Będę konsekwentnie stawał po stronie polskiego górnika [Karol Nawrocki]

Prezydent Karol Nawrocki wyraził nadzieję, że jeszcze w grudniu będzie mógł podpisać nowelizację ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego. Nowelizacja ma m.in. umożliwić w branży działania restrukturyzacyjne.
Prezydent Karol Nawrocki z apelem do górników
.Podczas akademii barbórkowej w należącej do Polskiej Grupy Górniczej kopalni Staszic-Wujek w Katowicach Nawrocki zaznaczył, że podpisał łącznie ponad 70 ustaw i „zawetował tylko kilkanaście”. – Statystycznie ciężko nazywać mnie wetomatem – dodał. Kopalnia Wujek ma ponad stuletnią tradycję. W 1981 r. komunistyczna władza spacyfikowała strajkujących tam górników, dziewięciu zginęło. W 2021 r. kopalnię połączono z zakładem Murcki–Staszic, tworząc obecną kopalnię zespoloną Staszic–Wujek. Wydobycie w ruchu Wujek zakończono w 2021 r. Obecnie w oparciu o część powierzchni zakładu działa Śląskie Centrum Wolności i Solidarności.
Odniósł się przy tym do uchwalonej dzień wcześniej przez Sejm nowelizacji ustawy górniczej, którą Senat ma zająć się na posiedzeniu rozpoczynającym się 9 grudnia br. Ustawa ma m.in. umożliwić samodzielną likwidację kopalń przez spółki górnicze oraz objęcie odchodzących z pracy górników świadczeniami osłonowymi. Nowelizacja ma wejść w życie 1 stycznia 2026 roku. Termin jest ważny ze względu na procedury związane m.in. z rozpoczęciem z tą datą likwidacji kopalni Bobrek spółki Węglokoks Kraj oraz zaplanowane przez PGG łączenie ruchów Bielszowice i Halemba kopalni Ruda.
Na wagę ustawy dla górnictwa i regionu zwracali uwagę przemawiający przed prezydentem przedstawiciele kierownictwa PGG. Jak odpowiedział Karol Nawrocki, miał nadzieję, że przyjeżdżając 5 grudnia na akademię barbórkową, będzie mógł pokazać już podpisaną ustawę.
– Tak się nie stało, bowiem Sejm zwlekał z przyjęciem tej ustawy. Natomiast gdybym dzisiaj miał tę ustawę, to bym ją podpisał. Ale czekam na pracę polskiego senatu i mam nadzieję, że jeszcze w grudniu będę mógł państwu przekazać dobrą informację – zapowiedział Karol Nawrocki.
W wystąpieniu prezydent akcentował szacunek dla codziennej górniczej pracy i dumę z polskiego górnictwa. Mówił, że węgiel to dla Polski strategiczny surowiec energetyczny, a polscy górnicy, którzy go wydobywają, dają Polakom ciepło, energię i „poczucie stabilizacji energetycznej”. Prezydent Karol Nawrocki mówił też, że „Śląsk to piękna przeszłość, piękna historia, piękny symbol”. Akcentował, że ten region chciał być częścią II Rzeczpospolitej i Ślązacy bili się, by być częścią Polski. Odwołał się do spuścizny jednego z ojców polskiej niepodległości, Wojciecha Korfantego i „do tych, którzy wybrali wolność i godność pracy górnika przeciwko sowieckiej komunistycznej dyktaturze”.
Podkreślił jednocześnie, że „Śląsk dzisiaj to także przyszłość Polski”, która – jak zaznaczył – pozostaje w zakresie zainteresowań prezydenta Polski i „powinna być w zainteresowaniu polskiego rządu”, także ze względu na trudny dla polskiego górnictwa czas.
Mówiąc o swoim poglądzie na transformację energetyczną prezydent nawiązał do hasła, które głosił podczas kampanii wyborczej, mówiąc wówczas, że polski węgiel należy „fedrować, wydobywać i rozwijać Rzeczpospolitą Polską”.
– To się nie zmienia, gdy zostałem prezydentem Polski, a cały proces transformacji energetycznej, bezwzględnie musi uwzględniać (…) polską suwerenność. To Polacy powinni decydować o tym, rząd polski i polski prezydent, jak wygląda polski bilans energetyczny – stwierdził Karol Nawrocki.
