Chińskie wpływy w Ameryce Południowej. Donald Trump chce je zwalczyć

Inwestycje. Dotacje. Pomoc humanitarna. Chińska Republika Ludowa od lat próbuje zjednać sobie kraje Ameryki Południowej. Wiele rządów stało się sojusznikiem Pekinu, dając Chinom wolną ręką w wielu kwestiach. Teraz, Donald Trump chce zmniejszyć chińskie wpływy w Ameryce Południowej.
Powstaje blok państw pro-amerykańskich, które mają stanowić przeciwwagę dla państw wspieranych przez Chiny
.Prezydent Donald Trump zwołał przywódców z Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Mają wraz z nim wziąć udział w Szczycie Tarczy Ameryk – wydarzeniu mającym na celu zjednoczenie sojuszników wokół amerykańskich interesów bezpieczeństwa narodowego i przeciwdziałanie rosnącym wpływom Chin w regionie.
Podczas gdy Stany Zjednoczone przez większą część ostatniej dekady koncentrowały się na innych regionach świata, Chiny są obecnie głównym kredytodawcą i partnerem handlowym Ameryki Południowej, finansując między innymi duże projekty, takie jak megaport Chancay w Peru o wartości 3,5 mld dolarów i metro w Bogocie w Kolumbii.
Waszyngton chce jednak odzyskać utracone wpływy i ograniczyć chińskie wpływy. Nawiązanie znaczących relacji będzie wymagało czegoś więcej niż tylko militarnej postawy, ceł i nacisków. Wiele wskazuje na to, że Donald Trump będzie musiał nie tylko grozić, ale i coś zaoferować krajom Ameryki Południowej.
Za działania dyplomatyczne będzie odpowiadać Kristi Noem – polityk odwołana oprzez Donalda Trumpa ze stanowiska Sekretarza Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Teraz została wyznaczona na specjalnego wysłannika na szczyt, który ma rozpocząć nową erę amerykańskiego zaangażowania w Ameryce Południowej.
Do Noem dołaczą konserwatywni przywódcy z ośmiu krajów kontynentu – Argentyny, Paragwaju, Salwadoru, Chile, Panamy, Hondurasu, Gujany i Ekwadoru. Kolumbia, Meksyk i Brazylia, rządzone przez lewicowych przywódców nie będą obecne. Tym samym powstaje blok państw pro-amerykańskich, które mają stanowić przeciwwagę dla wspieranych przez Chiny, lewicowych demokracji Ameryki Południowej. Ten kontynent staje się więc znowu miejscem rywalizacji dwóch mocarstw…
Maciej Bzura






