Cena wyjścia USA z wojny będzie wysoka [BBC]

Cena wyjścia USA z wojny

W przekonaniu portalu brytyjskiego publicznego nadawcy radiowo-telewizyjnego BBC, cena wyjścia USA z wojny będzie wysoka, a to z tego powodu, iż Stany Zjednoczone za dwutygodniowe zawieszenie zapłacą spadkiem zaufania na arenie międzynarodowej oraz spadkiem poparcia dla Donalda Trumpa w samym USA.

Cena wyjścia USA z wojny będzie wysoka

.Rozejm z Iranem pozwolił prezydentowi USA uniknąć dokonania wyboru między zaostrzeniem sytuacji poprzez spełnienie groźby z 7 kwietnia 2026 r., że „cała cywilizacja (Iran – przyp. red.) umrze dziś w nocy”, a wycofaniem się z niej i utratą wiarygodności.

„Ostatecznie zwyciężył rozsądek – przynajmniej na razie” – ocenił decyzję o zawieszeniu broni portal BBC, dodając, że zapanował ogólny optymizm, iż najgorsze minęło, a cena baryłki ropy spadła poniżej 100 dolarów po raz pierwszy od kilku dni.

Retoryka, którą stosuje Donald Trump, w szczególności na własnej platformie społecznościowej Truth Social, daleka jest od dotychczasowego sposobu prowadzenia polityki przez prezydentów Stanów Zjednoczonych, co – jak przewiduje BBC – może wpłynąć na to, jak postrzegany będzie kraj przez resztę świata. Waszyngton, niegdyś „światowy policjant”, teraz podważa fundamenty porządku międzynarodowego. Prezydent, który „rozkoszował się łamaniem norm i tradycji w polityce wewnętrznej, teraz robi to samo na arenie międzynarodowej” – napisał brytyjski portal, podkreślając, że długoterminowy koszt słów i działań administracji USA, a także całej wojny, nie jest jeszcze w pełni oszacowany.

Polityka Donalda Trumpa nie jest popularna wśród Amerykanów

.Mimo ogłoszenia przez Donald Trumpa „kolejnego zwycięstwa” i „osiągnięcia celów” w wojnie z Iranem, polityka prezydenta nie cieszy się powszechnym poparciem wśród Amerykanów. Demokraci potępili jego słowa z 7 kwietnia 2026 r. i wezwali do usunięcia go z urzędu. Niektórzy Republikanie również otwarcie skrytykowali decyzje i oświadczenia głowy państwa, odnoszące się do Iranu.

Twierdzenia jakoby USA „osiągnęły, a nawet przekroczyły” wszystkie cele militarne budzą wątpliwości – zauważyło BBC. Los irańskiego wzbogaconego uranu – fundamentu irańskiego programu zbrojeń nuklearnych – pozostaje nieznany. Poza tym kraj nadal ma wpływ na regionalnych sojuszników, takich jak rebelianci Huti w Jemenie. Ponadto zdolność Iranu do kontrolowania cieśniny Ormuz jest teraz bardziej widoczna niż kiedykolwiek.

Według BBC istnieje mała szansa, aby Donald Trump zgodził się na zaproponowany przez Iran 10-punktowy plan pokojowy, obejmujący wycofanie sił zbrojnych USA z regionu, zniesienie sankcji gospodarczych wobec Teheranu, wypłatę odszkodowań za szkody wojenne oraz umożliwienie utrzymania kontroli nad Ormuzem, dlatego kolejne dwa tygodnie negocjacji mogą nie doprowadzić do oczekiwanego zakończenia wojny. 

Strategia na papierze, wojna w rzeczywistości

.Dokumenty strategiczne USA a Operacja Epic Fury, czyli lekcja, jaką odbieramy dla europejskiego planowania obronnego – pisze Maciej ŚWIRSKI.

Dwudziestego trzeciego stycznia 2026 roku Pentagon opublikował Narodową Strategię Obronną – NDS, od angielskiego National Defense Strategy – dokument pełniący w każdej administracji rolę konstytucji operacyjnej sił zbrojnych. Towarzyszy jej wydana w grudniu 2025 Strategia Bezpieczeństwa Narodowego – NSS, od National Security Strategy – szerszy dokument wyznaczający polityczne i geopolityczne ramy, wobec których NDS formułuje konkretne priorytety wojskowe i alokację zasobów. Razem tworzą oficjalny zapis tego, czego Ameryka zamierza bronić, przed kim i jakimi środkami.

