Amerykański kapitał zmienił polską gospodarkę bardziej niż pokazują oficjalne statystyki

amerykańskie inwestycje w Polsce

Ponad 1600 firm z kapitałem amerykańskim zatrudnia w Polsce około 329 tys. osób, osiąga 88,4 mld dolarów rocznych przychodów i kontroluje aktywa warte 75,5 mld dolarów. Stany Zjednoczone są drugim największym inwestorem zagranicznym w Polsce, gdy dane liczy się według kraju podmiotu dominującego, a nie adresu spółki pośredniczącej. Jeszcze ważniejsza od samej skali jest zmiana charakteru tych inwestycji, ponieważ 67 proc. ankietowanych firm deklaruje przejście w stronę funkcji opartych na zaawansowanej wiedzy.

Amerykański kapitał w Polsce jest większy niż widać w prostych rankingach

Amerykańska obecność gospodarcza w Polsce przestała być sumą kilku fabryk, sieci handlowych i rozpoznawalnych marek, stała się rozbudowanym systemem obejmującym przemysł, finanse, centra usług profesjonalnych, technologie cyfrowe, energetykę i obronność. Raport Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce oraz McKinsey & Company pokazuje ponad 1600 podmiotów z kapitałem ze Stanów Zjednoczonych, około 329 tys. zatrudnionych i 88,4 mld dolarów przychodów w 2024 r. Łączny kapitał zainwestowany przez te przedsiębiorstwa wynosił 37,4 mld dolarów, a wartość kontrolowanych aktywów sięgała 75,5 mld dolarów, a więc była ponad dwukrotnie wyższa.

Różnica między tymi liczbami nie jest księgową nieścisłością, lecz opisem mechanizmu, który uruchamia zagraniczna inwestycja: do kapitału wniesionego przez właściciela dochodzą zyski pozostawione w Polsce, finansowanie bankowe i majątek budowany w kolejnych latach. Na każdy dolar zainwestowanego kapitału przypada około 2,02 dolara aktywów, co oznacza, że pierwotne zaangażowanie jest w polskiej gospodarce lokalnie pomnażane. Z kolei relacja 88,4 mld dolarów przychodów do 37,4 mld dolarów kapitału nie opisuje rentowności, lecz roczną skalę działalności przedsiębiorstw.

Stany Zjednoczone są drugim inwestorem w Polsce

W statystykach bezpośrednich inwestycji zagranicznych szczególne znaczenie ma to, czy kapitał przypisuje się państwu, z którego bezpośrednio napłynął, czy krajowi, w którym znajduje się ostateczny właściciel. W pierwszym ujęciu wysoko plasują się Holandia i Luksemburg, ponieważ przez zarejestrowane tam spółki holdingowe przechodzą inwestycje należące do koncernów z wielu państw. Według kraju podmiotu dominującego stan amerykańskich inwestycji wynosił na koniec 2024 r. 121 mld zł, czyli około 30 mld dolarów, co dawało Stanom Zjednoczonym drugie miejsce po Niemczech i przewagę około 7 mld zł nad Francją.

Udział amerykańskiego kapitału w całym stanie zobowiązań z tytułu bezpośrednich inwestycji zagranicznych wynosił 8,6 proc., ale w zbiorowości firm z kapitałem zagranicznym odpowiadał już za 18 proc. zainwestowanego kapitału. To dwie różne podstawy obliczeń, dlatego nie powinno się ich stosować wymiennie, pierwsza obejmuje pełny stan zobowiązań BIZ rejestrowanych przez NBP, druga opisuje kapitał wykazywany przez działające przedsiębiorstwa. W obu perspektywach USA pozostają największym inwestorem spoza Unii Europejskiej.

Co amerykańskie firmy wnoszą do polskiej gospodarki

Firmy z kapitałem amerykańskim tworzą 14 proc. zatrudnienia i 12 proc. przychodów wszystkich przedsiębiorstw zagranicznych działających w Polsce, a jednocześnie skupiają 18 proc. ich kapitału. Na jednego pracownika przypada w nich około 113,7 tys. dolarów kapitału, wobec 88,4 tys. dolarów w przeciętnej firmie zagranicznej, co wskazuje na wyraźnie większe nasycenie kapitałem. Nie wolno jednak na podstawie niższego przychodu przypadającego na pracownika wyciągać wniosku o mniejszej produktywności, ponieważ do takiej oceny potrzebna byłaby wartość dodana, nie obrót.