Ocenił, że w polskim bilansie energetycznym „węgiel jest dowodem i symbolem polskiej energetycznej stabilizacji”, atom to przyszłość, do której Polska chce dążyć, a odnawialne źródła energii są tego bilansu uzupełnieniem.
– Więc jako prezydent Polski będę konsekwentnie stawał po stronie polskiego górnika i z okazji święta Barbórki chciałem wam to przekazać – zadeklarował nawiązując do postaci św. Barbary, która jego zdaniem „sama w sobie jest głębokim dowodem tego, jak tradycja, przywiązanie do wartości i poczucie własnej godności potrafi budować odpowiedzialność także w kolejnych wiekach”. Prezydent podkreślił, że transformacja energetyczna „wymaga poczucia suwerenności i niepodległości państwa polskiego”. Jak uznał, myślenie w tym duchu o przyszłości zobowiązuje do wniosku, że nowoczesność to nie jest pozbywanie się czy zapominanie o swoich surowcach strategicznych.
Karol Nawrocki wskazał w tym kontekście że np. kopalnia Staszic-Wujek może mieć jeszcze przed sobą perspektywę 50 lat wydobywania węgla, choć tzw. umowa społeczna dot. górnictwa węgla kamiennego z maja 2021 r. określa horyzont funkcjonowania branży w Polsce do 2049 r.
Państwo powinno korzystać ze swoich surowców
.Ale tak, w interesie państwa polskiego jest korzystanie ze swoich surowców dla swojej niepodległości i dla swojego bezpieczeństwa – zaakcentował prezydent zaznaczając, że współcześnie bezpieczeństwo energetyczne jest częścią całej architektury bezpieczeństwa Polski.
– Żeby Polska była bezpieczna, musi być bezpieczna wojskowo, militarnie, żywnościowo, ale także energetycznie. A żeby była bezpieczna energetycznie, to nie może uzależnić się od importu, albo zapomnieć o swoich surowcach strategicznych. Dlatego będę zawsze z polskimi górnikami i będę stawał po waszej stronie – zadeklarował prezydent.
Ocenił następnie, że za rozsądną transformacją energetyczną musi stać – obok sprawiedliwości społecznej – zdrowy rozsądek.
– Zdrowy rozsądek to nie jest uleganie obcym nam kulturowo ideologiom, które mają dominować w naszym życiu społecznym, ekonomicznym czy gospodarczym. Wszystkie decyzje w transformacji energetycznej powinniśmy podejmować zdroworozsądkowo – apelował prezydent. Karol Nawrocki przypomniał przy tym, że już w kampanii wyborczej sprzeciwiał się Zielonemu Ładowi. Zaznaczył, że jest po wielu spotkaniach z przywódcami i – w jego ocenie – szczególnie państwa Grupy Wyszehradzkiej rozumieją, że w myśleniu ideologicznym o surowcach, gospodarce, Europa „poszła za daleko” i ten stan trzeba zmienić.
Akademię barbórkową kopalni Staszic-Wujek zorganizowano w postindustrialnych wnętrzach Muzeum Hutnictwa Cynku Walcownia w katowickiej dzielnicy Szopienice. Prezydent w trakcie uroczystości m.in. wręczył pracownikom kopalni Staszic-Wujek medale za długoletnią służbę.
Akademie barbórkowe to najbardziej oficjalne – obok mszy świętych w intencji górników – elementy obchodów dnia św. Barbary, który przypada 4 grudnia. Akademie poszczególnych spółek wydobywczych, kopalń i instytucji związanych z branżą odbywają się w tym tygodniu w różnych dniach.
Śląski patriotyzm
.Jak pisze prof. Maciej FIC, historyk, dr hab. nauk humanistycznych, profesor Uniwersytetu Śląskiego dla wielu mieszkańców Polski interesujących się historią XX w. powstania śląskie (dodajmy od razu – i górnośląska kampania plebiscytowa) wydają się czymś niecodziennym i wyjątkowym, nawet w skali narodu, który nad pracę organiczną często przedkładał zrywy zbrojne.