Trzydzieści sześć dni po publikacji NDS, dwudziestego ósmego lutego, o godzinie 1:15 czasu lokalnego, te same Stany Zjednoczone rozpoczęły Operację Epic Fury: masową kampanię bombardowań Iranu prowadzoną wspólnie z Izraelem, której skala przekroczyła wszystko, co Bliski Wschód widział od inwazji na Irak w 2003 roku. 

Naturalna reakcja europejskich komentatorów była niemal natychmiastowa i jednomyślna: sprzeczność. Dokumenty mówiły jedno, operacja uczyniła drugie. Pisano o chaosie decyzyjnym, o nieprzewidywalności Trumpa, o rozbieżności między deklarowaną priorytetyzacją a faktycznym zaangażowaniem. Ta interpretacja ma wadę zasadniczą: zakłada, że dokumenty były tym, czym się wydawały – zapisem intencji, a nie narzędziem. 

Niniejszy esej stawia hipotezę inną. NSS i NDS nie rozminęły się z Epic Fury przez przypadek ani przez niekonsekwencję; ich funkcją operacyjną było wytworzenie przeświadczeń, które tę operację umożliwiły. Hipotezę tę poddaję próbie publicznie dostępnych dowodów. Wnioski wychodzące z tej próby są nieprzyjemne również dla Polski. 

Zanim przejdę do treści dokumentów, warto postawić pytanie, które europejscy analitycy konsekwentnie pomijają: kim jest Donald Trump w tej historii. Dominująca narracja obsadza go w roli chaosu wcielonego – nieprzewidywalnego, impulsywnego, kierowanego doraźnymi kalkulacjami medialnymi i urazami. Ta narracja jest wygodna, bo zdejmuje z Waszyngtonu ciężar intencji. Jeśli Trump jest chaosem, Epic Fury jest wypadkiem. Jeśli Trump jest aktorem, Epic Fury jest działaniem. 

Materiał dowodowy silniej przemawia za drugą interpretacją. Trump nie jest dyplomatą w klasycznym sensie ani strategiem w sensie kissingerowskim, ale jest negocjatorem, który przez cztery dekady działalności biznesowej wypracował jedną spójną doktrynę operacyjną: tworzenie przeświadczeń u przeciwnika, które osłabiają jego pozycję zanim dojdzie do konfrontacji. Nieprzewidywalność nie jest jego wadą – jest jego orężem. Twierdzenia, które wydają się sprzeczne, deklaracje, które nie wyrażają planowanych działań, sygnalizowanie słabości w obszarach, które za chwilę staną się obszarami uderzenia – to nie aberracje, lecz metoda. 

W przypadku Epic Fury ta metoda działała na trzech poziomach jednocześnie. 

Przez kilka miesięcy Teheran słyszał to, co chciał usłyszeć: że Waszyngton szuka porozumienia, że jest przestrzeń na negocjacje, że czas pracuje na korzyść dyplomacji. Pekin śledził dokumenty strategiczne wskazujące Indo-Pacyfik jako właściwy front amerykańskiej uwagi i kalkulował spokojnie, że Bliski Wschód to problem drugorzędny. Europejczycy otrzymywali kolejne sygnały o burden-sharing i nieuchronnym odwrocie Ameryki od globalnych zobowiązań, co odbierało im powód, by się niepokoić. Każdy z tych odbiorców dostał porcję prawdy starannie dobraną do tego, żeby poprowadzić go ku błędnemu wnioskowi. 

.Wariantu chaotycznego Trumpa nie można oczywiście wykluczyć na podstawie dostępnych danych – tajne oceny wywiadowcze mogą przynieść korektę tego obrazu. Lecz nawet jeśli przyjąć, że Trump działał częściowo impulsywnie, a częściowo pod wpływem Netanjahu, to system wokół niego – Witkoff, Pentagon, agencje wywiadowcze – działał spójnie w kierunku operacji. Chaos prezydenta może być elementem mgły, nie jej zaprzeczeniem. Efekt końcowy jest taki sam: świat dostał to, co Trump mu pokazał, a nie to, co było uznane za plan. 

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 8 kwietnia 2026