„Nacjonalizm zdobywa poparcie wówczas, gdy staje się atrakcyjną opowieścią” [Andrzej HALESIAK]

Andrzej Halesiak to ekonomista i menedżer, członek rady nadzorczej Polskiego Funduszu Rozwoju, członek rady programowej Kongresu Obywatelskiego. Na łamach thinklettera „Idee dla Polski” wydawanego przez Kongres Obywatelski proponuje interesujące, warte głębszej refleksji, spojrzenie na nacjonalizm.
Andrzej Halesiak: nacjonalizm napędzany atrakcyjną opowieścią
„Nacjonalizm zdobywa poparcie wówczas, gdy staje się atrakcyjną opowieścią. Gdy porządkuje świat w momentach niepewności, przywraca poczucie godności tam, gdzie zostało ono nadwyrężone, i oferuje iluzję sprawczości tam, gdzie realne mechanizmy wpływu zawodzą. Takie opowieści rzadko znikają pod naporem faktów czy moralnych argumentów. Tracą siłę dopiero wtedy, gdy przestają działać albo gdy pojawia się opowieść, która lepiej odpowiada na te same potrzeby” – pisze Andrzej Halesiak.
I proponuje: „Zamiast z nacjonalizmem walczyć, spróbujmy go wyprzedzić. Powinno to polegać na zaproponowaniu narracji, która równie skutecznie odpowiada na potrzebę godności, sensu i sprawczości ale popycha rozwój Polski i naszej wspólnoty w bezpiecznym kierunku. Być może więc najważniejsze nie jest to, jak z nacjonalizmem „walczyć”, lecz jak go wyprzedzić – traktując serio pytania, na które dziś udziela on wielu ludziom odpowiedzi w skuteczny, bo najprostszy możliwy, sposób”.
Charles de Gaulle: patriotyzm buduje wspólnotę, nacjonalizm potrzebuje wroga
Autor pokazuje, jak w historii rodziły się i rozkwitały nacjonalizmy, zwykle w trakcie kryzysów. Nacjonalizm był wówczas odpowiedzią na kryzys, uproszczoną i sugestywną – odpowiedzią na emocje zwykłych ludzi.
„Nacjonalizm działa nie dlatego, że ludzie są naiwni, lecz dlatego, że skutecznie odpowiada na lęk, poczucie bezsilności i potrzebę sensu. Upraszczając złożony świat i oferując emocjonalny porządek, staje się atrakcyjną odpowiedzią w czasach niepewności” – zauważa Andrzej Halesiak. „W świecie ekstremalnie złożonym robi rzecz pozornie banalną, lecz w praktyce niezwykle skuteczną: upraszcza. Tworzy spójną opowieść, w której są jasne przyczyny i skutki, winni i bohaterowie, przeszłe krzywdy oraz obietnice naprawy. Jak zauważa Hannah Arendt w Korzeniach totalitaryzmu, w czasach utraty stabilnych punktów odniesienia ludzie stają się szczególnie podatni na narracje, które nie tyle wyjaśniają świat, ile przywracają poczucie porządku. Nacjonalizm – podobnie jak inne totalizujące ideologie – oferuje ulgę poznawczą”.
Jak walczyć z nacjonalizmem?
Autor thinklettera „Idee dla Polski” zauważa jakże słusznie, że demaskowanie nieścisłości, zalew faktów, racjonalne działanie, nie jest skuteczne, bowiem „fakty niewygodne dla narracji bywają ignorowane albo uznawane za element manipulacji. Próba prostowania bywa odbierana jako atak, który wzmacnia poczucie oblężenia”.
Błędem jest też zdaniem autora moralizowanie – „język wyższości, zawstydzanie czy wytykanie „zacofania”. Idealnie wpisuje się to w narrację „my – zwykli ludzie” kontra „oni – elity, które nami gardzą”.
Tak samo jest z uspokajaniem i bagatelizowaniem lęków. „Emocje – nawet oparte na błędnych przesłankach – są realnym doświadczeniem. Jeśli ktoś je lekceważy, a ktoś inny traktuje poważnie, łatwo przewidzieć, która strona wygrywa”.
Nie ma co liczyć też na to, że pomoże frontalny atak na samą ideę narodu. „Dla wielu ludzi jest ona jednym z ostatnich stabilnych punktów odniesienia. Jej podważanie bywa odbierane jako próba odebrania tego, co jeszcze nadaje sens”.
Andrzej Halesiak słusznie zauważa, że większość nieskutecznych strategii łączy jedno: próba mierzenia się z nacjonalizmem bez zrozumienia, do czego on ludziom służy, co rekompensuje.
Konieczne jest sformułowanie nowej narracji rozwojowej
„Nacjonalizmy rzadko zostają obalone na poziomie intelektualnym; tracą poparcie dopiero wtedy, gdy nie są w stanie spełnić własnych obietnic” – zauważa Andrzej Halesiak. „Ludzie nie odchodzą od nacjonalizmu dlatego, że przestają potrzebować sensu i przynależności. Odchodzą wtedy, gdy ktoś inny potrafi te potrzeby zaspokoić skuteczniej – bez ciągłego wskazywania wroga. Po II wojnie światowej w Europie Zachodniej rolę takiej alternatywy przejęły projekty integracyjne oraz państwo dobrobytu (m.in. w Skandynawii), które oferowały poczucie bezpieczeństwa i sensu bez konieczności wskazywania wroga.
To wszystko są bardzo ważne lekcje: jeśli chcemy uniknąć najgorszych scenariuszy, nie możemy liczyć wyłącznie na to, że rzeczywistość sama „rozwiąże problem” – zauważa.
Andrzej Halesiak słusznie dodaje, że tam, gdzie ludzie mają poczucie wpływu – w samorządzie, w pracy, w lokalnych wspólnotach – narracje nacjonalistyczne tracą na sile. „Dlatego kluczowe znaczenie ma nie tyle spór o symbole, ile jakość codziennego działania instytucji. To praca mało spektakularna, ale fundamentalna. Potrzebne są realne rozwiązania problemów ochrony zdrowia, sądownictwa, edukacji, opieki nad osobami starszymi i innych obszarów usług publicznych. Bez tego paliwa do frustracji nie zabraknie. Skoro projekt „doganiania Zachodu” narracyjnie się wyczerpał, konieczne jest sformułowanie nowej narracji rozwojowej – takiej, która nie opiera się na poczuciu krzywdy, kompleksach i potrzebie rywalizacji, lecz daje poczucie celu i ciągłości. Bez takiej opowieści próżnię będą wypełniać narracje tożsamościowe” – pisze autor.
LINK DO TEKSTU: Andrzej HALESIAK: „Nacjonalizm – zamiast z nim walczyć, spróbujmy go wyprzedzić” [LINK].
Oprac. AJ





