600-lecie Łodzi. Wirtualna wystawa o historii przemysłowej miasta

600-lecie Łodzi. Wirtualna wystawa o historii przemysłowej miasta

Ponad 100 unikatowych obiektów związanych z historią przemysłowej Łodzi można oglądać na wirtualnej wystawie w intrenecie. Przygotowana przez Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi cyfrowa ekspozycja to jedno z pierwszych wydarzeń związanych z obchodzonym w tym roku 600-leciem miasta.

.Jak poinformowała Sylwia Meyer-Olejarczyk z Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi (CMwŁ), 600-lecie Łodzi to okazja, aby muzeum razem z Archiwum Państwowym w Łodzi oraz Muzeum Miasta Zgierza przygotowało specjalny projekt poświęcony rocznicy. “Wystawa podzielona jest na pięć kategorii tematycznych: Przedmioty codziennego użytku, Ubiór i akcesoria stroju, Pamiątki po rzemiośle, przemyśle i handlu, Ikonografia i Archiwalia. Zdjęcia eksponatów uzupełnione są opracowaniami popularnonaukowymi i ciekawostkami, prezentując historię barwnego, wielokulturowego regionu” – wyjaśniła Meyer-Olejarczyk.

Eksponaty w formie cyfrowej ukazują dzieje zarówno słynnych fabrykantów, jak i zwykłych robotników. Wśród prezentowanych obiektów znajdują się takie perełki, jak aparat fotograficzny z mieszkiem w postaci harmonijki z przełomu XIX/XX w. czy naczynie do wyrobu bitej śmietany z lat 30. XX w. Można zobaczyć też dużo pamiątek pozostałych po łódzkich zakładach przemysłowych: proporczyki, szyldy, próbniki tkanin czy dyplomy. Duża część zbiorów to fotografie łódzkich fabrykantów, zdjęcia robotników, pocztówki czy widoki miasta z XIX i XX wieku, oficjalne dokumenty, umowy, świadectwa pracy i dyplomy. Cyfrową wystawę można oglądać bezpłatnie na platformie DIGITEX na stronie digitex.cmwl.pl. Projekt dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

600-lecie Łodzi. Czy miasto Łódź będzie wzorem rewitalizacji dla innych miast w Europie?

.”Bilbao, Sheffield, Roubaix to ikony rewitalizacji. Czy Łódź, w której zaczynają się wielomilionowe inwestycje remontowe, za kilka lat będzie tak samo rozpoznawalna w Europie i na świecie? Wiele wskazuje na to, że tak, nie tylko ze względu na rozmach, z jakim planowane są inwestycje w aż ośmiu łódzkich kwartałach, ale także dlatego, że jako pierwsze miasto w Europie Łódź ma szansę ucywilizować gentryfikację” – pisze Aleksandra Jadach-Sepioło [LINK].

“Łódź stoi przed szansą na spektakularny sukces rewitalizacji. Dotąd w miastach europejskich największym problemem działań obszarowych było rugowanie dotychczasowych mieszkańców poza odnawiany obszar i ignorowanie ich problemów. W Łodzi daleko jeszcze do sukcesu, a zagrożenia nadal istnieją. Aby akt trzeci mógł się zakończyć szczęśliwym finałem, łódzki urząd i mieszkańcy muszą uwierzyć w gospodarzy obszarów i społecznych latarników” – pisze autorka.

Ballada o Łodzi

.”Łódź daje miejsce każdemu” – pisze Marek Kacprzak [LINK]. “Swojemu, obcemu, tutejszemu i napływowemu. Jak dworzec. Nie pyta, kim jesteś i po co przybyłeś albo dokąd chcesz odjechać. Przyjmie pod swój dach i mieszczucha, i chłopa. Robotnika i artystę. Polaka, Żyda, Niemca czy studentów z całego świata, którzy mają tu swój akademik, nie bez przyczyny nazywany „Wieżą Babel”, gdzie krzyżują się języki, kultury i życiowe drogi. Da schronienie, choćby na chwilę, katolikowi czy prawosławnemu. I tak od zawsze.

Łódź to miasto, w którym przecinają się drogi niepotrzebnych już nikomu robotników i szwaczek, którym zabrano maszyny, przez co nie mają czym zająć swych spracowanych rąk. Krzyżują się tu szlaki filmowców marzących o Oscarze, którego dostali już Polański czy Wajda, ze szlakami prządek, które nie mają dla kogo prząść i dawno temu porzuciły wszelkie nadzieje, gubiąc przy tym uśmiech, który nie jest w stanie powrócić na ich twarze nawet wtedy, gdy przechodzą obok mosiężnego fortepianu, przypominającego, że w swojej życiowej podróży długi przystanek miał tu też niejaki Artur Rubinstein.

