Czym jest El Helicoide?

Więzienie El Helicoide w Caracas określane jest jako największa katownia więźniów politycznych w Wenezueli i symbol brutalności reżimu Nicolasa Maduro, obalonego 3 stycznia przez siły USA. Relacje byłych więźniów mówią o biciu, elektrowstrząsach, duszeniu i innych metodach tortur.
Więźniowie byli bici, rażeni prądem i torturowani
.Po obaleniu Maduro władze w Caracas zapowiedziały uwolnienie „znacznej liczby” więźniów, a w okolicach El Helicoide zaczęli się gromadzić krewni osadzonych, domagając się ich wypuszczenia.
Olbrzymi spiralny budynek na szczycie wzgórza w centrum Caracas został zaprojektowany w czasach boomu na rynku ropy w latach 50. XX wieku. Miał być pierwszym na świecie centrum handlowym możliwym do przejechania samochodem, symbolem nowoczesności i potęgi gospodarczej Wenezueli, która była wtedy jednym z najbogatszych państw.
Centrum handlowe nigdy nie zostało jednak ukończone. W latach 80. zaczęto tam przenosić siedziby agencji państwowych, w tym służby wywiadowczej, obecnie znanej jako SEBIN, uznawanej za policję polityczną reżimu, odpowiedzialną za systematyczne łamanie praw człowieka.
Pod rządami Maduro El Helicoide wykorzystywany był na dużą skalę do przetrzymywania więźniów politycznych. Według licznych relacji byli oni tam bici, rażeni prądem i torturowani na inne sposoby. Zamiast pomnika potęgi Wenezueli, awangardowy budynek stał się symbolem brutalności lewicowego reżimu.
Dziennik „Financial Times” przytoczył relację Villki Fernandeza, działacza opozycyjnego, który trafił do El Helicoide w 2016 roku. „Jeden z funkcjonariuszy przywitał mnie, zacierając ręce i mówiąc: »Witamy w piekle«” – wspominał Fernandez.
Podczas swojego ponaddwuletniego pobytu w okrytym złą sławą więzieniu Fernandez był świadkiem tortur, jakim poddawano innych osadzonych. Więźniowie byli m.in. rażeni prądem i duszeni za pomocą plastikowych toreb wypełnionych gazem łzawiącym.
Czy więzienie El Helicoide pozostanie otwarte?
.W 2023 r. niezależna misja pod egidą ONZ ustaliła, że w El Helicoide w dalszym ciągu funkcjonowały sale tortur. W grudniu 2025 r. w więzieniu tym zmarł opozycjonista Alfredo Diaz, były gubernator stanu Nueva Esparta. Oficjalną przyczyną jego śmierci był atak serca.
Jeden z członków misji ONZ w Wenezueli Francisco Cox powiedział, że jego zespół nie został wpuszczony do El Helicoide, ale na podstawie rozmów z 500 osobami, w tym byłymi więźniami i pracownikami, doszedł do wniosku, że panowały tam skrajnie niehigieniczne warunki, dochodziło do przemocy seksualnej i tortur. W sprawozdaniu wymieniono rażenie prądem, duszenie i zmuszanie więźniów do trwania w nienaturalnych pozycjach.
Po obaleniu Maduro przez siły specjalne USA władzę w Wenezueli utrzymali jego stronnicy. Obowiązki prezydenta przejęła wybrana przez niego wiceprezydentka Delcy Rodriguez, a jej brat Jorge Rodriguez pozostał przewodniczącym parlamentu.
Prezydent USA Donald Trump oświadczył po operacji schwytania Maduro, że wenezuelskie władze „mają w centrum Caracas salę tortur, którą zamykają”. Nie wymienił nazwy katowni, ale według amerykańskich mediów opis pasuje do El Helicoide.
Wenezuelskie władze nie ogłosiły jednak zamknięcia tego więzienia, a jedynie zamiar wypuszczenia nieokreślonej liczby osadzonych z zakładów karnych w kraju. Od tamtej pory z El Helicoide wypuszczono m.in. opozycjonistów Enrique Marqueza i Biagio Bilieriego.
Rodriguez powiedziała, że z więzień zwolniono już 406 osadzonych. Organizacja pozarządowa Foro Penal, która monitoruje sytuację więźniów politycznych w kraju, potwierdziła jednak tylko wypuszczenie 72 osób. Według Foro Penal pod koniec grudnia w Wenezueli było ponad 800 więźniów politycznych.
Między prawem zwyczajowym a amerykańską Konstytucją
.Obrona Nicolasa Maduro zapewne będzie przedstawiać sprawę jako sąd kapturowy o z góry ustalonym werdykcie — argumentując, że brak realnej możliwości zapewnienia bezstronnej ławy przysięgłych i pełnego due process ośmiesza amerykański wymiar sprawiedliwości i poważnie nadwyręża jego wiarygodność w oczach całego świata. Obecnym władzom USA bardziej niż na szybkim uznaniu go za winnego i skazaniu na wieloletnie więzienie zależy chyba jednak na tym, by proces się toczył, a Maduro był daleko od Wenezueli – pisze Wojciech KWIATKOWSKI.
