Aresztowanie prorosyjskiego oligarchy rozstrzygnie wybory w Mołdawii?

Prorosyjski oligarcha Vladimir Plahotniuc, którego Grecja wydała władzom Mołdawii, usłyszał zarzuty. Sprowadzenie do kraju ściganego oligarchy w przededniu wyborów to, według ekspertów, „sukces wizerunkowy” proeuropejskiej partii PAS, walczącej o utrzymanie większości w parlamencie.

Sprowadzenie do ojczyzny zbiegłego z kraju Plahotniuka to sukces wizerunkowy obozu prozachodniego

.Jak powiadomił portal Newsmaker.md, Plahotniuc usłyszał zarzuty w czterech toczących się postępowaniach karnych. Byłemu politykowi przedstawiono również akt oskarżenia w sprawie, która trafiła już do sądu – poinformowała mołdawska prokuratura.

Plahotniuc, były lider Partii Demokratycznej i niegdyś najbardziej wpływowy polityk w kraju, jest oskarżany o liczne machinacje finansowe, nielegalne wzbogacenie się i pranie brudnych pieniędzy. Miał być głównym autorem „przekrętu stulecia”, w ramach którego z mołdawskiego systemu bankowego wyprowadzono 1 mld dolarów, co wówczas – w 2013 r. – stanowiło około 12 proc. PKB kraju.

Oligarcha, aresztowany w lipcu w Grecji, w czwartek został przetransportowany do Kiszyniowa. Odbyło się to w świetle kamer – mężczyznę wyprowadzono z samolotu w kajdankach. Plahotniuc trafił do aresztu na 30 dni.

„Sprowadzenie do ojczyzny zbiegłego z kraju w 2019 r. Plahotniuka to gigantyczny sukces wizerunkowy obozu prozachodniego” – napisał na platformie X analityk Ośrodka Studiów Wschodnich Kamil Całus.

Rozliczenie oligarchów, którzy przez lata okradali kraj i rozmontowywali mołdawską demokrację było jednym z czołowych postulatów Partii Działania i Solidarności, założonej przez obecną prezydentkę Maię Sandu i rządzącą krajem od 2021 r. „Czy będzie to kropla, która pozwoli PAS-owi na samodzielną większość? Zobaczymy” – napisał Całus.

W niedzielę w Mołdawii odbędą się wybory, w którym PAS, stawiająca sobie za główny cel wprowadzenie kraju do UE i uniezależnienie od wpływów Rosji, będzie walczyć o utrzymanie większości parlamentarnej. Sondaże dają PAS pierwsze miejsce, ale notowania partii są obecnie znacznie niższe niż cztery lata temu, a także – niż poparcie dla Mai Sandu.

Wiatru w żagle nabrały natomiast ugrupowania prorosyjskie, wśród których najsilniejszy jest BEP – Patriotyczny Blok Wyborczy. W jego skład wchodzą główne tradycyjne prorosyjskie siły – socjaliści i komuniści oraz dwie nowe partie prokremlowskie – Serce Mołdawii (PRIM), kierowana przez byłą baszkankę (przewodniczącą) autonomicznej Gagauzji Irinę Vlah, i Przyszłość Mołdawii – partia byłego premiera Vasile Tarleva.

Wybory mogą zaważyć na procesie eurointegracji, ponieważ partie opozycyjne, mające szanse na wejście do 101-osobowego parlamentu, prezentują stanowiska de facto eurosceptyczne lub otwarcie krytyczne wobec tego projektu.

Analitycy podkreślają, że przy dużej mobilizacji diaspory PAS wciąż ma pewne szanse na zdobycie większości (sondaże nie ujmują głosów diaspory). W badaniach odnotowywany jest jednak bardzo duży odsetek wyborców niezdecydowanych.

