Czym są zaburzenia rozwoju mowy? Ani dysleksja, ani autyzm.

Choć coraz więcej dzieci ma dziś diagnozowane zaburzenia ze spektrum autyzmu, nie wszystkie trudności z rozwojem mowy i pisma mogą wynikać z niego albo z prostej dysleksji. Niektóre to po prostu DLD – zaburzenia rozwoju mowy – wyjaśnia na łamach The Conversation adiunkt Anastasiia Ogneva z Uniwersytetu w Santiago de Compostela.
DLD czyli zaburzenia rozwoju mowy
.Jak wyjaśnia specjalistka neurolingwistyk DLD to zaburzenie neurorozwojowe, które utrudnia naukę i używanie języka bez wyraźnej przyczyny, takiej jak utrata słuchu, niepełnosprawność intelektualna czy autyzm. Może ono wpływać na rozumienie lub ekspresję, niezależnie lub jednocześnie.
Według szacunków z jej badań zaburzenie to dotyka nawet 10 proc. dzieci, ale diagnozowane jest rzadko ponieważ albo jego objawy są bagatelizowane, albo mylone z niedojrzałością, lenistwem lub problemami behawioralnymi. Niestety, niezdiagnozowane i nieleczone zaburzenia rozwoju mowy (DLD) nie znikną samoistnie a mogą poważnie utrudniać funkcjonowanie w dorosłości, szczególnie zaniżając samoocenę i podcinając skrzydła w dalszej edukacji.
Jakie są objawy DLD? W wieku przedszkolnym polegają na tym, że dziecko – choć samo porozumiewa się zgodnie z normą wiekową – nie rozumie złożonych zdań i poleceń. Np. „odłóż zabawkę i podaj mi książeczkę”. Ma również trudności z nauką wierszyków czy piosenek a samo w zdaniach popełnia gramatyczne błędy (np. unika czasowników, powie „mama tu” zamiast „mama chodź tu”).
W wieku szkolnym dzieci z tym zaburzeniem mają jeszcze trudniej: nie rozumieją dłuższych tekstów, przez co szybko się wyłączają; mają trudności z używaniem zdań złożonych, nauką nowego słownictwa, ze spójnym pisaniem, często popełniają błędy gramatyczne i ortograficzne.
Właśnie dlatego badaczka, dr Anastasiia Ogneva przekonuje, że ważne jest wczesne zauważenie objawów i odpowiednia diagnoza, aby wyrównać szanse dziecka jeszcze przed pójściem do szkoły.
Niestety, zaburzenia rozwoju mowy często nawet przez specjalistów bywają mylone z dysleksją albo autyzmem. Szczegółowe różnice między DLD a tymi zaburzeniami dr Ogneva wyjaśnia w swoim tekście. W przeszłości też zaburzenie to określano innymi terminami takimi jak „specyficzne zaburzenie językowe” (SLI) czy „mieszane zaburzenie receptywno-ekspresyjne”. Wiedza i badania nad specyfikacją DLD stale się rozwija.
Anna Druś




