Czas na termin przystąpienia Ukrainy do NATO - Andrew Michta

Czas na termin przystąpienia Ukrainy do NATO - Andrew Michta

Podczas szczytu w Waszyngtonie NATO powinno wyznaczyć konkretny termin przystąpienia Ukrainy do Sojuszu i jasno zakomunikować go Rosji – powiedział amerykański ekspert ds. bezpieczeństwa Andrew A. Michta, analityk think tanku Atlantic Council.

Kijów powinień jak najszybciej zostać przyjęty do Sojuszu Północnoatlantyckim

.Kwestia zapewnienia ciągłości pomocy wojskowej i gospodarczej dla Ukrainy, zmagającej się z rosyjską inwazją, będzie jednym z priorytetów szczytu NATO – podkreślił Michta. Ekspert nie spodziewa się jednak konkretnego terminu, w którym Ukraina wstąpi do Sojuszu. „Jeśli takie będzie przesłanie szczytu (nie zostanie podana data akcesji – PAP), to będzie to błąd. NATO musi wyznaczyć konkretny termin i jasno zakomunikować go Rosji” – uważa Michta.

Priorytetami NATO są też kwestia zintegrowanego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, a także odbudowa zdolności bojowych państw Europy. „Jeżeli europejscy sojusznicy nie wydadzą pieniędzy na przezbrojenie, Sojusz nie będzie w stanie realizować swojego podstawowego zadania, jakim jest odstraszanie i obrona obszaru transatlantyckiego” – zauważył analityk Atlantic Council.

„Niedopuszczalne jest, że dwa lata po drugiej (pełnowymiarowej – PAP) rosyjskiej inwazji na Ukrainę Europa – poza krajami położonymi na wschodniej flance NATO – wciąż pozostaje w tyle, jeśli chodzi o zbrojenia” – podkreślił.

Michta ocenił, że dotychczasowy stan rzeczy w kwestii wysokości wydatków na obronność w państwach NATO jest nieadekwatny do potrzeb. Dlatego rozmówca PAP uważa za słuszną inicjatywę prezydenta Andrzeja Dudy, dotyczącą podwyższenia progu wydatków krajowych do 3 proc. PKB.

„To zobowiązanie powinno być punktem odniesienia” – stwierdził Michta. „Musimy też zacząć rozmawiać nie tyle o tym, czy dany kraj spełnia wymóg 3 proc., ale raczej o tym, na co wydaje te pieniądze” – dodał ekspert, zwracając uwagę na konieczność zwiększenia rzeczywistych zdolności bojowych.

„Europa musi się dozbroić, aby być w stanie zapewnić rdzeń konwencjonalnych zdolności odstraszania i obrony NATO” – zaznaczył analityk.

W jego przekonaniu dalsze rozszerzenie Sojuszu, po przyjęciu Finlandii i Szwecji, nie wydaje się obecnie prawdopodobne. Michta dodał, że najważniejszą kwestią dla NATO jest dziś „powstrzymywanie Rosji w jej przyszłym imperialnym ekspansjonizmie”, dlatego przyjęcie Ukrainy do organizacji ma kluczowe znaczenie.

NATO nie było gotowe na przywództwo kogoś ze wschodniej flanki – Andrew Michta

.Skomentował też wybór nowego sekretarza generalnego NATO, czyli byłego premiera Holandii Marka Ruttego. Według niego wybór reprezentanta któregoś ze wschodnioeuropejskich członków NATO „pokazałby Putinowi, że Sojusz jest zdeterminowany i zjednoczony w kwestii wspierania swojej wschodniej flanki”.

Ekspert przestrzegł też przed formułowaniem w Europie narracji przeciw Donaldowi Trumpowi, który może wygrać listopadowe wybory prezydenckie w USA. W przekonaniu Michty kluczowe – z europejskiego i polskiego punktu widzenia – są „istotne stosunki w zakresie bezpieczeństwa narodowego” z USA, bez względu na to, jaka administracja rządzi w danym czasie w Waszyngtonie.

9 lipca rozpoczyna się w Waszyngtonie szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego, odbywający się w 75. rocznicę utworzenia tej organizacji. W wydarzeniu, oprócz przywódców państw NATO, weźmie też udział m.in. prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Polskę reprezentują prezydent Andrzej Duda, marszałek Sejmu Szymon Hołownia, szef MSZ Radosław Sikorski i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. 

