Bezpłatny internet dla wszystkich w Wenezueli darem od Elona Muska

Należąca do magnata technologicznego Elona Muska amerykańska spółka SpaceX udostępniła mieszkańcom Wenezueli bezpłatny internet z telekomunikacyjnego systemu satelitarnego Starlink.

Elon Musk od lat jest krytykiem reżimu w Caracas

.Jak przekazały w mediach społecznościowych władze SpaceX, z bezpłatnego dostępu do szerokopasmowego internetu osoby mieszkające w Wenezueli będą mogły korzystać do 3 lutego.

W krótkim oświadczeniu Elon Musk wyraził nadzieję, że dzięki pojmaniu Nicolasa Maduro, Wenezuelczycy wreszcie będą mogli osiągnąć dobrobyt, na jaki zasługują.

Elon Musk od lat jest krytykiem reżimu w Caracas. Po wyborach w Wenezueli w 2024 r. wielokrotnie oskarżał Maduro i jego najbliższe otoczenie o sfałszowanie wyborów prezydenckich.

Bezpłatny internet przekona obywateli Wenezueli?

.W wywiadach Elon Musk wskazywał na fakt niegospodarności reżimu kierowanego przez Nicolasa Maduro, odnotowując, że władze w Caracas nie potrafią wykorzystać korzyści płynących z zasobności Wenezueli w liczne surowce.

Amerykańskie wojsko przeprowadziło szereg uderzeń w Wenezueli w celu ujęcia przywódcy tego kraju, Nicolasa Maduro, i postawienia go przed sądem w USA.

W wyniku operacji wojskowej Amerykanie aresztowali wraz z Nicolasem Maduro jego żonę, Cilię Flores. Oboje zostali przewiezieni do Nowego Jorku, gdzie w poniedziałek mają stanąć przed sądem w związku z oskarżeniami o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem.

Elon Musk. Nowy architekt europejskiej prawicy?

.Elon Musk wchodzi w role dotychczas zarezerwowane dla potentatów pieniądza, wpływów i mediów władających stacjami telewizyjnymi, gazetami i portalami, czym ewidentnie oburza część starego świata. Pytanie, jak wyłączyć Twitter/X Elona Muska, szczególnie przed istotnymi wyborami, staje się dziś dla Unii Europejskiej jednym z głównych pilnych wyzwań – pisze Michał KŁOSOWSKI.

lon Musk zapowiedział już wsparcie Alternatywy dla Niemiec (AfD) w nadchodzących lutowych wyborach do Bundestagu, publicznie też komentuje chociażby politykę brytyjską. AfD, znana ze swojego antyimigracyjnego i eurosceptycznego programu, może więc otwarcie liczyć na pomoc Elona Muska, który już od dawna krytykuje politykę klimatyczną Unii Europejskiej, ostatnio zaś wsparł komunikację liderki tej partii. Musk może wykorzystywać swoje platformy, w tym Twittera (obecnie X), wzmacniając przekaz partii. A AfD zyskać może dzięki wsparciu technopotentata nowy rozmach, szczególnie wśród młodych wyborców sfrustrowanych obecną sytuacją Niemiec. Podobnie jest w innych krajach kontynentu.

Z jednej strony więc słychać oburzanie się na Muska, z drugiej strony na liberalne elity, które zlekceważyły dotychczasowe problemy i znów załamują ręce nad tym, że ktoś „spoza” angażuje się w europejską politykę, z trzeciej zaś – czy to nowość, że bogaty przedsiębiorca, tym razem technologiczny potentat, wtrąca się w politykę?

W historii każdej rewolucji technologicznej pojawia się bowiem postać, która nie tylko korzysta z jej owoców, ale także zmienia reguły gry. W erze przemysłowej mieliśmy Andrew Carnegiego i Johna D. Rockefellera. W epoce komputerowej zapanowali Steve Jobs i Bill Gates. Dziś, w czasach cyfrowego i kosmicznego przełomu, taką postacią jest Elon Musk.

