Czy kara śmierci zostanie zniesiona przez Joe Bidena?
Prezydent USA Joe Biden zadecydował, że kara śmierci dla 37 więźniów została zmieniona na dożywocie bez prawa do zwolnienia warunkowego. Jak powiadomił dziennik „New York Times”, akt łaski jest tym ważniejszy, że prezydent elekt Donald Trump zapowiedział zniesienie moratorium na egzekucje.
„Musimy zaprzestać wykonywania kary śmierci na poziomie federalnym”
.Biden, który zabiegał od dawna o zniesienie kary głównej w wyrokach federalnych i wprowadził moratorium na ich wykonywanie, zamienił wyroki osób skazanych za morderstwa na kary dożywotniego więzienia. Akt łaski nie dotyczy trzech osób winnych masowych zabójstw – podał „NYT”.
„Bardziej niż kiedykolwiek jestem przekonany, że musimy zaprzestać wykonywania kary śmierci na poziomie federalnym” – oznajmił prezydent w oświadczeniu.
„NYT” przypomniał, że w ubiegłym tygodniu Biden rozmawiał z papieżem Franciszkiem, który oświadczył, że modli się w tym miesiącu o to, by ludziom przebywającym w celach śmierci zamieniono kary na dożywotnie więzienie. Również katoliccy biskupi w USA zaapelowali o odstąpienie od egzekucji skazanych.
Trump popiera karę główną i wzywał podczas swojej kampanii wyborczej do rozszerzenia listy przestępstw zagrożonych tą karą. Podczas pierwszej kadencji prezydenckiej, w latach 2017-21, zniósł obowiązujące od blisko 20 lat moratorium na wykonywanie takich wyroków.
Telewizja Fox News podała, że prezydent elekt chce, by kara śmierci groziła również m.in. nielegalnym imigrantom, którzy zabili amerykańskiego obywatela lub policjanta. „NYT” powiadomił, że miałoby to też dotyczyć dilerów narkotyków i winnych handlu ludźmi.
Fox News przypomniała, że aby postulat Trumpa wszedł w życie, potrzebna jest akceptacja Kongresu i Sądu Najwyższego.
12 grudnia Biden skrócił wyroki niemal 1,5 tys. osadzonym i ułaskawił 39 osób skazanych za przestępstwa bez użycia przemocy. Według Białego Domu jest to największy w historii akt łaski wydany przez prezydenta w historii Stanów Zjednoczonych. Wcześniejszy rekord należał do Baracka Obamy, który w ciągu jednego dnia ułaskawił 330 osób skazanych za przestępstwa narkotykowe.
Media podały też – a rzeczniczka prezydenta Karine Jean-Pierre nie zaprzeczyła – że Biden rozważa „prewencyjne” ułaskawienie osób narażonych na zemstę prezydenta elekta i ściganie przez nową administrację. Chodzi m.in. o byłego najwyższego rangą wojskowego, gen. Marka Milleya, którego Trump oskarżał o zdradę, czy byłą kongresmenkę Republikanów Liz Cheney, a także śledczych i inne osoby zaangażowane w sprawy sądowe i śledztwa przeciwko Trumpowi.
Amerykanie od dawna postrzegają swój kraj jako wyjątkowy pod względem moralnym
.Dla niektórych wyjątkowość ta reprezentuje szowinistyczną dumę i moralną wyższość narodu amerykańskiego, dla innych to po prostu patriotyzm oparty na wspólnych ideałach obywatelskich, w połączeniu ze współpracującym internacjonalizmem. Barack Obama wyraził ten skromny moralizm w 2009 r., kiedy powiedział: „Wierzę w amerykańską wyjątkowość, tak samo jak podejrzewam, że Brytyjczycy wierzą w brytyjską wyjątkowość, a Grecy w grecką wyjątkowość”. Jednakże niektórzy Amerykanie krytykowali Obamę za skromność jego twierdzeń.
Stanley Hoffmann, politolog z Harvardu, którego korzenie sięgają zarówno Francji, jak i Ameryki, zwrócił kiedyś uwagę, że każdy kraj lubi uważać się za wyjątkowy, ale Francja i Stany Zjednoczone wyróżniają się w przekonaniu o uniwersalności własnych wartości. Francja, jak twierdzi Hoffmann, była jednak ograniczona w swoich ambicjach przez obowiązującą w Europie równowagę sił. Nie mogła zatem pozwolić sobie na dążenie do osiągnięcia owych uniwersalnych wartości tak bardzo, jakby sobie tego życzyła. W przekonaniu Hoffmanna tylko Stany Zjednoczone próbowały rozwijać politykę zagraniczną, która w pełni odzwierciedla ich wyjątkowość. Jedynie Stany Zjednoczone miały wystarczającą swobodę, aby próbować tego dokonać.
Nie oznacza to, że Amerykanie są bardziej moralni niż inne narody – wystarczy zapytać Meksykanów, Kubańczyków czy Filipińczyków, co myślą o wykorzystywanych przez Amerykę przeciwko nim narzędziom wojny i tortur, jeszcze w XIX wieku. Znaczy to jednak tyle, że wielu Amerykanów chce wierzyć w wyższość moralną Stanów Zjednoczonych i ich politykę opartą na działaniu na rzecz ogólnego i światowego dobra.
Artykuł dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/joseph-s-nye-jr-czy-moralnosc-ma-znaczenie/
PAP/WszystkocoNajważniejejsze/MB