Zachód nie może popełnić tych samych błędów

.Andrew MICHTA zaznacza w swoim artykule, że w ciągu ostatnich trzydziestu lat Zachód raz po raz padał ofiarą założenia, że przeciwnicy myślą tak samo jak jego przedstawiciele. W rezultacie świat zachodu wciąż powtarza te same błędy i po raz kolejny mierzy się z tym samym zestawem problemów bezpieczeństwa narodowego. Nigdy i nigdzie nie było to bardziej widoczne niż w zachowaniu Zachodu w okresie poprzedzającym drugą inwazję Rosji na Ukrainę.

Co więcej, przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na Ukrainę większość ekspertów uważała, że armia rosyjska ma znaczną przewagę nad siłami ukraińskimi i że upadek zaatakowanego kraju jest kwestią dni. Żadne z tych przewidywań się nie spełniło. Armia ukraińska stawia zacięty opór, Rosja nie kontroluje przestrzeni powietrznej nad atakowanym krajem, a jej czterofrontowe osie ataku, wraz ze szwankującymi łańcuchami logistycznymi, nie uczyniły zadość zuchwałym oczekiwaniom.

„Patriotyzm i oddanie narodowi, które Ukraińcy okazują od pierwszego wystrzału, zmieniają historię. Nagle dumna armia rosyjska wygląda znacznie mniej imponująco, groźby Putina brzmią pusto, a Zachód jest bardziej zjednoczony, niż był od dziesięcioleci. Nawet Kanclerz Niemiec Olaf Scholz wygłosił w Bundestagu przełomowe przemówienie, zobowiązując Niemcy do jednoznacznego opowiedzenia się po stronie sojuszników z NATO w opozycji do agresji Putina” – pisze Andrew MICHTA.

Dwadzieścia lat rosyjskiej polityki zagranicznej, której celem było sianie niezgody w NATO i budowanie stosunków dwustronnych z Niemcami jako podwaliny nowego „koncertu wielkich mocarstw” w Europie, legło w gruzach.

Teraz sytuacja zmierza w przeciwną stronę – Zachód wyczuwa słabość dzisiejszej Rosji, jakby czekając na pierwszego, który krzyknie: „Cesarz jest nagi!”. Dlatego nawet jeśli siły inwazyjne pokonają w tej kampanii armię ukraińską, wojna się nie skończy, a idący w ślad za nią partyzancki ruch oporu sprawi, że wkroczenie Sowietów do Afganistanu zdawać się będzie dziecinną igraszką.

Europa musi być gotowa na wszystko – Andrew Michta

.W opinii eksperta to, czy europejscy sojusznicy wywiążą się ze swoich obietnic zwiększenia wydatków na wspólną obronę, będzie miało decydujący wpływ na stosunki transatlantyckie. W obliczu potencjalnej burzy w regionie Indo-Pacyfiku zwolennicy strategii „najpierw Chiny” coraz bardziej naciskają, aby przesunąć priorytety USA z Europy na ten region i skupić się na zagrożeniu stwarzanym przez chińskie aspiracje przejęcia Tajwanu.

„Poleganie na Ameryce, która przez ostatnie trzy dekady pokrywała 70 proc. kosztów obrony Europy, na jej gwarancji nuklearnej i wysokiej klasy zasobach już nie wystarczy. Stany Zjednoczone muszą stawić czoła Rosji i Chinom zjednoczonym w oporze przeciwko międzynarodowemu porządkowi, który Ameryka i jej sojusznicy wprowadzili po zimnej wojnie. Europa musi samodzielnie zapewnić większą część konwencjonalnych środków odstraszania i obrony w ramach NATO” – zaznacza Andrew MICHTA.

Stany Zjednoczone będą nadal zapewniać parasol nuklearny i dostarczać wysokiej klasy środki wspomagające, co pozwoli im skoncentrować swoje zasoby na zagrożeniach w regionie Indo-Pacyfiku. Jeżeli sojusznicy opuszczą Wilno, nie przyswoiwszy sobie podstaw tej nowej rzeczywistości geostrategicznej, szczyt nie zdoła wygenerować impulsu niezbędnego do przywrócenia wydolności NATO, a tym samym sprawi, że wszelkie dyskusje na temat członkostwa Ukrainy w Sojuszu staną się jałowe. Na europejskich rządach spoczywa ciężar dopilnowania, by po zakończeniu szczytu w Wilnie spełnione zostały złożone na nim obietnice.

PAP/WszystkocoNajważniejsze/MB
Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 9 lipca 2024