ChatGPT jako dietetyk? Rewolucja już trwa, ale ryzyko jest realne

Coraz więcej osób pyta ChatGPT o zdrowie i żywienie. Technologia odpowiada szybko, przekonująco i bez wysiłku ze strony użytkownika. To jednak nie oznacza, że jej odpowiedzi są wiarygodne.

Coraz więcej osób pyta ChatGPT o zdrowie i żywienie. Technologia odpowiada szybko, przekonująco i bez wysiłku ze strony użytkownika. To jednak nie oznacza, że jej odpowiedzi są wiarygodne.

Sztuczna inteligencja w dietetyce

Nie da się już mówić o chwilowej modzie. Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki ludzie szukają informacji o zdrowiu, a żywienie stało się jednym z najważniejszych pól tej transformacji. Konsultacja z AI jest prostsza niż przeszukiwanie internetu: wystarczy jedno pytanie, by otrzymać uporządkowaną i pozornie ekspercką odpowiedź. Właśnie ta wygoda staje się jednak źródłem największego ryzyka.

Modele generatywnej sztucznej inteligencji, takie jak ChatGPT, Gemini, Claude czy Copilot, budują odpowiedzi na podstawie ogromnych zasobów danych dostępnych w internecie. A jakość tych danych pozostaje nierówna. W obszarze żywienia problem jest szczególnie widoczny.

Badanie z 2022 roku, które przywołano ostatnio na łamach „The Conversation”, analizujące internetowe informacje dotyczące zdrowotnych właściwości jogurtu, kefiru, kombuchy, błonnika i prebiotyków zakończyło się jednoznaczną oceną, wiarygodność treści uzyskała zaledwie 3 punkty na 10.

Mimo to użytkownicy obdarzają AI dużym zaufaniem. Według badań przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych jedynie jedna na cztery osoby uważała, że informacje zdrowotne generowane przez sztuczną inteligencję są mało wiarygodne lub całkowicie niewiarygodne.

Skala zjawiska rośnie błyskawicznie. Dane OpenAI pokazują, że już co czwarte tygodniowe zapytanie kierowane do ChatGPT dotyczy zdrowia. Nie ma dokładnych danych dotyczących samego żywienia, ale rynek aplikacji dietetycznych rozwija się od lat. W 2022 roku korzystało z nich 1,4 miliarda użytkowników na świecie, a 30 procent właścicieli smartfonów miało takie aplikacje zainstalowane na swoich urządzeniach. Integracja AI przyspiesza do tego stopnia, że prognozy dla 2025 roku zakładają, iż połowa aplikacji żywieniowych będzie już wykorzystywała sztuczną inteligencję. Problem polega na tym, że wiarygodność nadal nie nadąża za popularnością technologii.

Potwierdzają to kolejne badania. Analiza porównująca odpowiedzi dietetyków i ChatGPT na 928 pytań dotyczących żywienia wykazała współczynnik zgodności na poziomie 0,42. To wynik poniżej minimalnego progu 0,5 uznawanego za akceptowalny.

Cyfrowy dietetyk

Jeszcze większe trudności pojawiają się wtedy, gdy AI próbuje wejść w obszar żywienia spersonalizowanego. Aby technologia mogła realnie pełnić funkcję cyfrowego dietetyka, jej rekomendacje musiałyby zostać potwierdzone w rygorystycznych badaniach oceniających bezpieczeństwo, precyzję i dopasowanie do konkretnego użytkownika. Taka walidacja nadal jednak nie istnieje.

Dietetyk nie opiera swojej pracy wyłącznie na ogólnych zaleceniach. Analizuje sposób odżywiania pacjenta, parametry biochemiczne i fizyczne, aktywność fizyczną oraz współistniejące choroby. Tymczasem AI wciąż ma problem nawet z prawidłowym oszacowaniem spożycia jedzenia.

Największą przeszkodą pozostaje interpretacja zdjęć posiłków. System musi nie tylko rozpoznać danie, ale również oddzielić poszczególne składniki, ocenić wielkość porcji, uwzględnić resztki i obliczyć realne spożycie składników odżywczych.

Dzisiejsze modele nie radzą sobie z tym wystarczająco dobrze. ChatGPT poprawnie ocenia niewielkie porcje, ale przy średnich i dużych potrafi zaniżać wagę nawet o 50 procent. Badanie przeprowadzone wśród nastolatków wykazało dodatkowo, że ogólne modele AI zaniżają spożycie składników odżywczych w porównaniu z ocenami dietetyków.

Aplikacje żywieniowe i ich wiarygodność

Podobne ograniczenia mają aplikacje żywieniowe, zwłaszcza w przypadku potraw złożonych z wielu składników, takich jak dania jednogarnkowe czy gulasze. Niedoskonałości dotyczą również urządzeń monitorujących aktywność fizyczną i wydatki energetyczne, których pomiary obarczone są błędami trudnymi do pominięcia.

Czy w takiej sytuacji sztuczna inteligencja może być używana odpowiedzialnie w dietetyce? Autorzy wskazują, że tak, ale pod dwoma warunkami.

Pierwszym jest rozwój kompetencji cyfrowych związanych ze zdrowiem. Światowa Organizacja Zdrowia definiuje je jako zdolność do wyszukiwania, rozumienia, oceniania i wykorzystywania informacji zdrowotnych pochodzących ze źródeł elektronicznych. Bez tej umiejętności użytkownik pozostaje podatny na błędne, niepełne lub potencjalnie niebezpieczne rekomendacje.

Drugim warunkiem pozostaje zachowanie centralnej roli specjalisty. AI może wspierać analizę danych, identyfikować wzorce żywieniowe i ułatwiać dostęp do wiedzy. Nadal jednak nie zastępuje indywidualnej oceny klinicznej, która wymaga kontekstu, doświadczenia i empatii.

Najbardziej realistyczny scenariusz nie zakłada więc zastąpienia dietetyków przez algorytmy. Przyszłość należy raczej do modelu współpracy, dobrze zwalidowana sztuczna inteligencja, świadomy użytkownik i profesjonalista, który interpretuje wyniki. Dopiero na takich fundamentach technologia może stać się realnym wsparciem dla zdrowego odżywiania.

Laura Wieczorek

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 2 czerwca 2026