Trump wzmocnił, nie osłabił NATO [Alexander STUBB]

Donald Trump, domagając się od europejskich państw większych nakładów na obronność, przyczynił się do wzmocnienia NATO – ocenił prezydent Finlandii Alexander Stubb. Jego zdaniem szczególnie korzystają na tym państwa położone na wschodniej flance Sojuszu. Fiński prezydent odniósł się również do wartej 13 mld euro inwestycji Google w Finlandii, którą skrytykował amerykański przywódca.
Presja ma sens
.Prezydent Finlandii Alexander Stubb należy do tych europejskich przywódców, którzy mimo napięć w relacjach transatlantyckich starają się utrzymywać bliski i pragmatyczny kontakt z administracją Donalda Trumpa. W wywiadzie udzielonym agencji AFP ocenił, że presja wywierana przez amerykańskiego prezydenta na państwa NATO przyniosła Sojuszowi wymierne korzyści. Chodzi przede wszystkim o gwałtowne zwiększenie europejskich wydatków na obronność. Z perspektywy Finlandii, która od 2023 r. jest członkiem NATO i posiada ponad 1300 kilometrów granicy z Rosją, znaczenie tej zmiany jest szczególne. Stubb argumentuje, że większe nakłady europejskich państw na własne zdolności wojskowe bezpośrednio wzmacniają bezpieczeństwo krajów znajdujących się na granicach Sojuszu.
To stanowisko nabiera znaczenia również w kontekście wcześniejszych wypowiedzi Donalda Trumpa. W czasie swojej drugiej kadencji amerykański prezydent wielokrotnie podważał dotychczasowy sposób funkcjonowania relacji między Stanami Zjednoczonymi a europejskimi sojusznikami, domagając się od nich większego udziału w kosztach wspólnej obrony. W kwietniu 2026 r. mówił nawet, że poważnie rozważa możliwość wyjścia Stanów Zjednoczonych z NATO, co spotkało się z niepokojem części państw europejskich.
Europa wydaje coraz więcej na obronność
.Jednocześnie trudno pominąć zmianę, jaka w ostatnich latach dokonała się w europejskiej polityce obronnej. Podczas szczytu NATO w Hadze w 2025 r. państwa członkowskie zgodziły się na nowy cel inwestycyjny: do 2035 r. mają przeznaczać równowartość 5 proc. PKB na obronność oraz wydatki związane z bezpieczeństwem. Co najmniej 3,5 proc. PKB ma być przeznaczane bezpośrednio na podstawowe potrzeby wojskowe, a do 1,5 proc. na takie dziedziny jak ochrona infrastruktury krytycznej, cyberbezpieczeństwo czy odporność państwa. Według NATO łączne realne wydatki obronne europejskich członków Sojuszu i Kanady wzrosły w 2025 r. o blisko 20 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem.
Stubb już wcześniej podkreślał, że presja amerykańskiej administracji przyspiesza proces, który rozpoczął się jeszcze przed powrotem Trumpa do Białego Domu. W sierpniu 2026 r. mówił, że kolejni amerykańscy prezydenci od czasów Harry’ego Trumana domagali się bardziej równomiernego podziału ciężarów w NATO, ale druga administracja Trumpa robi to – jak określił – „na turbo”. Jednocześnie zaznaczał, że celem Europy powinno być budowanie silniejszego europejskiego filaru Sojuszu bez zerwania więzi transatlantyckiej.
Z tego punktu widzenia fiński prezydent przedstawia działania Trumpa nie tyle jako zagrożenie dla samego istnienia NATO, ile jako katalizator zmiany jego wewnętrznych proporcji. Jest to jednak interpretacja Stubba. Część europejskich rządów i ekspertów wskazuje równocześnie, że niepewność dotycząca długoterminowego zaangażowania Stanów Zjednoczonych może utrudniać wiarygodność odstraszania, szczególnie dopóki Europa pozostaje zależna od USA w części kluczowych zdolności wojskowych.
Finlandia między Stanami Zjednoczonymi a europejską autonomią
.Fińska polityka bezpieczeństwa dobrze pokazuje tę dwoistość. Helsinki wzmacniają NATO i relacje ze Stanami Zjednoczonymi, ale równocześnie rozwijają dodatkowe europejskie instrumenty odstraszania. We wrześniu Finlandia dołączyła do kierowanej przez Francję inicjatywy rozszerzonego odstraszania nuklearnego. Stubb podkreślił przy tym, że ma ona uzupełniać, a nie zastępować odstraszanie nuklearne NATO. Finlandia nie planuje również rozmieszczania broni jądrowej na swoim terytorium w czasie pokoju.
Dla Helsinek jest to część szerszej strategii: zwiększać europejską odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo, lecz zarazem nie dopuszczać do strategicznego rozdzielenia Europy i Stanów Zjednoczonych.