Przemysł odpowiada za około 54 proc. miejsc pracy w amerykańskich przedsiębiorstwach, podczas gdy przetwórstwo skupia około 38 proc. zainwestowanego kapitału, czyli blisko 11,6 mld dolarów. Pozostałe 62 proc. kapitału przypada przede wszystkim na usługi profesjonalne, finanse i centra technologiczne, gdzie wartość infrastruktury, oprogramowania i finansowania może być wysoka przy mniejszej liczbie zatrudnionych. Ten obraz uzupełnia rosnąca obecność amerykańskich firm w polskiej energetyce, w tym projekty jądrowe opisywane wcześniej we „Wszystko co Najważniejsze”. 

Sondaż pokazuje przejście od kosztów do kompetencji

Najważniejsza zmiana nie dotyczy jednak kolejnego miejsca w tabeli inwestorów, lecz rodzaju pracy wykonywanej w Polsce. Aż 67 proc. ankietowanych przedsiębiorstw wskazało, że w ciągu ostatnich pięciu lat ich działalność przesunęła się w stronę bardziej zaawansowanych funkcji opartych na wiedzy, a trzy czwarte zwiększyło w tym czasie skalę operacji. Jako najważniejszy atut Polski 71 proc. respondentów wskazało jakość talentów, 63 proc. ich dostępność, a 53 proc. konkurencyjność kosztową, co pokazuje, że argument płacowy nie jest już najważniejszym powodem inwestowania.

W perspektywie kolejnych trzech do pięciu lat 58 proc. badanych firm planuje zwiększyć inwestycje, natomiast 55 proc. deklaruje, że napięcia geopolityczne nie zmieniły zasadniczo ich planów. Łącznie 60 proc. respondentów uważa, że konkurencyjność Polski w ostatnich pięciu latach wzrosła, 16 proc. ocenia ją jako stabilną, co piąta firma dostrzega niewielkie pogorszenie, a 4 proc. mówi o spadku znaczącym. Optymizm ma więc mocne podstawy, ale nie jest bezwarunkowy, ponieważ inwestorzy oczekują przewidywalnych regulacji, przejrzystego systemu podatkowego, tańszej energii i niezawodnych dostaw.

Polska potrzebuje inwestycji o wyższej wartości dodanej

Raport wskazuje sześć obszarów dalszej współpracy, obejmujących technologie cyfrowe i sztuczną inteligencję, transformację energetyczną, przemysł obronny, zaawansowaną produkcję i elektronikę, usługi profesjonalne oraz kapitał prywatny dla dużych projektów. Wcześniejsze plany budowy w Polsce zakładu półprzewodników przez Intel pokazywały skalę ambicji, lecz również ryzyko uzależnienia przełomowych przedsięwzięć od pojedynczej decyzji globalnej korporacji. Dlatego celem polityki gospodarczej powinno być nie tylko przyciąganie kapitału, ale zakorzenianie w Polsce badań, dostawców, własności intelektualnej i kompetencji decyzyjnych.

Tak rozumiana strategia jest zbieżna z przedstawioną na łamach „Wszystko co Najważniejsze” koncepcją gospodarczego NATO, w której Polska może stać się regionalnym miejscem amerykańskich inwestycji w półprzewodniki, sztuczną inteligencję, energetykę i technologie obronne. Warto ją jednak połączyć z szerszym pytaniem o warunki dla wszystkich inwestorów, w tym o stabilność prawa, dostęp do energii oraz skuteczny system wsparcia dużych przedsięwzięć.

Przychody nie są wkładem do PKB

Roczne przychody amerykańskich przedsiębiorstw, po przeliczeniu na złote, odpowiadają około 9,7 proc. polskiego PKB z 2024 r., ale nie oznacza to, że firmy z USA wytwarzają jedną dziesiątą produktu krajowego. Przychód zawiera wartość zakupionych materiałów, energii i usług, podczas gdy PKB mierzy wartość dodaną, dlatego zestawienie może służyć jedynie do pokazania skali obrotów. Podobnie 329 tys. zatrudnionych stanowi około 2 proc. wszystkich pracujących w Polsce, lecz aż 14 proc. miejsc pracy w przedsiębiorstwach z kapitałem zagranicznym.

Po trzech dekadach amerykański kapitał stał się jednym z trwałych elementów polskiego modelu rozwoju, a jego znaczenie wykracza poza prostą kwotę 30 mld dolarów zarejestrowaną w statystyce BIZ. O kolejnej fazie zdecyduje to, czy Polska wykorzysta dostęp do kapitału i technologii do podniesienia produktywności, rozwoju własnych dostawców oraz stworzenia funkcji, których nie można łatwo przenieść do tańszej lokalizacji. Wtedy liczby opisujące amerykańską obecność będą nie tylko miarą skali, lecz także miarą gospodarczego awansu.

Sebastian Nizio

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 22 września 2026