– Są trzy czynniki, które wpływają na wybory i są niemożliwe do oszacowania. To głosowanie diaspory, możliwa skala ingerencji Ilana Sora (w ubiegłych wyborach szacowana na około 10 proc.) oraz czynnik separatystycznego Naddniestrza, które zazwyczaj daje około 2 proc. głosów. To w sumie niemal jedna trzecia wyborców – oceniał analityk Andrei Curararu.

Ilan Sor to inny zbiegły oligarcha (również ścigany za udział w „kradzieży miliarda”), który obecnie przebywa w Moskwie i stamtąd steruje działaniami sił prorosyjskich. Sor stworzył sieć nielegalnego finansowania sił politycznych i kupowania głosów, która – pomimo działań służb – ciągle działa i zapewne wpłynie na wynik wyborów.

59-letni Vladimir Plahotniuc uchodził w przeszłości za najpotężniejszą i najbogatszą osobę w Mołdawii

.Vladimir Plahotniuc opuścił swój kraj w 2019 r. Podczas podróży posługiwał się czterema zestawami dokumentów – mołdawskim, rumuńskim, rosyjskim oraz meksykańskim. Był ścigany przez międzynarodowy wymiar sprawiedliwości. Znajdował się na listach sankcyjnych USA i Wielkiej Brytanii w związku z udziałem w mechanizmach korupcyjnych oraz wysiłkami mającymi na celu wpłynięcie na wyniki wyborów w Mołdawii.

Prozachodnie władze w Kiszyniowie uważają, że Plahotniuc odgrywał ważną rolę w ostatnich rosyjskich kampaniach, służących destabilizacji sytuacji w kraju.

59-letni oligarcha uchodził w przeszłości za najpotężniejszą i najbogatszą osobę w Mołdawii, a ze względu na szerokie wpływy nazywano go „lalkarzem”. Przez kilka lat był deputowanym oraz pierwszym wiceprzewodniczącym parlamentu. Oskarżano go w ojczyźnie o podporządkowanie sobie sądownictwa, prokuratury i znacznej części mediów.

Mołdawia – mały kraj z wielkimi problemami

.Kiszyniów przewiduje załamanie gospodarcze w Naddniestrzu od 1 stycznia 2025 r. i podkreśla potrzebę wsparcia ze strony partnerów międzynarodowych w zarządzaniu kryzysem energetycznym – pisze Krzysztof LISEK.

Ryzyko kryzysu energetycznego w Republice Mołdawii po 31 grudnia 2024 r. jest nieuchronne – ostrzegł Victor Parlicov, minister energetyki Mołdawii, po wizycie w Gazpromie.

„Ta zima będzie niezwykle trudna” – stwierdził premier Dorin Recean podczas spotkania rządu w Kiszyniowie. W sylwestra 2024/2025 wygasa umowa tranzytowa między Rosją a Ukrainą, a Kijów ogłosił, że nie podpisze nowej umowy z rosyjskim agresorem. W tych okolicznościach Naddniestrze prawdopodobnie zostanie odcięte od dostaw gazu.

Minister Parlicov udał się do Petersburga, aby spotkać się z liderami Gazpromu i zapytać, czy rosyjski dostawca zamierza wykorzystać alternatywne (i znacznie droższe) trasy przepływu wstecznego w celu dostarczania gazu do Naddniestrza, zgodnie z umową z Moldovagazem. Wrócił do Kiszyniowa bez ostatecznej odpowiedzi, co skłoniło rząd do uruchomienia planu zarządzania kryzysowego. Wstrzymanie dostaw gazu do regionu Naddniestrza może doprowadzić do kryzysu humanitarnego, z którym będzie musiał się zmierzyć Kiszyniów. „Ludzie ci ryzykują, że zostaną bez ogrzewania i prądu w szczycie zimy. Są naszymi obywatelami i mamy obowiązek znaleźć rozwiązania, aby zapobiec katastrofie” – podkreślił premier Recean.

