Archeologiczne odkrycie w Portugalii – starożytny port rzeczny

Naukowcy z Portugalii badają port rzeczny, z którego dawniej mogli korzystać Rzymianie. Pozostałości tego portu znajdują się w miejscowości Muge, w zachodniej części Półwyspu Iberyjskiego.

Zatopiony port rzeczny na zachodzie Portugali

.Fragmenty portu, przez który Rzymianie ekspediowali statki handlowe, znaleziono na dnie rzeki Tag – poinformował lokalne media koordynator prac archeologicznych, Joao Pimenta z Uniwersytetu Lizbońskiego. Według archeologów odnaleziony port mógł być wykorzystywany jeszcze przed pojawieniem się w II stuleciu p.n.e. Rzymian na Półwyspie Iberyjskim.

„Zdecydowana większość pozostałości po porcie rzecznym znajduje się pod wodą” – relacjonował Pimenta. – „Prawdopodobnie mamy do czynienia z miejscowością portową, która otworzyła się na kontakt ze światem rzymskim jeszcze przed podbojem tych terenów”.

Prowadzący prace naukowcy z Ośrodka Archeologicznego w Almadzie i z Uniwersytetu Lizbońskiego zastrzegają, że szczegółowe badania wymagają użycia sprzętu do nurkowania. Dalsze prace uzasadnione są jednak dobrym stanem tego, co zachowało się z infrastruktury, a także koniecznością zabezpieczenia szczątków przed degradacją.

Ceramika z rzymskiej osady

.Port rzeczny usytuowany na terenie gminy Valada skrywał m.in. amfory, a także fragmenty naczyń ceramicznych.

Z dotychczasowych badań wynika, że Rzymianie w sposób intensywny korzystali z portu rzecznego w Muge pomiędzy I w. p.n.e. a V w. „Zachowane tam struktury odpowiadają bezprecedensowemu rzymskiemu portowi o dużym znaczeniu (…), który musi być chroniony i wciąż badany” – napisali autorzy analiz.

Jedną z wątpliwości archeologów jest kwestia tego, czy port rzeczny został przez Rzymian przebudowany podczas ich obecności na Płw. Iberyjskim.

Wymazywanie starożytności to błąd

.Badanie antyku jest szkodliwe. Tak twierdzą dzisiaj profesorowie historii starożytnej, łaciny i greki z niektórych amerykańskich uniwersytetów. Ruch zapoczątkowany w Stanford stawia pod znakiem zapytania dalszą obecność na kampusach w USA tych („klasycznych”) dyscyplin naukowych. Rzekomo narzucają one w edukacji „biały suprematyzm inspirowany neokolonializmem”. O tym, dlaczego takie spojrzenie na starożytność jest szkodliwe, piszą na łamach Wszystko co Najważniejsze Bertrand LANÇON, francuski historyk i powieściopisarz, specjalista późnego antyku oraz Stéphane RATTI, profesor na Uniwersytecie Bourgogne Franche-Comté.

„Czy wrodzy barbarzyńcom i sami posiadający niewolników greccy i łacińscy autorzy byli więc rasistami, konserwatystami, imperialistami i mizoginami? Nie jest to do końca nieprawdą, ale przecież nie byli oni jedynymi takimi ludźmi w historii. Ich postawy w żaden sposób nie usprawiedliwiają tego, aby wymazywać ich z podręczników, nawet nie zadając sobie trudu osadzenia i zrozumienia ich dzieł w ich kontekście historycznym, a nie naszym” – zastanawiają się autorzy.

Owszem, Homerowy Achilles był postacią okrutną, ale poeta włożył w jego usta przejmującą refleksję na temat sensu życia. Hektorowi równie lekko przychodziło zabijać wrogów, ale wydaje się on bardziej ludzki, gdyż był ofiarą. Owszem, cesarz August był autokratą i Cyceron zginął dlatego, że wytknął władcy, iż ten – kiedy nazywał się jeszcze Oktawianem – sprzymierzył się z Antoniuszem. Owszem, św. Augustyn nie podważał w żaden sposób niewolnictwa, ale przyczynił się do rozwoju nowoczesnej myśli humanistycznej. W tym samym okresie bogata chrześcijanka imieniem Melania wyzwoliła tysiące niewolników. Owszem, możemy wymazać Ateny i Rzym z historii ludzkości, ale wtedy wymażemy Rozum (grecki logos) i Prawo (rzymskie kodeksy). Wtedy według ekspertów zamordujemy Platona i wzgardzimy stworzonym przez starożytny Rzym pojęciem sprawiedliwości.

W ich ocenie wyrżnięcie w pień antyku, wymazanie go ze świadomości zbiorowej, tak jak robiono z wizerunkami proskrybowanych w starożytnym Rzymie, jest naszym zdaniem tragicznym zakazem nałożonym na pamięć, odebraniem nadziei i bezwzględnym zaprzeczeniem przyszłości. Zorganizowane wymuszanie amnezji względem przeszłości pozbawia nas jakiejkolwiek nadziei na przyszłość.

„To uczestniczenia w tym właśnie spektaklu naszego niedoskonałego człowieczeństwa odmawiają nam współcześni ikonoklaści, odrzucający dziedzictwo antyku. Kieruje nimi bądź nienawiść do siebie samych, bądź śmiercionośne pragnienie autodestrukcji lub politycznej poprawności, bądź strach. Odwracając się od siebie samych, zdradzają i siebie i wartości humanistyczne, które – czego oni nie wiedzą – przekraczają ich umysły tak samo, jak przeciwności rządziły losem Eneasza” – dodają autorzy.

PAP/WszystkocoNajważniejsze/MB
Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 8 maja 2024