Bieg Pamięci Sybiru 2026 [Program]

7 lutego w Białymstoku i 21 lutego 2026 r. we Wrocławiu zostanie rozegrany Bieg Pamięci Sybiru, który upamiętnia ofiary sowieckich deportacji na Sybir, przypomina losy zesłańców. Organizator biegu – Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku prowadzi zapisy uczestników.
Bieg w trosce o pielęgnowanie historii
.Bieg Pamięci Sybiru w Białymstoku odbędzie się po raz ósmy, we Wrocławiu po raz czwarty. Bieg odbywa się w lutym, bo w nocy z 9 na 10 lutego 1940. r. miała miejsce pierwsza masowa wywózka obywateli polskich na Syberię przeprowadzona przez sowietów – przypomniał dyrektor Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku prof. dr hab. Wojciech Śleszyński. Przypomniał, że pierwsza deportacja objęła głównie leśników i osadników. Deportowani byli wywiezieni w miejsca odległe, słabo zaludnione, źle skomunikowane, takie jak Syberia czy Kazachstan. Byli wysyłani do pracy przymusowej np. przy wyrębie lasów, w rolnictwie, przemyśle wydobywczym.
Bieg jest rozgrywany w terenach leśnych, po zmroku, aby choć trochę przybliżyć czas, gdy odbywały się deportacje. Na trasie biegu są też umieszczane instalacje artystyczne, historyczne, by jeszcze bardziej oddać biegaczom trudną atmosferę i okoliczności deportacji, wywołać u nich określone emocje.
W Białymstoku biegacze będą biec na dwóch dystansach: 5 lub 10 km, we Wrocławiu – 5 km. Akcję można też będzie wesprzeć wirtualnie – przekazać organizatorom dane z biegu, który można odbyć w dowolnym miejscu w dniach 7-28 lutego 2026 r.
Co roku na medalu biegu znajdują się pojedyncze eksponaty ze zbiorów Muzeum Pamięci Sybiru, aby pokazać konkretne historie. W tym roku będzie to dawna prostownica do włosów. Prof. Wojciech Śleszyński powiedział, że ma to pokazać, że w trudzie i pośpiechu, gdy deportowani mieli mało czasu na zabranie ze sobą potrzebnych rzeczy, zabierali nawet takie przedmioty, których mimo trudów zesłania, nie wymienili np. na jedzenie. W 2025 r. na medalu była maszyna do szycia zabrana na Sybir przez rodzinę Sitarskich, która jest w zbiorach Muzeum Pamięci Sybiru.
Na rewersie medalu ma być – jak co roku – nazwa jednej z miejscowości, gdzie trafiali zesłani. Tym razem będzie to Pawłodar.
Bieg można dedykować konkretnym Sybirakom,, np. z własnych rodzin, ale nie tylko. Muzeum Pamięci Sybiru prezentuje losy zesłanych z listy, którą przygotowuje muzeum. Dane tych osób uczestnik biegu może umieścić na numerze startowym.
W 2025 r. w biegach w Białymstoku i Wrocławiu łącznie wzięło udział ponad 1,4 tys. osób. W biegu wirtualnym natomiast ponad 400 osób pokonało łącznie trasę blisko 12,7 tys. km. Według badacza tematyki deportacji, prof. Albina Głowackiego, autora publikacji „W tajdze i w stepie”, poświęconej tej tematyce, w pierwszej wywózce deportowano na Sybir ok. 110 tys. obywateli polskich różnych narodowości, których władza sowiecka uznała za swoich wrogów. W czterech akcjach deportacyjnych w latach 1940-41 wywieziono łącznie ok. 330 tys. osób.
– Chodziło o pozbycie się ludzi (z ich rodzinami), którzy wydawali się niebezpieczni dla reżimu stalinowskiego, którzy potencjalnie mogli tworzyć bazę dla ruchu oporu i realną przeszkodę w instalowaniu systemu bolszewickiego na zaanektowanych obszarach II Rzeczypospolitej – napisał prof. Albin Głowacki w książce „W tajdze i w stepie”, którą w 2022 r. wydało Muzeum Pamięci Sybiru.
Sybir. Największe więzienie świata
.Już w XIX w. Syberia była nazywana największym więzieniem świata, w którym kraty i mury zastępowała bezkresna przestrzeń. W systemie rosyjskiego samodzierżawia, absolutnej władzy carów, stanowiła rodzaj kolonii karnej, do której – na katorgę, etapowe więzienia, nieludzką często pracę lub przymusowe osiedlenie – zsyłano za wszelkie, w rozumieniu rosyjskiego prawa, przestępstwa i przewinienia. Najcięższe kary były dożywotnie, połączone często z odebraniem więźniowi wszelkich praw aż do zatarcia jakichkolwiek śladów jego istnienia. Wyrok damnatio memoriae (potępienie pamięci) oznaczał, że carska władza panowała nad całym życiem skazanych, zarówno swych poddanych, jak i przedstawicieli podbitych narodów – pisze prof. Marek KLECEL, doktor nauk humanistycznych w zakresie literatury polskiej, publicysta, wykładowca akademicki, redaktor naczelny miesięcznika „Nowe Książki” w latach 1991–1995, później w redakcjach dziennika „Słowo” i miesięcznika „Literatura”.
„Już samo przygotowanie i droga na Sybir były okrutną karą, zwłaszcza dla Polaków wyrwanych ze swego środowiska, rzuconych w obcy, daleki i nieprzyjazny świat. Z Królestwa Polskiego – gdzie więźniów gromadzono w Cytadeli, a także z Litwy, Białorusi i Ukrainy droga najpierw prowadziła do Moskwy, gdzie znajdował się główny punkt przesyłkowy skazanych. Wędrówki pieszej, którą stosowano stosunkowo rzadko, doświadczali głównie kryminaliści. Więźniowie polityczni jechali na wozach, a w zimie na saniach. Gdy w latach 60. XIX w. zbudowano linię kolejową z Warszawy do Petersburga, wożono nią tam także więźniów, a stamtąd dopiero odprawiano ich do Moskwy. W dalszą drogę wysyłano ich kibitkami, czyli zamkniętymi wozami konnymi, lub saniami przez Kazań, Perm, Jekaterynburg, Tiumen do Tobolska, gdzie był główny punkt rozdziału więźniów na jeszcze dalszy wschód, przez Tomsk do Irkucka, a stamtąd na północ do Jakucji i nad Kołymę lub też na południe, w stronę Omska i Kirgizji. Najdalsze szlaki zesłańcze prowadziły na krańce Azji – na półwysep Kamczatka, gdzie zsyłano już konfederatów barskich, w tym Maurycego Beniowskiego, oraz na wyspę Sachalin, dokąd prowadziły dwie drogi: lądowa przez całą Rosję i wschodnią Azję, lub morska z Odessy przez Kanał Sueski, Ocean Indyjski, dookoła wschodniej Azji. W ten sposób trafił tam Bronisław Piłsudski, brat Józefa, w końcu XIX w.”
Cały tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze pod linkiem: Marek KLECEL: Sybir. Największe więzienie świata.
PAP/ LW








