„Bezsilni Europejczycy są skazani na przychylność Waszyngtonu” [Frankfurter Allgemeine Zeitung]

Bezsilni Europejczycy

Niemieccy komentatorzy podkreślają, że amerykańska interwencja otworzyła przed Irańczykami szansę na poprawę swego losu. Piszą o marginalnej roli „bezsilnej Europy” i zastanawiają się, co powie prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi kanclerz Niemiec Friedrich Merz podczas wizyty w Białym Domu.

Bezsilni Europejczycy są skazani na przychylność Waszyngtonu

.„Zmiana władzy w Iranie leży w interesie Europy” – twierdzi „Sueddeutsche Zeitung”. „Europejczycy nie brali udziału w amerykańsko-izraelskim ataku na Iran. Nikt ich nie pytał (o zdanie), nikt ich nie uprzedził, że spadną bomby” – pisze Hubert Wetzel konstatując, że ta wojna „nie jest wojną Europy”.

Komentator uważa jednak, że uznanie przez Europę, że ta wojna ją nie obchodzi, byłoby poważnym błędem. Nie istnieje żaden, ani moralny, ani geopolityczny powód do płaczu po zabitym przywódcy religijnym Iranu Alim Chameneim. „Europejczycy zrobiliby dobrze, gdyby do debaty o tej wojnie wnieśli coś więcej, niż tylko zwykłe rutynowe apele o powściągliwość i deeskalację” – czytamy w „SZ”.

Islamska Republika Iranu to brutalna, krwawa dyktatura, która prześladowała, torturowała i zabijała dziesiątki tysięcy własnych obywateli. Europa powołuje się chętnie na wartości, na jakich została zbudowana. Trudno znaleźć drugi reżim, który tak jak ten w Iranie deptał wartości. Jeżeli Bruksela krytykuje premiera Węgier Viktora Orbana za to, że zakazuje parady gejów, to nie można żałować reżimu, który wiesza dysydentów na dźwigach budowlanych i zabija setki homoseksualistów.

Wojna otwiera szansę na nowy, lepszy, bardziej pokojowy Iran

.W interesie Europy jest upadek reżimu. Dlatego nie wystarczy teraz ze smutkiem kręcić głową, cytować paragrafy prawa międzynarodowego lub wyrażać generalny brak zaufania wobec Donalda Trumpa. „Wojna otwiera szansę na nowy, lepszy, bardziej pokojowy Iran. Europa musi zrobić wszystko, aby to się udało” – podsumowuje komentator „SZ”.

„Ameryka i Izrael znów odwalają brudną robotę” – czytamy we „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. „Czy Friedrich Merz pochwali Donalda Trumpa za bombardowanie Iranu? Raczej nie będzie go krytykować. Bezsilni Europejczycy są skazani na przychylność Waszyngtonu” – pisze Berthold Kohler w komentarzu opublikowanym w poniedziałek we „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

„Friedrich Merz będzie pierwszym szefem rządu, który spotka prezydenta USA po wydaniu rozkazu ataku na Iran. Należy przypuszczać, że Donalda Trump będzie we wtorek oczekiwać gratulacji za swoją determinację do uderzenia z całej siły i za sukces polegający na »wysłaniu w zaświaty« najgorszego człowieka w historii” – czytamy w „FAZ”.

Prezydent USA „łączy wszystko ze wszystkim”

.Zdaniem Bertholda Kohlera, Friedrich Merz nie pochwali głośno Donalda Trumpa, chociaż na cześć zabitego ajatollaha w Berlinie nie zostanie ogłoszona żałoba narodowa. W Niemczech też nie zapomniano, z jaką brutalnością reżim traktował własny naród. Ani tego, że chce unicestwić Izrael, którego bezpieczeństwo rząd w Berlinie uznał za niemiecką rację stanu, chociaż w przypadku wojny, Niemcy nie miałyby ani determinacji, ani środków, aby zagwarantować to bezpieczeństwo.

Po raz kolejny Stany Zjednoczone i Izrael wykonały to, co Friedrich Merz po wojnie dwunastodniowej w 2025 roku nazwał „brudną robotą”. Niemiecki rząd znów powstrzymuje się od oceny, jak brudna jest ta robota, gdyż musiałby skrytykować Donalda Trumpa, a większość Europejczyków chce tego uniknąć.

Europejczycy są po raz kolejny „bezsilnymi, w wielu sprawach skazanymi na przychylność Donalda Trumpa widzami”, mającymi świadomość, że prezydent USA „łączy wszystko ze wszystkim” – cła, Ukrainę, solidarność z sojusznikami. Ten, kto mu się narazi, wszystko jedno czy jest przyjacielem czy wrogiem, musi się liczyć z karą w innej sprawie. Zdaniem komentatora, to wyjaśnia także umiarkowane reakcje Moskwy na „uderzenie będące dekapitacją dostarczyciela dronów z Teheranu”. Dla Władimira Putina ważniejsze jest to, żeby Donald Trump nadal wywierał presję na Kijów. Aby zgodził się na pokój będący dyktatem dla Ukrainy. Podczas wizyty w Waszyngtonie, Friedrich Merz będzie próbował temu przeciwdziałać. „Kanclerz powinien przypomnieć Donaldowi Trumpowi, że reżim w Moskwie też sieje śmierć i terror, w kraju i za granicą”.

