Aleksander SOŁŻENICYN o Zachodzie

Aleksander SOŁŻENICYN o Zachodzie

W 1978 r. podczas wygłoszonego na Harvardzie wykładu, Aleksander SOŁŻENICYN o Zachodzie wypowiadał się krytycznie. Przyczyny, które wpłynęły na opinię autora “Archipelagu GUŁag” przybliża na łamach Wszystko co Najważniejsze Sohrab AHMARI.

.Mimo, iż od głośnego wykładu Aleksandra SOŁŻENICYNA [LINK] na Harvardzie minęło prawie ćwierć wieku, jego przesłanie jest nadal przedmiotem dyskusji intelektualistów, takich jak choćby Pascal BRUCKNER [LINK]. Mało kto przybliża jednak kontekst, który skłonił rosyjskiego dysydenta do krytycznych słów pod adresem Zachodu, wypowiedzianych w 1978 roku. Ów kontekst postanowił przybliżyć irańsko-amerykańskim felietonista, Sohrab AHMARI, w tekście “Archipelag GUŁag zachodniej cywilizacji” opublikowanym na łamach Wszystko co Najważniejsze. Co ważne, felietonista nie ogranicza się do opowieści o życiu rosyjskiego desydenta. Stara się również odpowiedzieć na pytanie, w jaką stronę poszedł Zachód, od czasu, gdy laureat pokojowej Nagrody Nobla sformułował gorzkie refleksje na jego temat.

Redaktor New York Post wspomina m.in. o wrażeniu, jak na Aleksandrze SOŁŻENICYNIE wywarły pokryte graffiti z młotami i sierpami oraz komunistycznymi hasłami, monumentalne i niejednokrotnie zabytkowe budynki Włoch.

Podczas podróży po Włoszech Aleksander Sołżenicyn zobaczył monumentalne skarby tego kraju „pokryte graffiti, wymalowane młotami i sierpami, hasłami i groźbami: »Niech żyje przemoc proletariatu!«”. Hasła te musiały szczególnie drażnić człowieka, który posmakował „proletariackiej przemocy”, ale jeszcze gorsze było pytanie, jakie te obrazki musiały wywoływać w umyśle pisarza: „Czy o to właśnie walczyli on i jego rodacy, przeciwstawiając się komunistycznym represjom?”.

Sohrab AHMARI szukając odpowiedzi na pytanie, co wpłynęło na opinię autora “Archipelagu GUŁag” o Zachodzie, sięga do jego dzieła. Osobowość jednego z jego bohaterów, Fetiukowa, staje się pomostem łączącym świat Zachodu i rzeczywistość stalinowskich obozów. Obszerny fragment książki Jeden dzień Iwana Denisowicza stanowi wprowadzenie do opowieści o losach Aleksandra SOŁŻENICYNA na Zachodzie.

Jako więzień Sołżenicyn doświadczył i był naocznym świadkiem wielu sytuacji, które opisał w książce Jeden dzień Iwana Denisowicza. Daleki od odrzucenia wolności, zyskał dla niej głębokie uznanie, które można zdobyć tylko przy niemal całkowitym jej pozbawieniu. I wbrew twierdzeniom jego krytyków nie popierał tyranii ani nie sprzeciwiał się demokracji po tym, jak cierpiał z powodu „centralizacji wszystkich form życia” w Związku Radzieckim, a zwłaszcza życia umysłowego, co według niego było równoznaczne z „duchowym morderstwem”.

W dalszej części, autor tekstu “Archipelag GUŁag zachodniej cywilizacji” stara się zrozumieć, dlaczego rosyjski dysydent, który przeżył “sowieckie piekło” doświadczył braku wolności na słynącym z liberalizmu Zachodzie. W tym celu przybliża kolejne wydarzenia, które okazały się dla Aleksandra SOŁŻENICYNA brutalną konfrontacją z rzeczywistością istniejącą za żelazną kurtyną.

Reporterzy oblegali go od chwili, gdy przyjechał do bawarskiego domu niemieckiego pisarza Heinricha Bölla, pierwszego miejsca pobytu na wygnaniu. Sołżenicyn, świadomy tego, jak bardzo zagrożeni są jego przyjaciele i bliscy pozostawieni w kraju, odmówił udzielania jakichkolwiek wywiadów – z wyjątkiem jednego reportera, który bardzo mu pomagał w Rosji. Inny dziennikarz wpadł w tak szaleńczą zazdrość, że opublikował artykuł, w którym twierdził, że nagrodzony wywiadem reporter przywiózł Sołżenicynowi sekretny list od żony. To było jawne kłamstwo. Mogło to zagrozić żonie Sołżenicyna, która wówczas desperacko próbowała ochronić ukryte archiwa pisarza przed KGB w Moskwie, przygotowując się jednocześnie do ucieczki. Wystawiło na niebezpieczeństwo i ograniczyło możliwości pracy uczciwego reportera w sowieckiej stolicy. Zazdrosny reporter, który napisał fałszywą historię, nie poniósł żadnej odpowiedzialności ani nie okazał skruchy.

Kolejny zawód spotkał laureata literackiej Nagrody Nobla podczas kolejnych prób publikacji swoich dzieł, które traktował nie, jako przynoszące dochody bestsellery, ale jako narzędzie do konfrontowania Zachodu z przerażającą prawdą na temat sowieckiego reżimu.

Jednocześnie w jednym z krajów księgarnie odmówiły spełnienia jego prośby o sprzedaż Archipelagu z niższą marżą, niż to jest w przypadku książek o zbliżonej objętości (aby więcej ludzi mogło go przeczytać). W innym kraju jeden z wydawców publikował pirackie, poskracane i źle przetłumaczone wydania jego dzieł. Dlaczego? Aby czerpać zyski z jego pracy literackiej, badań i notatek, które prowadził na przekór KGB, często w tajemnicy, w warunkach cenzury i represji, jakich żaden zachodni wydawca czy redaktor nigdy nie zdoła zrozumieć. W Ameryce jedno z największych wydawnictw korporacyjnych próbowało na każdym kroku naciągnąć go na pieniądze, sporządzając zdumiewająco jednostronne umowy wydawnicze, w których każde ryzyko i nawet najmniejsze koszty zrzucano na barki pisarza.

Sohrab AHMARI w dalszej części, opublikowanego na naszych łamach tekstu, opisuje bezwzględne podejście wydawców, przejmujących prawa do wydawania książek rosyjskiego pisarza za granicą i traktujących dzieło jego życia, jak towar, z którego można wycisnąć ogromne zyski.

Przybliża również odpowiedź, na którą Aleksander SOŁŻENICYN trafił, podczas zmagania się z pytaniem o fundament “pomylonej wolności” z którą zetknął się na Zachodzie. Odpowiedź na pytanie, co łączy zachodni liberalizm i komunizm?

Na Zachodzie zbyt często duch Fetiukowa triumfował, zgodnie z prawem, nad duchem Szuchowa

Oprac. Mikołaj Czyż
Ryc. Fabien Clairefond

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 października 2022