Coraz mniej osób pracuje w kulturze

W Polsce w 2024 r. w obszarze kultury zatrudnionych było 3,5 proc. ogółu pracujących, czyli niemal 600 tys. osób. Jak wynika z opublikowanego raportu „Pracujący w obszarze kultury w państwach Unii Europejskiej i EFTA w 2024 r.”, jest to spadek o 4,1 proc. (25,8 tys. osób) w porównaniu z 2023 r.

W Polsce odnotowano spadek o 4,1 procent

.Z raportu Głównego Urzędu Statystycznego pt. „Pracujący w obszarze kultury w państwach Unii Europejskiej i EFTA w 2024 r.” wynika, że w ubiegłym roku w Europejskim Stowarzyszeniu Wolnego Handlu (EFTA) w obszarze kultury pracowało 8,3 mln osób, w tym 7,9 mln osób w krajach UE. Pracujący w kulturze stanowili 3,8 proc. ogólnej liczby pracujących w państwach UE.

W 17 z 30 analizowanych krajów liczba pracujących w obszarze kultury wzrosła w porównaniu z 2023 r. Najwyższy wzrost odnotowała Rumunia (o 10,4 proc.), a największy spadek – Islandia (o 9,6 proc.). W Polsce odnotowano spadek o 4,1 proc. w porównaniu z 2023 r.

W 2024 r. najwięcej pracujących w obszarze kultury było w Niemczech (1,7 mln osób). Dużą liczbę pracujących odnotowano również we Francji (1,3 mln) oraz we Włoszech i w Hiszpanii (po 0,8 mln). Zasadniczo większy odsetek populacji pracował w obszarze kultury w państwach Europy Północnej, a nie Południowej, oraz w Europie Zachodniej, a nie Wschodniej – zaznaczono w raporcie.

Raport „Pracujący w obszarze kultury w państwach Unii Europejskiej i EFTA”

.W 2024 r. w krajach UE 4 mln pracujących w obszarze kultury stanowili mężczyźni, a 3,9 mln kobiety. W 16 na 30 analizowanych krajów w obszarze kultury pracowało więcej kobiet niż mężczyzn. Z raportu wynika, że 62,3 proc. pracowników obszaru kultury w UE to osoby z wyższym wykształceniem. Ponadto pracujący w kulturze częściej mają wykształcenie wyższe niż pracujący ogółem (38,6 proc.).

Obszar kultury charakteryzuje się relatywnie wysokim odsetkiem pracujących na własny rachunek (31,7 proc.), szczególnie wśród artystów i literatów. Dla pracujących ogółem odsetek ten wyniósł 13,6 proc. Pracujący w obszarze kultury wykazują się również niższym odsetkiem pracujących w pełnym wymiarze czasu pracy (75,5 proc.) i w oparciu o umowę na czas nieokreślony (81,9 proc.) w porównaniu z ogółem pracujących.

W Polsce w 2024 r. udział osób pracujących w kulturze wyniósł 3,5 proc. (597,1 tys.). Jak wynika z raportu, to o 25,8 tys. pracowników mniej. Większość pracujących w obszarze kultury w Polsce stanowiły kobiety (56 proc.). Największy odsetek pracujących w obszarze kultury (29,8 proc.) stanowiły osoby w wieku 40–49 lat. Wykształcenie wyższe miało 66,8 proc. z nich. Pracujący w obszarze kultury w Polsce byli też lepiej wykształceni niż pracujący ogółem – odsetek osób z wyższym wykształceniem był wyższy o 23,8 proc. niż dla ogółu (43 proc.) – informuje GUS. 

Teatr Klasyki Polskiej – laboratorium pamięci, tożsamości i wolności

.Nasze przedstawienia prezentowaliśmy na ponad 80 scenach w całej Polsce. Patronuje nam w tym idea objazdu, która towarzyszyła Reducie Juliusza Osterwy, pokazywania najwybitniejszej literatury w jej scenicznym urzeczywistnieniu publiczności w całym kraju. Podczas naszych wędrówek spotykaliśmy widownię żywo zainteresowaną naszą pracą. Teatr Klasyki Polskiej odpowiada na jej potrzebę obcowania z najwartościowszymi utworami polskiej dramaturgii klasycznej, wystawianymi w najwyższej możliwej zgodności z ich literą i duchem – pisze Jarosław GAJEWSKI

Jedną z ważniejszych idei towarzyszących powstaniu Teatru Klasyki Polskiej była myśl, że klasyka to coś więcej niż współczesność. To nośnik pamięci i tożsamości, a zarazem sprawdzony instrument oglądu współczesności. Klasyka pozwala na naszą współczesność spojrzeć z dystansu, a jednocześnie wniknąć w jej niewidzialne zakamarki. Jak teleskop i mikroskop jednocześnie. Sięgając po klasykę, odkrywamy, że w sobie właściwy sposób jest ona częścią naszej współczesności. Bez niej, bez punktów odniesienia, bez możliwości porównań, współczesność byłaby dla nas zabójczym chaosem.