Dla Irańczyków otworzyła się szansa, której nie mieli od dekad

.O ”sukcesie ze znakami zapytania” – pisze „Der Tagesspiegel”. Śmierć Alego Chameneia, odpowiedzialnego za trwający dziesiątki lat ucisk irańskiego narodu, to dobra wiadomość. Już teraz można powiedzieć, że Donald Trump i premier Izraela Benjamin Netanjahu osiągnęli pierwszy ważny sukces. Śmierć Alego Chameneia była koniecznym warunkiem zasadniczej poprawy sytuacji w Iranie i na całym Bliskim Wschodzie – uważa Christian Tretbar.

Komentator zastrzegł, że nie istnieje automatyzm gwarantujący przejście Iranu do państwa częściowo liberalnego. „Tagesspiegel” zwraca uwagę, że możliwe jest powstanie w Iranie państwa wojskowego pod przewodnictwem Gwardii Rewolucyjnej. Możliwa jest też nowa odsłona dyktatury islamskiej. Nie można też wykluczyć szerokiego pożaru na Bliskim Wschodzie.

„Można uznać narcyzm Donalda Trumpa za odpychający, wątpić w uczciwość jego motywów i kwestionować jego miłość do amerykańskiej demokracji. Nie można jednak negować tego, że dla wielu Irańczyków otworzyła się szansa, której nie mieli od dziesięcioleci” – czytamy w „Tagesspieglu”.

Razem z USA, Izraelem i sąsiednimi krajami arabskimi Europa powinna zrobić wszystko, aby ta szansa stała się rzeczywistością. „Iran nie będzie demokratycznym krajem na wzór europejski, ale może być bardziej wolny i otwarty niż teraz. Już to byłoby historycznym sukcesem” – czytamy w konkluzji komentarza w „Tagesspieglu”.

Niemcy bez Ameryki?

.Niemcy i Ameryka coraz bardziej stają się „frenemies” (friends/enemies – przyjaciele/przeciwnicy; „przyjaciwnicy”?). Autor książki „Dorosły kraj. Niemcy bez Ameryki – historyczna szansa” widzi w tych narastających rozbieżnościach historyczną szansę na usamodzielnienie się Niemiec, by wreszcie stały się państwem dorosłym. Jaki ma jednak być konkretny cel? – pisze Jan ŚLIWA

Krążą rozmaite teorie spiskowe co do imperialnych planów Niemiec. Tymczasem sami Niemcy piszą o nich otwarcie. Ukazała się ostatnio książka Das erwachsene Land: Deutschland ohne Amerika – eine historische Chance („Dorosły kraj. Niemcy bez Ameryki – historyczna szansa”). Autorem jest Holger Stark, zastępca redaktora naczelnego wielkiej gazety „Die Zeit”. Długo był korespondentem w Ameryce, od lat obraca się w niemieckich kręgach rządowych. Stąd zna prywatne opinie polityków i wiele ciekawych detali spotkań na najwyższym szczeblu.

Oceniając takie kraje jak Niemcy i Francja, musimy pamiętać, że (wciąż) grają one w wyższej lidze niż Polska. Dlatego boleśniej odczuwają asertywność Ameryki. Gdy służby wywiadowcze wzajemnie podsłuchują polityków i przemysłowców, ma to istotne konsekwencje polityczne i finansowe. Taka na przykład Francja konkurowała z Ameryką o dostawę nuklearnych okrętów podwodnych dla Australii i konkurencję tę przegrała. To (na razie) nie jest nasze zmartwienie, my przyglądamy się temu z galerii.

Autor prezentuje klasyczny liberalny punkt widzenia, wobec tego używa (według mnie) pojęć o odwróconych, czy też zmienionych znaczeniach. Dotyczy to wszystkich publikacji pochodzących z liberalnego mainstreamu. I tak liberalizm to kwintesencja demokracji, praw człowieka i wolności, jak sama nazwa wskazuje – libertas. Dla mnie realnie istniejący liberalizm to rządy kasty przekonanej o swojej intelektualnej i moralnej wyższości, broniącej swojego stanu posiadania wszystkimi możliwymi środkami, w tym metodami państwa policyjnego, jak to Polsce zalecał niemiecki dziennikarz Klaus Bachmann.

.Tak więc liberalna Europa i Ameryka Trumpa nie wyznają tych samych ideałów. Mocnym punktem w tym sporze było wystąpienie J.D. Vance’a na konferencji w Monachium w 2025 r. Vance skrytykował m.in. cenzurę, brak demokracji, fanatyzm klimatyczny i niekontrolowaną migrację. Wszystkie te punkty, które miały być ożywczym wstrząsem, są dla autora dowodem nienawiści Vance’a do Europy. Myli przy tym Europę, Europę Zachodnią, Unię Europejską i właściwie też Niemcy. Z punktu widzenia Europy Środkowej wygląda to inaczej.

PAP/Jacek Lepiarz/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 2 marca 2026