Taka katastrofa humanitarna może skutkować napływem setek tysięcy uchodźców wewnętrznych z Tyraspolu do Kiszyniowa – wyzwanie, z którym władze Mołdawii mogą nie być w stanie sobie poradzić. We wcześniejszym wywiadzie minister Parlicov zauważył, że jeśli Rosja zaprzestanie bezpłatnych dostaw gazu (za które dług narósł do 10 miliardów dolarów) do Naddniestrza, Kiszyniów będzie musiał ponieść część kosztów zużycia gazu po cenach rynkowych, aby wesprzeć mieszkańców Naddniestrza. Jest to konieczne, ponieważ większość mieszkańców regionu ma niskie dochody. Jednakże, jak wyjaśnił Parlicov, wszelkie takie wsparcie finansowe z Kiszyniowa byłoby powiązane z szerszym projektem politycznym reintegracji narodowej.

Kijów poinformował Kiszyniów już wiosną 2024 r., że nie przedłuży umowy tranzytowej z Gazpromem po 31 grudnia 2024 r. Decyzja ta nie ma wpływu na dostawy gazu do prawobrzeżnej Mołdawii (Kiszyniowa), ponieważ rząd zaprzestał importu rosyjskiego gazu w grudniu 2022 r., przekierowując całą dostawę Gazpromu do Naddniestrza. W zamian Kiszyniów kupuje niedrogą energię elektryczną z Naddniestrza, wytwarzaną z gazu dostarczanego bezpłatnie przez Rosję.

Od tego czasu Mołdawia pozyskuje cały swój gaz ziemny z rynku europejskiego po cenach korzystniejszych niż te oferowane przez Rosję. Władze Mołdawii opracowały plan kryzysowy, czekając na decyzję Gazpromu w sprawie Naddniestrza. Technicznie rzecz biorąc, Gazprom ma tylko jedną trasę dostarczania gazu do Naddniestrza po 31 grudnia: odwrócony rurociąg transbałkański przez Turcję, znacznie droższą opcję. Kiszyniów oświadczył, że nie zablokuje tej trasy. Jednak Gazprom wydaje się niechętny do ponoszenia dodatkowych kosztów dla regionu, który nie płacił za gaz od ponad trzech dekad.

„Gazprom poprosił nas o negocjacje ze stroną ukraińską, aby przekonać ją do kontynuowania tranzytu. Rozmawialiśmy z Ukrainą, ale pozostaje ona przy swojej decyzji o zakończeniu tranzytu. Może jeszcze rozważyć to w ostatniej chwili (31 grudnia 2024 r.). Dla nas najprostszym scenariuszem byłoby kontynuowanie tranzytu. Oczekujemy, że Gazprom dotrzyma swoich zobowiązań i dostarczy gaz albo przez Ukrainę, jeśli będzie to dozwolone, albo alternatywną trasą” – stwierdził minister Parlicov po rozmowach w Petersburgu z kierownictwem Gazpromu. Według ministra prawdopodobieństwo kryzysu energetycznego w Naddniestrzu od 1 stycznia 2025 r. jest bardzo wysokie. Gazprom powiązał wykorzystanie rurociągu transbałkańskiego z rzekomymi długami w wysokości ponad 700 milionów dolarów, które według niego Kiszyniów jest winien – kwota ta jest uważana przez Mołdawię za sfabrykowaną.

„Rosjanie zasugerowali, że jeśli nie będzie postępów w spłacie tych długów, rozważą ponownie swoje plany dostaw. Naszym zdaniem te kwestie nie są ze sobą powiązane. Audyt przeprowadzony przez Mołdawię wykazał, że długi te wygasły. Zaoferowaliśmy zapłatę 8 milionów euro, ale strona rosyjska nie uznała wyników audytu i nie zaproponowała jeszcze alternatywy” – wyjaśnił Parlicov.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/krzysztof-lisek-moldawia-maly-kraj-z-wielkimi-problemami

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 września 2025