„Jak to się stało, że na terenie, który formalną łączność z polską państwowością utracił w średniowieczu, możliwe było zorganizowanie u progu odrodzonej Rzeczypospolitej trzech powstań rok po roku? Co spowodowało, że kilkadziesiąt tysięcy osób podjęło działania, które jeden z kolegów Stefana Dei – powstańca – w czasie spotkania z grupą niemieckich członków tzw. APo (mieszanej polsko-niemieckiej policji plebiscytowej, powołanej po II powstaniu śląskim) określił następująco: Germany, szwaby, pocałujcie nas w nos, my do Polski idziemy” – pyta autor.
Oczywiście zrywy powstańcze musiały z czegoś wynikać. Z pewnością u ich podstaw leżała sytuacja społeczno-polityczna w regionie. Mocno upraszczając, można powiedzieć, że Górny Śląsk zamieszkiwali propolsko nastawieni, gorzej wykształceni, posługujący się jako rodzimym językiem polskim (oczywiście najczęściej w formie gwary) katolicy oraz lepiej sytuowani i proniemieccy, wykształceni niemieckojęzyczni ewangelicy. Ci drudzy mieli przy tym praktycznie wyłączność na pełnienie wyższych stanowisk w administracji państwowej i samorządowej: sądach, urzędach różnego typu, policji, kolei, poczcie, szkolnictwie, samorządzie komunalnym, instytucjach ubezpieczeniowych; w rękach niemieckich znajdował się także przemysł górnośląski. Poczucie niesprawiedliwego traktowania przez reprezentantów niemieckiej administracji różnej proweniencji było częste – z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że dla wielu uczestników zrywów stanowiło ważny motyw udziału w walce.
„Bez wątpienia ważnym impulsem do aktywizacji propolsko nastawionych Górnoślązaków był zainicjowany w XIX w. proces „budzenia polskości”, m.in. dzięki aktywności ks. Józefa Szafranka, ks. Norberta Bonczyka, Karola Miarki, ks. Pawła Pośpiecha, ks. Jana Alojzego Ficka czy ks. Ludwika Markiefki. Nie jest przypadkiem, że wśród budzicieli dominowali reprezentanci duchowieństwa, dla propolskich Górnoślązaków ta droga stanowiła główną i najczęstszą możliwość awansu społecznego. Ich z kolei aktywność przekładała się na rosnącą liczbę mieszkańców, którzy coraz bardziej świadomie identyfikowali się z polskością” – dodaje autor.
Z czasem propolsko nastawieni mieszkańcy zaczęli się skupiać w ramach ruchów społecznych. Za najistotniejsze organizacje tego typu u progu XX w. uznać można Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” oraz stowarzyszenie patriotyczno-religijne „Eleusis”. Górnośląska organizacja „Sokoła” powołana została do życia na przełomie wieków, górnośląskie koła elsów (tak nazywano działaczy „Eleusis”) swoją działalność rozpoczęły w rok od założenia ruchu, to jest od roku 1903. Choć obydwa podmioty głosiły różne hasła i stawiały sobie inne oficjalne cele („Sokół” pielęgnowanie sportu i kultury fizycznej, „Eleusis” odnowę moralną), terenowe organizacje (gniazda) sokole i koła elsów w praktyce przygotowywały kadry działaczy polskiego ruchu narodowego i prowadziły wyraźnie propolską działalność. Przełom wieków XIX i XX przyniósł wreszcie pierwsze sukcesy polityczne osób, które jednoznacznie identyfikowane były jako propolsko nastawieni Górnoślązacy – najlepszym przykładem pozostaje Wojciech Korfanty, który w 1903 r. został posłem do Reichstagu.
„Powstania śląskie były odmienne od polskich powstań narodowych” – pisze prof. Maciej FIC.
Różniły się także istotnie między sobą. Pierwsze było krótkim (16–24 VIII 1919 r.), spontanicznym (formalne dowództwo objął Alfons Zgrzebniok) i nieznacznym (liczebnie i terytorialnie) zrywem przeciwko niemieckiej administracji publicznej oraz niemieckim właścicielom zakładów przemysłowych. Oddziały powstańcze były źle uzbrojone i działały w małych odseparowanych od siebie grupkach, tocząc walkę przeciwko liczniejszym oddziałom regularnej armii niemieckiej (tzw. Grenzschutz – niemiecka Służba Graniczna, w praktyce regularne wojska 117. Dywizji Piechoty). Mimo lokalnych sukcesów powstańców zryw szybko i skutecznie został przez stronę niemiecką zdławiony.
