się „Tabloid” Dannego Boyla, który otworzył tegoroczny Festiwal Filmowy w Wenecji, „The spiral” Paolo Strippoliego, według Bartka Pulcyna, eksperta od filmów z dreszczykiem oraz „Rebelia” w reżyserii Paula Greengrassa, laureata nagrody BAFTA i Empire Award, który był nominowany do Oscara w kategorii najlepszy reżyser.
Sekcja Konfrontacje nawiązuje do formy pokazów filmowych organizowanych przed ich oficjalną premierą w kinach. Zobaczymy w niej m.in. polityczny thriller „Jupiter” w reżyserii Alexandre Smia. – Ta historia nie jest czystą fikcją. W „Jupiterze” odbija się cały współczesny świat – powiedzieli PAP aktorzy Denis Menochet i Reda Kateb. Film opowiada o nowo wybranym prezydencie Francji, który w obliczu zamachu na prezydenta Rosji musi zmierzyć się z groźbą rosyjskiego ataku i eskalacji międzynarodowego konfliktu. Wraz ze swoimi doradcami podejmuje decyzje dotyczące bezpieczeństwa Francji, a ostatecznie staje przed wyborem, czy użyć francuskiego arsenału nuklearnego. W sekcji znajduje się także produkcja „Niespodziewane” Ryusuke Hamaguchiego, reżysera „Drive my car”, który zdobył nagrodę za najlepszy scenariusz w 2021 na Festiwalu Filmowym w Cannes.
Mateusz Demski, selekcjoner filmów dokumentalnych, zwrócił uwagę na trzy filmy w sekcji Konkurs filmów dokumentalnych. „Jak nakarmić dyktatora” Andrew Neela powstał z inspiracji książką Witolda Szabłowskiego pod tym samym tytułem. Jest opowieścią o ludziach, którzy gotowali największym dyktatorom i zbrodniarzom, m.in. Augusto Pinochetowi, Saddamowi Husajnowi i Kim Dzong Ilowi. Przedstawia, jak wygląda świat dyktatorów, widziany oczami osób odpowiedzialnych za gotowanie dla nich. „Yugo jedzie do Ameryki” Filipa Grujicia i Aleksy Borkovicia opowiada o samochodzie produkcji jugosłowiańskiej, okrzykniętym najgorszym w historii motoryzacji. Jak mówił, autorzy filmu próbują zadać pytanie, „jak to jest być w najgorszym, w świecie, który uważa się za najlepszy”. Damski wskazał także „Ingeborg Bachmann – Ktoś, kim kiedyś byłam” Reginy Schilling pokazujący portret jednej z najważniejszych austriackich eseistek XX wieku.
Filmem zamknięcia będzie „Zapach jabłek”, pochodzącego z RPA, Johna Trengove’a
W Konkursie 1-2, czyli konkursie filmów debiutanckich, znalazły się dwa polskie filmy. „Kobieta stanu wolnego”, w reżyserii Elizy Godlewskiej i Alana Ruczyńskiego, to portret pięćdziesięcioletniej Romy, która próbuje odzyskać wpływ na własne życie, a jej największym marzeniem jest własne miejsce, które mogłaby nazwać domem. Jak powiedziała odtwórczyni głównej roli, Ewa Konstancja Bułhak, spotkanie z debiutującym duetem reżyserskim, było dla niej powrotem do pasji i chęci tworzenia. – Film jest o fundamentalnej potrzebie posiadania domu, dachu nad głową, ale też o spotkaniu. Główna bohaterka, w trakcie filmu, spotyka młodszą kobietę. Może nie zmienia dużo w jej życiu, nie zmienia jej sytuacji, ale daje siłę, żeby iść dalej – mówili twórcy. Drugi polski film w tej sekcji to „Czas, który nie nadszedł” Julii Rogowskiej. Poprzez historię dwójki ludzi, dokonujących odmiennego wyboru ścieżki życia, zadaje pytania o to, czy uczucia mogą przetrwać czas i nieodwracalne zmiany oraz czy można być wolnym w świecie, który odmawia prawa do przemijania.
Filmem zamknięcia będzie „Zapach jabłek”, pochodzącego z RPA, Johna Trengove’a. Opowiada o rodzinnej relacji w czasach apartheidu. Gwałtowne wydarzenia zaczynają ujawniać brutalność kryjącą się pod idylliczną fasadą rodziny. Główny bohater – jedenastoletni Marnus – stopniowo uświadamia sobie okropieństwa rasistowskiego systemu, przez co jego miłość do ojca – generała armii – zostaje wystawiona na próbę.
W dniach 12-16 października odbędą się Warsaw Industry Days, w ramach których spotykać się będą producenci, twórcy, dystrybutorzy, selekcjonerzy festiwalowi, krytycy, a także nowe pokolenie filmowców z Europy. Odbywać się będą także warsztaty, konsultacje i panele skierowane do branży filmowej, w celu prezentowania konkretnych projektów, ale również nawiązywania kontaktów i potencjalnych współprac oraz wspierania młodych talentów.
PAP/MB


