Co dalej z Wenezuelą?

Delcy Rodriguez, która przejęła obowiązki prezydenta Wenezueli po schwytaniu Nicolasa Maduro przez siły USA, wymienia kluczowych urzędników na osoby lojalne wobec siebie, starając się uchronić przed zagrożeniami wewnętrznymi – podała w sobotę agencja Reutera.

Po schwytaniu Maduro w kraju ludzie nie wiedzą, czy mają być optymistyczni, czy się bać

.Według niej Delcy Rodriguez stąpa po kruchym lodzie, próbując zapanować nad chaosem w kraju, utrzymać władzę w obliczu wewnętrznej rywalizacji, a jednocześnie spełnić żądania USA dotyczące zwiększenia produkcji ropy naftowej.

– Doskonale wie, że nie jest w stanie przetrwać bez zgody Amerykanów. Już reformuje siły zbrojne, zwalnia ludzi i mianuje nowych urzędników – powiedziało jedno ze źródeł zbliżonych do wenezuelskiego rządu.

W ciągu dwóch tygodni od obalenia Maduro jego zastępczyni wymieniła szefa banku centralnego, szefa personelu prezydenta, a także szefa budzącej postrach agencji kontrwywiadu wojskowego DGCIM, rozwijanej przez dziesięciolecia przy wsparciu władz Kuby.

Nowym dyrektorem DGCIM został generał Gustavo Gonzalez. Według źródeł Reutera jego wybór jest zagrywką, mającą zmniejszyć wpływy twardogłowego ministra spraw wewnętrznych Diosdado Cabello, którego wielu w Wenezueli uznaje za największe zagrożenie dla władzy Rodriguez.

Delcy Rodriguez posiada znaczne wpływy w strukturach władzy cywilnej, w tym w kluczowym dla gospodarki kraju sektorze naftowym. Obecnie cieszy się również poparciem rządu USA. Cabello ma natomiast bliskie związki ze służbami bezpieczeństwa i tzw. colectivos, czyli prorządowymi grupami paramilitarnymi, które w przeszłości zabijały sympatyków opozycji.

Po schwytaniu Nicolasa Maduro w kraju ludzie nie wiedzą, czy mają być optymistyczni, czy się bać. W niektórych miejscach lokalne oddziały partii Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli (PSUV) kazały członkom szpiegować sąsiadów i donosić na osoby świętujące upadek Maduro – przekazały trzy źródła w partii.

Według Reutera w tej napiętej sytuacji Rodriguez musi przekonać lojalistów, że nie jest marionetką USA, która zdradziła Maduro. Musi przy tym ustabilizować gospodarkę i wywalczyć sobie choćby ograniczony posłuch w rozległych, powiązanych z wojskiem sieciach układów, które stworzyły się w kraju przez dekady socjalistycznych rządów.

Czy Delcy Rodriquez utrzyma władze?

.W Wenezueli jest nawet 2 tys. generałów i admirałów, dwa razy więcej niż w USA, choć te mają 20 razy więcej żołnierzy. Czynni i emerytowani oficerowie kontrolują dystrybucję żywności i surowców oraz państwowy koncern naftowy PDVSA, a dziesiątki generałów zasiadają w radach nadzorczych prywatnych firm. Wielu urzędników zarządza swoimi lokalnymi „księstwami” wedle własnego uznania, używając do tego służb mundurowych.

Jak dotąd Cabello prezentował pojednawcze stanowisko wobec Delcy Rodriguez, mówiąc, że są „bardzo zjednoczeni”. Jednak według źródeł Reutera stanowi on największe zagrożenie dla sprawowania przez nią władzy. Mógłby na przykład sięgnąć po strategię „anarchizacji”, przygotowaną na wypadek inwazji USA, i skierować ją przeciwko Rodriguez. Strategia ta zakłada mobilizację „colectivos” i służb bezpieczeństwa, by siały chaos na ulicach Caracas i w ten sposób uniemożliwiały sprawne zarządzanie krajem.

Reuters ustalił, że urzędnicy administracji USA kontaktowali się z Cabello kilka miesięcy przed obaleniem Maduro i zrobili to ponownie po tym wydarzeniu. Mieli przestrzegać go, by nie wykorzystywał służb bezpieczeństwa ani „colectivos” przeciwko opozycji.

Między prawem zwyczajowym a amerykańską Konstytucją

.Obrona Nicolasa Maduro zapewne będzie przedstawiać sprawę jako sąd kapturowy o z góry ustalonym werdykcie — argumentując, że brak realnej możliwości zapewnienia bezstronnej ławy przysięgłych i pełnego due process ośmiesza amerykański wymiar sprawiedliwości i poważnie nadwyręża jego wiarygodność w oczach całego świata. Obecnym władzom USA bardziej niż na szybkim uznaniu go za winnego i skazaniu na wieloletnie więzienie zależy chyba jednak na tym, by proces się toczył, a Maduro był daleko od Wenezueli – pisze Wojciech KWIATKOWSKI

Wpierwszych dniach stycznia 2026 roku siły zbrojne USA przeprowadziły skoordynowaną operację na terytorium Wenezueli, w wyniku której doszło do pojmania prezydenta tego kraju oraz jego żony i ich przetransportowania do Stanów Zjednoczonych w celu postawienia przed sądem federalnym w Nowym Jorku. Prezydentowi Nicolásowi Maduro przedstawiono w sądzie akt oskarżenia obejmujący zarzuty wieloletniej konspiracji w celu międzynarodowego przemytu kokainy do Stanów Zjednoczonych, narkoterroryzm polegający na świadomym finansowaniu i wspieraniu organizacji uznanych za terrorystyczne, w szczególności FARC, udział w zorganizowanej strukturze przestępczej wykorzystującej aparat państwowy, pranie pieniędzy pochodzących z przestępstw narkotykowych, korupcję na najwyższych szczeblach władzy, a także przestępstwa związane z posiadaniem i użyciem broni palnej. Konstrukcja aktu oskarżenia opiera się na założeniu, że działalność ta miała charakter systemowy i była prowadzona z wykorzystaniem zasobów państwowych, co prowadzi do przedstawienia państwa jako narzędzia przedsięwzięcia przestępczego o charakterze transnarodowym.