On, one, oni, wszyscy — nawet jeśli nie wierzyli, że to możliwe, to i tak mogli właśnie tu szukać swojej ziemi obiecanej. Kiedyś podążali za dymem z kominów pierwszych fabryk napędzanych maszynami parowymi, wyrywając się ze swojej ziemskiej biedy i budując swoje wyobrażenie szczęścia na biedzie miejsko-robotniczej. Tej ziemi obiecanej szukali kupcy, robotnicy, fabrykanci, uczeni, kapłani, aktorzy… Szukali tego, co sami sobie obiecywali. Szukali, choć nikt nigdy dokładnie nie powiedział im, co to właściwie ma być. Szukali po omacku, wierząc, że to szczęście gdzieś tam jest. Szukali, a nie znajdując, marnieli i z każdą chwilą i z coraz większą biernością czekali już tylko na to, że szczęście znajdzie ich. Że odgadną, jak w tej różnorodności potrzeb, celów, emocji i pragnień zbudować jedną i spójną tożsamość” – pisze Kacprzak.

600-lecie Łodzi – miasto autentyczne, miasto z duszą, wykorzystujące swoją szansę

.”Łódź, chciałoby się powiedzieć, to najbardziej europejskie miasto w Polsce” – zauważa Jacek Saryusz-Wolski na łamach “Wszystko co Najważniejsze” [LINK]. “Z dwóch powodów. Po pierwsze, nigdzie indziej w naszym kraju nie było takiego spotkania wielu kultur i nacji, jak właśnie tutaj. Polacy, Niemcy, Żydzi, Rosjanie – oni wszyscy budowali sukces Łodzi w jego najlepszym okresie na przełomie XIX i XX wieku. Po drugie, Łódź już ponad 100 lat temu korzystała z tego, na czym cała Polska zaczęła zyskiwać po 2004 r., czyli po naszym wejściu do Unii Europejskiej: z otwartego rynku.

Gdy w połowie XIX wieku Łódź zaczynała zamieniać się z rolniczej w przemysłową, była w stanie tego dokonać właśnie dzięki otwartości, która umożliwiała czerpanie korzyści ze współpracy z wieloma bardzo różnymi partnerami. Z Zachodu (Wielka Brytania, Francja, Prusy, a później Niemcy) do Łodzi ściągano maszyny, technologię i wiedzę, w jaki sposób stosować w praktyce nowe osiągnięcia rewolucji przemysłowej. Z Kazachstanu ściągano ogromne ilości bawełny. A wytworzone z nich tkaniny z chęcią kupował ogromny rynek carskiej Rosji. W ten sposób Łódź błyskawicznie stała się jednym z najbardziej prężnych gospodarczo polskich miast. Jako łodzianin z urodzenia podzielam przekonanie, że Łódź jest miastem pokrzywdzonym. Płaciła zawsze bardzo wysoką cenę za to, że znajduje się tak blisko Warszawy. To sprawiało, że następował drenaż kadr, a inwestycje zwykle trafiały do stolicy, nas omijając szerokim łukiem. Nigdy nie byliśmy pupilem władz, które zawsze chętniej zerkały choćby na Śląsk czy Wybrzeże. W Łodzi była ciężka praca i niskie płace. W miasto nie inwestowano, natomiast rekrutowano zeń najlepszych ludzi.

Transformacja, która rozpoczęła się w 1989 r., przyniosła kolejne napięcia. W jej wyniku ucierpiał dramatycznie przemysł włókienniczy. Zapewne po części było nie do uniknięcia, ale na pewno nie musiało to dziać się tak chaotycznie i żywiołowo. Zabrakło przede wszystkim działań, które pozwoliłyby dokonać systemowej transformacji miasta, sprawić, by bardziej płynnie i mniejszymi stratami przeszedł od monokultury przemysłowej do miasta nowoczesnego z silnie rozwiniętymi sektorami usług, nauki. Miasto zapłaciło za to cenę czasowej stagnacji” – pisze Saryusz-Wolski.

PAP/Bartłomiej Pawlak/WszystkoCoNajważniejsze/AJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 6 stycznia 2023
Fot. Igor Mertyn