Klasyka łączy. Jednak samo słowo „klasyka”, choć jest powszechnie znane, to charakteryzuje się wystarczającą nieostrością, by pojawiły się trudności z precyzyjną odpowiedzią na pytanie, czym ona właściwie jest.

W latach 70. ubiegłego wieku Jarosław Marek Rymkiewicz w tekście Co to jest klasycyzm w teatrze pisze o „archetypicznych postaciach w archetypicznych sytuacjach” pozwalających teatrowi odgrywać „wieczną komedię człowieczeństwa”.

Zasugerowane niedawno na łamach miesięcznika „Teatr” przez prof. Jacka Kopcińskiego „uznanie” za kryterium „klasyczności” może się wydać wystarczające, jeśli wspólnota pamięci kulturowej nie jest kwestionowana.

Niewykluczone jednak, że nadchodzą czasy, a nawet, że już nadeszły, kiedy polska klasyka będzie kwestionowana – będzie jej odbierane „uznanie”, napotka „odmowę uznania” i „odrzucenie”.

Gdyby ów akt był częścią dyskursu, co jest polską klasyką, a co nią nie jest, tj. gdyby ów akt był sporem o kanon naszej kultury – zapewne należałoby się zeń cieszyć. Spór taki bowiem sam przez się stawałby się studium naszej pamięci i tożsamości – oznaczałby żywotność naszej kultury. Jeśli jednak, co może się zdarzyć (o ile już się nie dzieje), arbitralne odrzucanie dorobku kulturalnego naszych dziejów motywowane jest ideologicznie i politycznie, poza wszelką dyskusją aksjologiczną, rodzi się pytanie, czy doznajemy istotnego, progresywnego przewartościowania, czy tylko barbarzyństwa.

Klasyka łączy bowiem poszczególne elementy naszej pamięci w dom naszej tożsamości. Łączy przeszłość z teraźniejszością. Łączy pokolenia w odczuwaniu i rozumieniu człowieczeństwa. Wytwarza przestrzeń porozumienia, wspólnoty znaków, obrazów, uczuć i myśli. Krzepi kulturowe wspólnoty i otwiera je na dialog z całością dorobku duchowego rodzaju ludzkiego. Ten kontekst nadaje istnieniu Teatru Klasyki Polskiej rangę posłannictwa. Ma ono wymiar metafizyczny. Nie ma w tym przypadku. Teatr, poza instytucjami religijnymi, jest najstarszym i sprawdzonym przez tysiąclecia sposobem wzmacniania wspólnoty ducha i pamięci kulturowej.

To między innymi dlatego, u początku odzyskania przez Polskę niepodległości, w kręgach ZASP silnie obecna była myśl wspierania klasyki. Miała ona na nowo połączyć, podzieloną przez zabory, wspólnotę. Także dzisiaj istnieje konieczność pielęgnowania wrażliwości widzów na język i treści klasyki. Obcowanie z nimi samo w sobie jest formą rozwoju i jednym z trwalszych spoiw zbiorowości. Wobec wciąż rosnącej dziś w znaczenie komercjalizacji kultury i bolesnej redukcji postrzegania jej samej oraz działań artystycznych do rozrywki – zaległości w przyswajaniu, a przede wszystkim związanej z tym obecności polskiej dramaturgii klasycznej na polskich scenach wydają się ogromne. Najrzadziej grane są teksty staropolskie i romantyczne. Już dziś wydają się trudne do realizacji scenicznych zarówno ze względu na ich trudny język, jak i na nikłą znajomość kontekstów historycznych i obyczajowych. Mówiąc inaczej – ze względu na brak warsztatu artystycznego.

Są to jednak formy, których głębię treści, ich atrakcyjność, siłę oddziaływania na współczesną wrażliwość i inne wartości można rozpoznać, tylko podejmując próby ich scenicznego urzeczywistniania. Tą myślą wiedzeni, w rocznicę powstania Teatru Klasyki Polskiej, 27 marca 2024 roku na scenie koncertowej Muzeum Historii Polski wystawiliśmy Księdza Marka Juliusza Słowackiego, utwór nieobecny na scenach warszawskich od ponad 30 lat. Na Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego, 21 lutego 2026 roku, planujemy premierę Norwidowego Promethidiona.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jaroslaw-gajewski-teatr-klasyki-polskiej/

PAP/MB



Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 18 listopada 2025