Chińskie manewry sparaliżowały ruch lotniczy nad Tajwanem

ruch lotniczy nad Tajwanem

Linie lotnicze obsługujące połączenia z Tajwanem odwołały część zaplanowanych na 30 grudnia rejsów z powodu rozpoczętych w 29 grudnia manewrów chińskiej armii w Cieśninie Tajwańskiej. Władze w Tajpej zarzuciły Chinom naruszenie tajwańskich wód terytorialnych.

Sparaliżowany ruch lotniczy nad Tajwanem

.Tajwańska Administracja Lotnictwa Cywilnego zapewniła, że współpracuje ze swoimi odpowiednikami z sąsiednich państw w celu skoordynowania kontroli ruchu lotniczego 30 grudnia. Wiadomo, że tego dnia odwołanych zostanie co najmniej 850 lotów, co w sumie obejmie ponad 100 tys. pasażerów.

Podkreślono też, że należy się liczyć z poważnymi opóźnieniami w realizacji połączeń międzynarodowych oraz zaapelowano do przewoźników, by z wyprzedzeniem poinformowali podróżnych o możliwych utrudnieniach oraz zabezpieczyli wystarczające ilości paliwa.

Mimo to część przewoźników, jak jedna z trzech największych linii lotniczych Tajwanu EVA Air, zapewnia, że chińskie manewry w żaden sposób nie wpłyną na realizację połączeń międzynarodowych. Zastrzeżono jednak, że daleko idące ograniczenia obejmą loty lokalne, szczególnie realizowane na okalające Tajwan wyspy.

Japonia zareaguje na próbę zajęcia Tajwanu – Sanae Takaichi

.Zarządzające portami morskimi Biuro Morskie i Portowe (MPB) zaapelowało do kapitanów różnego rodzaju jednostek morskich o zachowanie podwyższonej ostrożności i przygotowanie alternatywnych tras żeglugi. Przypomniano o tym, by omijać strefy, w których toczą się manewry. MPB zapewniło zarazem, że chińskie ćwiczenia nie wpłyną na żeglugę statków handlowych wchodzących do tajwańskich portów i wypływających z nich.

Wcześniej rząd Tajwanu oskarżył Chiny o naruszenie tajwańskich wód terytorialnych podczas manewrów Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Resort obrony w Tajpej podkreślił, że chińskie jednostki wdarły się w głąb wód terytorialnych Tajwanu, rozciągających się na odległość 12 mil morskich od brzegu. Władze w Tajpej poinformowały o postawieniu swoich sił w stan gotowości; armia Tajwanu ma też reagować w razie bezpośredniego zagrożenia.

Manewry Chin są traktowane jako reakcja na ogłoszoną na początku grudnia nową strategię bezpieczeństwa USA, która zakłada m.in. sprzedaż Tajwanowi uzbrojenia o wartości ponad 11 mld dolarów, a także na listopadową deklarację premier Japonii Sanae Takaichi, że władze w Tokio potraktują ewentualny atak Chin na Tajwan jako „zagrożenie egzystencjalne”, uzasadniające reakcję japońskiej armii. Od zwycięstwa komunistów w kontynentalnych Chinach w 1949 r. Pekin traktuje Tajwan, gdzie schroniły się siły antykomunistyczne, jako zbuntowaną prowincję, która powinna zostać przyłączona do Chińskiej Republiki Ludowej.

Hegemonistyczne plany Pekinu

.Na temat chińskiego dążenia do zniszczenia obecnego ładu międzynarodowego, opierającego się na dominacji USA, na łamach “Wszystko co Najważniejsze” pisze Michał BOGUSZ w tekście “Podkopując system międzynarodowy, Chiny szkodzą samym sobie“.

“Jednym z najważniejszych strategicznych celów Chin jest przekształcenie obowiązującego obecnie systemu międzynarodowego. ChRL dąży do zdetronizowania Stanów Zjednoczonych i zastąpienia ich w roli pierwszego mocarstwa świata. Ten nowy subsystem miałby opierać się przede wszystkim na Chinach i chińskiej gospodarce oraz na konsumpcji wewnętrznej. W interesie Państwa Środka jest w tym kontekście wspieranie rządów myślących w podobny, autorytarny sposób. Stworzenie międzynarodowej sieci, złożonej z takich podmiotów, byłoby znakomitym suplementem dla samych Chin. Pytanie, na które trudno w tym momencie znaleźć odpowiedź, brzmi: na ile taki plan jest realny, a na ile określić go można jako formę wewnętrznej mobilizacji do zmiany chińskiego modelu gospodarczego?”.

“Sprowadzenie państw Zatoki Perskiej do roli suplementu ChRL jest jednak nierealne. Kraje te dążą bowiem do większej samodzielności i uzyskania statusu jednego z centrów światowej gospodarki. Same mają swoje ambicje i niekoniecznie są one w pełni kompatybilne z ambicjami Pekinu. Dobrym przykładem na zobrazowanie tej sytuacji jest kwestia renminbi jako potencjalnej waluty rozliczeniowej w kontaktach handlowych państw Zatoki Perskiej z Chinami. Przyjęcie takiego modelu byłoby nieopłacalne z perspektywy eksporterów, mających ograniczone możliwości dalszego inwestowania kapitału pozyskanego od Chińczyków. Renminbi jako waluta niepewna – niewymienialna na rynkach innych niż chiński – mogłaby pełnić co prawda rolę środka rezerwowego, służącego eksporterom ropy znad Zatoki Perskiej do kupowania towarów w Chinach, jednak sami Chińczycy nie są tym w rzeczywistości zainteresowani. Za sprzedaż swoich produktów otrzymywaliby wtedy swą własną walutę, której nie mogliby zainwestować w krajach trzecich. Nagromadzony w ten sposób kapitał byłby bezużyteczny”.

.”W tym miejscu uwidacznia się problem, który napotykają Chiny na drodze do realizacji swojego planu przekształcenia systemu światowego. Z jednej strony dążą do jego zmiany z powodu ambicji politycznych. Z drugiej jednak im bardziej podkopują ów system, którego integralną częścią jest przecież chińska gospodarka, tym bardziej szkodzą same sobie. Rodzi się więc pytanie: jeżeli Chińczycy mogliby osiągnąć sukces i przekształcić system międzynarodowy – to jak długo trwałby okres przejściowy, towarzyszący tak doniosłym zmianom, i w jakim stopniu jego negatywne oddziaływanie zaszkodziłoby samym Chinom? Tego nie sposób przewidzieć” – pisze Michał BOGUSZ.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 29 grudnia 2025