Różnica między Elonem Muskiem a choćby George’em Sorosem jest jednak taka, że działania Elona Muska wpisują się w nowy trend technofeudalizmu, gdzie garstka elit technologicznych staje się nowymi władcami świata, a politycy nie mają w tym kontekście zbyt wiele do gadania – sami bowiem korzystają z ich platform i na nich opierają nawet część polityk publicznych. W przypadku tzw. starego świata ten wpływ był jednak rozmyty, mniej publicznie widoczny, wymagający poszukiwań, tropienia linków i wpływów. Obecnie nikt nie ma już chyba złudzeń, że w drugiej kadencji Donalda Trumpa to Elon Musk będzie rządzić, a nie na odwrót. Nie będzie człowiekiem głębokiego tła i zaplecza, ale będzie starać się przejąć zarówno inicjatywę, jak i władzę.

lon Musk to człowiek instytucja, którego decyzje mają globalne reperkusje – od elektryfikacji transportu z Teslą, przez eksplorację kosmosu dzięki SpaceX, aż po przejęcie platformy społecznościowej X (dawniej Twitter), na której boje toczą najważniejsi politycy świata. Musk nie tylko podbija kolejne sektory, ale i redefiniuje zasady ich funkcjonowania. Tesla zmusiła całą branżę motoryzacyjną do przestawienia się na pojazdy elektryczne. SpaceX złamało monopol państw na loty kosmiczne. X stał się zaś laboratorium wolności słowa i tego zapewne, jak w przyszłości wyglądać będzie cyfrowa demokracja.

Oczywiście, metody Elona Muska niektórzy oceniają jako kontrowersyjne. Przejęcie Twittera ukazało, jak wielka jest władza technologicznych oligarchów nad przestrzenią publiczną. Wprowadzenie płatnych weryfikacji i zmiana algorytmów pokazały, że Musk nie tylko zarządza, ale także kształtuje dyskurs społeczny według własnych zasad. Czy w tym przypadku mamy do czynienia z działaniem na rzecz wspólnego dobra, czy z koncentracją władzy? I znowu – czy to coś nowego niż zarządzanie mediami przez innych gigantów, z innych obszarów, którzy po prostu przespali cyfrową rewolucję?

Żyjemy w świecie technofeudalizmu, gdzie właściciele cyfrowych platform są współczesnymi lordami. W tym modelu tradycyjna klasa średnia traci swoją niezależność, uzależniając się od platform i usług należących do technologicznych gigantów; uzależniają się od nich także politycy i liderzy opinii. W momencie wymierania dawnych mediów, w których wpływy budowali poprzednicy Elona Muska – królowie wpływów w XIX i XX wieku – platformy cyfrowe po prostu dają im tlen do życia.

Elon Musk nie tylko wpisuje się w tę narrację, ba, on ją tworzy. Jego imperium nie ogranicza się do jednej branży. Jest władcą w kilku „cyfrowych domenach” jednocześnie: energii, komunikacji, transportu i eksploracji kosmosu. Jego projekty – od Starlinka, dostarczającego internet na odległe tereny, po Neuralink, obiecujący połączenie ludzkiego mózgu z komputerem – mają potencjał, by zmienić sposób, w jaki żyjemy. A zmiana ta odbywać się będzie na warunkach Muska.

W historii rewolucji technologicznych zawsze jednak pojawiał się też moment, w którym dominujący gracze stawali się zbyt potężni. Rockefellera zmusiło do ustępstw prawo antymonopolowe. Również współcześni giganci technologiczni są pod ostrzałem regulacyjnym w Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Musk, mimo swojego wpływu, nie jest odporny na te naciski. Ale jego geniusz, albo cynizm, polega na zdolności do operowania w szarej strefie między prawem a innowacją.

Tylko że znów – to nic nowego. Wystarczy rzut oka na współczesną historię, by dostrzec, że demokracja rzadko bywa procesem wolnym od wpływów. Nazwiska takie jak Elon Musk, George Soros czy Bill Gates od lat są częścią globalnej narracji o tym, jak pieniądze, technologia i idee mogą zmieniać losy wyborów. Nie chodzi tylko o teorie spiskowe – rzeczywistość bywa bardziej złożona i często zaskakująco jawna. Elon Musk to tylko współczesny symbol władzy wynikającej z dostępu do danych i informacji. Jego wpływ na kształtowanie opinii publicznej jest oczywisty. We wspomnianych już niemieckich mediach trwają spekulacje, czy Elon Musk – poprzez swój wpływ na algorytmy i debatę online – odegra rolę w nadchodzących wyborach do Bundestagu. Podobne obawy pojawiały się już w kontekście amerykańskich wyborów prezydenckich w 2024 roku, gdzie cyfrowe szaleństwo niejednokrotnie zastępowało tradycyjne formy kampanii.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/michal-klosowski-elon-musk-nowy-architekt-europejskiej-prawicy/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 5 stycznia 2026