Sztuczna inteligencja wystawi oceny na Olimpiadzie
AI będzie wykorzystywane do wystawiania ocen na Olimpiadzie, obiektywność i przejrzystość werdyktów, ale rodzi pytania o zaufanie, kulturę sportu i rolę sędziów.
.Międzynarodowy Komitet Olimpijski od kilku lat konsekwentnie stawia na sztuczną inteligencję jako narzędzie wspierające rozwój igrzysk. Ogłoszona w 2024 roku Olimpijska Agenda AI zakłada wykorzystanie algorytmów nie tylko w analizie treningów czy doświadczeniach kibiców, lecz także w jednym z najbardziej wrażliwych obszarów, czyli ocenianiu sportowców.
Już podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan–Cortina 2026 AI ma wspierać sędziów m.in. w łyżwiarstwie figurowym, narciarstwie dowolnym i skokach narciarskich. Systemy komputerowe potrafią z ogromną precyzją analizować liczbę obrotów, kąty wybicia czy wysokość lotu, co w teorii powinno ograniczyć błędy wynikające z ludzkiego zmęczenia lub ograniczeń percepcyjnych.
Sporty oceniane przez sędziów od lat zmagają się z problemami stronniczości, niespójności i braku przejrzystości decyzji. Głośne kontrowersje od skandalu w łyżwiarstwie figurowym na igrzyskach w Salt Lake City w 2002 roku po spór wokół punktacji amerykańskiej gimnastyczki Jordan Chiles w Paryżu w 2024 pokazują, jak krucha bywa wiara w sprawiedliwość werdyktów.
Jako kibic i obserwator skoków narciarskich od lat widzę, jak rażąco potrafią rozjeżdżać się noty sędziowskie. Przy niemal identycznie wykonanych skokach różnice w ocenach stylu sięgają często 1,5, a nawet 2 punktów między sędziami, którzy oglądają dokładnie ten sam skok z tych samych ujęć. To nie są drobne niuanse interpretacyjne, lecz dysproporcje realnie wpływające na wyniki zawodów i klasyfikacje. Dziwi mnie, że w tak mierzalnej i medialnej dyscyplinie ten problem wciąż nie został skutecznie ukrócony, mimo dostępnych dziś narzędzi technologicznych.
.Sztuczna inteligencja jest przedstawiana jako antidotum na te problemy, ponieważ „widzi” więcej i szybciej niż człowiek. Badania wskazują jednak, że technologia nie rozwiązuje wszystkiego, ponieważ algorytmy mogą karać zawodników za minimalne odchylenia niewidoczne gołym okiem, co rodzi pytanie, czy sport powinien być oceniany z aż taką matematyczną surowością.
Dodatkowym wyzwaniem są potencjalne uprzedzenia zapisane w danych treningowych algorytmów. Jeśli systemy uczą się głównie na występach określonych typów sylwetek, stylów lub płci, mogą nieświadomie faworyzować jednych sportowców kosztem innych. Szczególnie trudna jest ocena elementów artystycznych i emocjonalnych, kluczowych w gimnastyce czy łyżwiarstwie figurowym. W sportach akcji, takich jak snowboard czy freestyle skiing, problem jest jeszcze większy, gdyż liczą się tam styl, ryzyko i kreatywność, których nie da się łatwo zamknąć w algorytmicznych regułach. Testy AI podczas X Games w 2025 roku pokazały, że technologia może pomóc w analizie, ale nie zawsze „rozumie” nowatorskie triki, które publiczność i sędziowie uznają za przełomowe.
.AI w ocenianiu olimpijskim to zatem nie tylko kwestia technologii, lecz także kultury i instytucji sportu. Z jednej strony algorytmy mogą zwiększyć spójność decyzji i lepiej tłumaczyć kibicom, skąd biorą się noty. Z drugiej – istnieje ryzyko, że nadmierne poleganie na danych osłabi rolę doświadczonych sędziów i zmieni sposób, w jaki sportowcy trenują oraz rywalizują. Jeśli AI zacznie definiować, co jest „idealnym” ruchem, może to stopniowo ujednolicić style i ograniczyć kreatywność. Prawdziwym wyzwaniem dla igrzysk będzie więc znalezienie równowagi: wykorzystać precyzję algorytmów, nie tracąc przy tym wartości, emocji i zaufania, które od dekad nadają sportowi olimpijski sens.
Oprac: SŚ




