Czy jesteśmy sami? Avi Loeb przekonuje, że ludzkość musi porzucić pychę

„Byłoby pychą uważać, że Elon Musk jest najwybitniejszym przedsiębiorcą kosmicznym od czasu Wielkiego Wybuchu” — mówi Avi Loeb, były szef wydziału astronomii Uniwersytetu Harvarda. Jeden z najbardziej znanych współczesnych astrofizyków w rozmowie z „Le Figaro” przekonuje, że pytanie o istnienie inteligentnego życia poza Ziemią nie należy już wyłącznie do świata fantastyki naukowej, lecz staje się poważnym problemem naukowym, filozoficznym i cywilizacyjnym.
Astrofizyk z Harvardu uważa, że inteligentne życie pozaziemskie niemal na pewno istnieje
Avi Loeb od lat bada obiekty międzygwiezdne oraz możliwość istnienia technologicznych śladów obcych cywilizacji. Szczególne zainteresowanie wzbudziły jego badania nad obiektem Oumuamua — pierwszym wykrytym przez ludzkość obiektem pochodzącym spoza Układu Słonecznego. Naukowiec zasugerował, że jego nietypowe zachowanie mogło wskazywać na sztuczne pochodzenie.
Zdaniem Avi Loeba matematyka i skala Wszechświata sprawiają, że przekonanie o samotności człowieka staje się coraz trudniejsze do obrony.
„Tylko w Drodze Mlecznej istnieje co najmniej sto miliardów gwiazd. A być może bilion galaktyk w obserwowalnej części Wszechświata” — podkreśla astrofizyk w „Le Figaro”.
Według niego równie ważny jest czas. Większość gwiazd powstała miliardy lat przed narodzinami Słońca. Oznacza to, że potencjalne cywilizacje mogły osiągnąć technologiczny poziom rozwoju nieporównywalny z ludzkim. „Istniało aż nadto czasu, aby ktokolwiek bardziej zaawansowany od nas w naszej galaktyce dotarł w nasze sąsiedztwo” — ocenia. Avi Loeb uważa więc za bardzo prawdopodobne, że w historii Ziemi przez Układ Słoneczny mogły przelatywać technologiczne obiekty stworzone przez obcą cywilizację.
„Trzeba pozostać otwartym na wszystkie możliwości”
Harvardzki naukowiec ostro krytykuje część środowiska akademickiego za dogmatyzm oraz lęk przed ośmieszeniem. Jego zdaniem współczesna nauka zbyt często zamyka się w bezpiecznych interpretacjach, nawet wtedy, gdy dane wskazują na anomalie.
„W przypadku Oumuamua mówiono o ciemnej komecie. To oszustwo. Trzeba pozostać otwartym na wszystkie możliwości” — mówi.
Avi Loeb podkreśla, że historia nauki wielokrotnie pokazywała, iż największe odkrycia rodziły się właśnie z gotowości do podważania utartych schematów. Jego zdaniem naukowcy zbyt często nadają zjawiskom nazwy wyłącznie po to, by stworzyć wrażenie zrozumienia.
Pentagon, UFO i „krępująca niewiedza”
Astrofizyk komentuje również ujawniane przez Pentagon dokumenty dotyczące UFO. Nie twierdzi, że przedstawiają one dowód obecności istot pozaziemskich, ale uważa, że sam fakt ich odtajnienia ma ogromne znaczenie.
„Agencje wywiadowcze i Pentagon tworzą ludzie poważni. To nie są fanatycy” — zaznacza.
Według Avi Loeba problemem nie są same niezidentyfikowane obiekty, lecz psychologiczna reakcja instytucji państwowych i środowiska naukowego na zjawiska, których nie potrafią wyjaśnić.
„Było krępujące przyznać, że istnieją obiekty na niebie, których nie rozumiemy” — tłumaczy.
W jego opinii podobny mechanizm działa również w świecie nauki. Zamiast przyznać, że pewne zjawiska pozostają niewyjaśnione, łatwiej jest je zignorować lub zredukować do uproszczonych interpretacji.
„Jedynym sposobem postępu jest przyznanie, że nie wiemy wszystkiego”
Avi Loeb w rozmowie z „Le Figaro” podkreśla, że nie posiada dowodów na istnienie technologicznej cywilizacji pozaziemskiej. Uważa jednak, że nauka powinna zachować intelektualną pokorę.
„Jedynym sposobem postępu i dokonywania nowych odkryć jest przyznanie, że nie wiemy wszystkiego i że istnieją rzeczy, których nie rozumiemy” — przekonuje.
Astrofizyk przestrzega jednocześnie przed popadaniem w irracjonalność i teorię spiskową. Jego zdaniem pytanie o życie pozaziemskie musi pozostać pytaniem naukowym, opartym na obserwacjach i dowodach.
Dla Avi Loeba stawką tej debaty jest jednak coś znacznie większego niż sama astronomia.
„Czy jesteśmy sami? Czy mamy sąsiada? Odpowiedź mogłaby wywrzeć ogromny wpływ na filozofię i religię” — podsumowuje.
Marek Delmach