Drugie powstanie rozegrało się w zmienionych realiach. Od początku 1920 r. na obszarze plebiscytowym stacjonowały już tzw. wojska rozjemcze (początkowo siły francusko-włoskie, wsparte następnie przez wojska brytyjskie). Sporny teren opuściły siły Grenzschutzu, po stronie niemieckiej pozostała policja bezpieczeństwa (Sicherheitspolizei – tzw. SiPo) i bojówki, którym strona polska przeciwstawiała formacje Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska. Samo powstanie toczyło się podobnie krótko jak pierwsze (od 19 do 25 VIII 1920 r.), było jednak ze strony polskiej znacznie lepiej zaplanowane i zrealizowane, od początku jasno sprecyzowano w nim szczegółowy, możliwy do osiągnięcia cel (likwidację niemieckiej policji) oraz ograniczono zasięg walk. Dzięki zakonspirowaniu i dobremu opracowaniu planu operacyjnego powstańcy mogli skutecznie poprowadzić swoje działania. Dodatkowo precyzyjnie określony był wymiar symboliczny tego wydarzenia – miało być ono demonstracją siły i determinacji polskich Górnoślązaków. Oddziały powstańcze w ciągu kilku dni opanowały większość górnośląskiego obszaru przemysłowego. Działania powstańcze zakończyły się po decyzji rządzących na obszarze plebiscytowym aliantów (Międzysojuszniczej Komisji Rządzącej i Plebiscytowej) o rozwiązaniu SiPo.
„Wreszcie trzecie powstanie z 1921 r., które wybuchło, ponieważ projektowana po plebiscycie górnośląskim przez aliantów granica na Górnym Śląsku była przez stronę polską oceniana jako niekorzystna, gdyż nie uwzględniała rzeczywistych proporcji wyników plebiscytu (59,4 proc. za pozostaniem w granicach Niemiec, 40,3 proc. za włączeniem do Polski)” – dodaje autor.
Trzecie powstanie śląskie (od 2/3 V do 5 VII 1921 r.) miało precyzyjnie zaplanowany cel (mniej militarny), który udało się osiągnąć z dużą pomocą władz polskich i Polaków z RP. W trzecim powstaniu powstańcy użyli ciężkiego sprzętu, niedostępnego wcześniej, sama kampania wojskowa bliższa była regularnym działaniom wojennym, najbardziej znaczące bitwy tego powstania (pod Kędzierzynem czy Górą Świętej Anny) niewiele tylko ustępowały analogicznym walkom na froncie wschodnim w okresie Wielkiej Wojny. Z drugiej jednak strony – co odnotował jeden z działaczy plebiscytowych Ignacy Nowak: „warunki, w jakich odbywały się walki powstańcze, były całkowicie odmienne od »normalnych« warunków wojennych. Wojna toczy się na terenie kraju własnego lub nieprzyjacielskiego. Zależnie od sytuacji można przedsięwziąć takie czy inne środki zaradcze – do wysiedlenia ludności włącznie. Tutaj zaś mieliśmy w każdym mieście, każdej wiosce i Polaków, i Niemców, którzy poruszali się swobodnie, wykonując swe codzienne zajęcia. Rodziły się dzieci, chorowali i umierali ludzie. W razie choroby trzeba było jechać do lekarza do miasteczka, umarli musieli być pogrzebani. W niedziele i święta chodziła ludność do sąsiednich wsi do kościoła. Dla tych to przyczyn i racji front nie stanowił linii odgradzającej jednych od drugich, a przechodzenie ludności z jednej strony na drugą było na porządku dziennym”.
Tekst dostępny na łamach „Wszystko co Najważniejsze”: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-maciej-fic-powstania-slaskie-insurekcje-inne-niz-wszystkie-25-08/
PAP/ LW