W przypadku Finlandii nie jest to abstrakcyjny spór o przyszłość NATO. Rosyjska inwazja na Ukrainę doprowadziła do porzucenia przez kraj trwającej przez dekady polityki pozostawania poza sojuszami wojskowymi. Finlandia została członkiem NATO w kwietniu 2023 r., a jej granica z Rosją stała się jednocześnie jedną z najdłuższych granic lądowych pomiędzy NATO a Federacją Rosyjską.
Trump krytykuje wielką inwestycję Google w Finlandii
.W wywiadzie dla AFP Alexander Stubb odniósł się również do drugiego ważnego w ostatnich dniach tematu w stosunkach fińsko-amerykańskich: gigantycznej inwestycji Google. Amerykański koncern zapowiedział przeznaczenie co najmniej 13 mld euro w latach 2027–2028 na rozwój infrastruktury cyfrowej i energetycznej w Finlandii. Jest to największa pojedyncza inwestycja Google w Europie. Obejmuje rozbudowę istniejącego centrum danych w Haminie oraz nowe inwestycje w Kajaani, Muhos i Vaala.
Projekt jest bezpośrednio związany z gwałtownie rosnącym zapotrzebowaniem na infrastrukturę potrzebną do obsługi sztucznej inteligencji, w tym usług Google Gemini. Finlandia przyciąga podobne projekty m.in. stosunkowo chłodnym klimatem, rozwiniętą infrastrukturą energetyczną oraz dużym udziałem niskoemisyjnych źródeł energii.
Elementem projektu jest również 22-letnia umowa Google z fińskim koncernem energetycznym Fortum. Firma ma kupować nawet połowę energii wytwarzanej przez elektrownię jądrową Loviisa. Według Reutersa inwestycja może zwiększyć fiński PKB o około 3,6 mld euro w czasie fazy budowlanej w latach 2027–2028.
Donald Trump: „Nie jestem z tego zadowolony”
Inwestycja wywołała jednak krytyczną reakcję prezydenta Stanów Zjednoczonych. Donald Trump napisał w serwisie Truth Social, że nie jest zadowolony z decyzji Google i zasugerował, że przedsiębiorstwo wybiera Finlandię ze względu na trudności związane z uzyskiwaniem pozwoleń inwestycyjnych w Stanach Zjednoczonych. Google, ogłaszając projekt, nie wskazał jednak amerykańskich procedur administracyjnych jako przyczyny swojej decyzji. Koncern argumentował, że Finlandia jest dla niego strategicznym centrum rozwoju infrastruktury cyfrowej i energetycznej w Europie.
Alexander Stubb nie podzielił obaw Trumpa. W rozmowie z AFP ocenił, że inwestycja Google przyniesie „wiele dobrego” relacjom fińsko-amerykańskim. Jednocześnie zaznaczył, że amerykański prezydent jest przywódcą, który często bardzo wyraźnie przedstawia własne poglądy. Podobnie wypowiada się premier Finlandii Petteri Orpo, którego rząd od początku zdecydowanie popiera projekt. Już podczas prezentacji inwestycji określił ją jako dowód zaufania do stabilności Finlandii, jej infrastruktury, wykwalifikowanej siły roboczej i warunków prowadzenia działalności gospodarczej. Jednocześnie fińska debata na temat przedsięwzięcia nie ogranicza się do zachwytu nad jego skalą. Partie opozycyjne zwracają uwagę na ogromne zapotrzebowanie centrów danych na energię i pytają, czy rozwój infrastruktury AI nie spowoduje w przyszłości problemów z dostępnością energii i wzrostem jej cen. Rząd odpowiada, że kraj dysponuje odpowiednimi możliwościami produkcyjnymi.
Finlandia korzysta z nowej geopolityki
.Wypowiedzi Alexandra Stubba pokazują szerszą strategię Helsinek. Finlandia próbuje odnaleźć się w świecie, w którym bezpieczeństwo militarne, energia, nowe technologie i polityka przemysłowa coraz silniej łączą się ze sobą.
Z jednej strony jest państwem granicznym NATO, które potrzebuje silnego amerykańskiego zaangażowania wojskowego w Europie. Z drugiej – chce rozwijać europejskie zdolności obronne i ograniczać zależność kontynentu od Stanów Zjednoczonych w sytuacji, w której polityka Waszyngtonu staje się mniej przewidywalna. Jednocześnie Finlandia stara się przyciągać amerykański kapitał technologiczny, wykorzystując własne zasoby energetyczne, stabilność instytucjonalną i położenie. W tym sensie zarówno spór o NATO, jak i 13-miliardowa inwestycja Google dotyczą tego samego pytania: jak ma wyglądać relacja Europy ze Stanami Zjednoczonymi w świecie, w którym bezpieczeństwo, technologie i gospodarka przestały być odrębnymi dziedzinami polityki.
Jarosław Kowalski / PAP