Nie odnosząc się do dalekosiężnych celów politycznych administracji Donalda Trumpa w związku z tym przedsięwzięciem (obejmujących m.in. dążenie do ograniczenia wpływów Chin i Rosji w Ameryce Łacińskiej, oddziaływanie na podaż wenezuelskiej ropy naftowej, przeciwdziałanie narkobiznesowi, odcięcie Kuby od istotnych źródeł dochodów oraz względną stabilizację tego państwa w celu ograniczenia presji migracyjnej na Stany Zjednoczone), na płaszczyźnie prawnej wskazać można dwa problemy. Pierwszym jest tzw. „immunitet głowy państwa”, który w ocenie wielu został przez administrację Trumpa podeptany, drugim natomiast przysługujące Nicolasowi Maduro prawa, jakie wynikają bezpośrednio z Konstytucji amerykańskiej.  

Co się tyczy immunitetu urzędującej głowy państwa, którego naruszenia miały się dopuścić władze Stanów Zjednoczonych to na wstępie należy zauważyć, że nie istnieje żaden traktat, który kompleksowo i wprost tworzyłby taki immunitet wobec jurysdykcji karnej obcych państw. Jego istnienie to raczej norma prawa zwyczajowego, ukształtowana przez praktykę państw oraz orzecznictwo międzynarodowe, przede wszystkim Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. W wyroku Arrest Warrant z 2002 r. MTS wyraźnie potwierdził, że urzędujące głowy państw (oraz inne najwyższe organy państwowe, jak ministrowie spraw zagranicznych) korzystają z pełnego immunitetu osobistego (immunity ratione personae) przed jurysdykcją sądów krajowych innych państw, który obejmuje zarówno funkcje prywatne, jak i oficjalne. Immunitet ten nie chroni osoby przywódcy per se, lecz zabezpiecza zdolność państwa do nieskrępowanego funkcjonowania w relacjach międzynarodowych jako suwerennego podmiotu prawa, zapewniając, że podstawowe funkcje państwowe nie zostaną zakłócone przez zewnętrzne, jednostronne działania sądowe lub wykonawcze.

Z tego względu immunitet ten pozostaje formalnie niezależny od uznania międzynarodowego czy oceny legalności procesu wyborczego – to, czy państwo lub grupa państw uznaje wyniki wyborów, nie determinuje samego faktu sprawowania urzędu i związanych z tym immunitetów. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli Stany Zjednoczone czy Unia Europejska odmawiały uznania wyniku ostatnich wyborów prezydenckich w Wenezueli i podważały demokratyczną legitymację Nicolása Maduro, to w dniu ujęcia nadal pozostawał on de facto i de iure urzędującą głową państwa, wykonując swoje funkcje i reprezentując Wenezuelę na arenie międzynarodowej, a zatem – według ogólnie akceptowanych zasad prawa zwyczajowego – korzystał z immunitetu jurysdykcyjnego.

Podejmowane obecnie działania rządu federalnego wobec Maduro trudno uznać za formalne uchylenie tego immunitetu, ile raczej za jego faktyczne obejście. W literaturze i praktyce międzynarodowej często przywołuje się w tym kontekście przypadek Manuela Noriegi i interwencji USA w Panamie w 1989 r. Przeprowadzona wówczas operacja „Just Cause”, miała na celu obalenie władzy Noriegi — będącego faktycznym, choć niekonstytucyjnym, liderem Panamy — i doprowadzenie go przed oblicze amerykańskiego sądu na Florydzie celem oskarżenia o przestępstwa narkotykowe. Noriega, mimo że sprawował rzeczywistą kontrolę nad państwem, nigdy formalnie nie był uznany przez USA za głowę państwa i nie pełnił urzędu prezydenta zgodnie z konstytucyjnymi procedurami, a USA nadal uznawały za prezydenta Panamy innego polityka. Z tego powodu jego roszczenie immunitetu przed amerykańskim sądem federalnym zostało odrzucone — zarówno ze względu na brak formalnego statusu głowy państwa, jak i z faktu, że sam akt obalenia i pojmania Noriegi nastąpił w rezultacie ingerencji militarnej USA na terytorium suwerennego państwa. Sąd stwierdził, że sam fakt sprawowania faktycznej władzy nie przekłada się automatycznie na immunitet, skoro Noriega nie był uznany jako konstytucyjny przywódca przez własne państwo ani przez Stany Zjednoczone — oraz że immunitet taki stanowi przywilej, który kraj może przyznać lub odmówić. 

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/wojciech-kwiatkowski-prawo-zwyczajowe-amerykanska-konstytucja-obrona-nicolasa-maduro/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 18 stycznia 2026