Wpierwszych dniach stycznia 2026 roku siły zbrojne USA przeprowadziły skoordynowaną operację na terytorium Wenezueli, w wyniku której doszło do pojmania prezydenta tego kraju oraz jego żony i ich przetransportowania do Stanów Zjednoczonych w celu postawienia przed sądem federalnym w Nowym Jorku. Prezydentowi Nicolásowi Maduro przedstawiono w sądzie akt oskarżenia obejmujący zarzuty wieloletniej konspiracji w celu międzynarodowego przemytu kokainy do Stanów Zjednoczonych, narkoterroryzm polegający na świadomym finansowaniu i wspieraniu organizacji uznanych za terrorystyczne, w szczególności FARC, udział w zorganizowanej strukturze przestępczej wykorzystującej aparat państwowy, pranie pieniędzy pochodzących z przestępstw narkotykowych, korupcję na najwyższych szczeblach władzy, a także przestępstwa związane z posiadaniem i użyciem broni palnej. Konstrukcja aktu oskarżenia opiera się na założeniu, że działalność ta miała charakter systemowy i była prowadzona z wykorzystaniem zasobów państwowych, co prowadzi do przedstawienia państwa jako narzędzia przedsięwzięcia przestępczego o charakterze transnarodowym.
Nie odnosząc się do dalekosiężnych celów politycznych administracji Donalda Trumpa w związku z tym przedsięwzięciem (obejmujących m.in. dążenie do ograniczenia wpływów Chin i Rosji w Ameryce Łacińskiej, oddziaływanie na podaż wenezuelskiej ropy naftowej, przeciwdziałanie narkobiznesowi, odcięcie Kuby od istotnych źródeł dochodów oraz względną stabilizację tego państwa w celu ograniczenia presji migracyjnej na Stany Zjednoczone), na płaszczyźnie prawnej wskazać można dwa problemy. Pierwszym jest tzw. „immunitet głowy państwa”, który w ocenie wielu został przez administrację Trumpa podeptany, drugim natomiast przysługujące Nicolasowi Maduro prawa, jakie wynikają bezpośrednio z Konstytucji amerykańskiej.
Co się tyczy immunitetu urzędującej głowy państwa, którego naruszenia miały się dopuścić władze Stanów Zjednoczonych to na wstępie należy zauważyć, że nie istnieje żaden traktat, który kompleksowo i wprost tworzyłby taki immunitet wobec jurysdykcji karnej obcych państw. Jego istnienie to raczej norma prawa zwyczajowego, ukształtowana przez praktykę państw oraz orzecznictwo międzynarodowe, przede wszystkim Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. W wyroku Arrest Warrant z 2002 r. MTS wyraźnie potwierdził, że urzędujące głowy państw (oraz inne najwyższe organy państwowe, jak ministrowie spraw zagranicznych) korzystają z pełnego immunitetu osobistego (immunity ratione personae) przed jurysdykcją sądów krajowych innych państw, który obejmuje zarówno funkcje prywatne, jak i oficjalne. Immunitet ten nie chroni osoby przywódcy per se, lecz zabezpiecza zdolność państwa do nieskrępowanego funkcjonowania w relacjach międzynarodowych jako suwerennego podmiotu prawa, zapewniając, że podstawowe funkcje państwowe nie zostaną zakłócone przez zewnętrzne, jednostronne działania sądowe lub wykonawcze.
Z tego względu immunitet ten pozostaje formalnie niezależny od uznania międzynarodowego czy oceny legalności procesu wyborczego – to, czy państwo lub grupa państw uznaje wyniki wyborów, nie determinuje samego faktu sprawowania urzędu i związanych z tym immunitetów. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli Stany Zjednoczone czy Unia Europejska odmawiały uznania wyniku ostatnich wyborów prezydenckich w Wenezueli i podważały demokratyczną legitymację Nicolása Maduro, to w dniu ujęcia nadal pozostawał on de facto i de iure urzędującą głową państwa, wykonując swoje funkcje i reprezentując Wenezuelę na arenie międzynarodowej, a zatem – według ogólnie akceptowanych zasad prawa zwyczajowego – korzystał z immunitetu jurysdykcyjnego.
Podejmowane obecnie działania rządu federalnego wobec Maduro trudno uznać za formalne uchylenie tego immunitetu, ile raczej za jego faktyczne obejście. W literaturze i praktyce międzynarodowej często przywołuje się w tym kontekście przypadek Manuela Noriegi i interwencji USA w Panamie w 1989 r. Przeprowadzona wówczas operacja „Just Cause”, miała na celu obalenie władzy Noriegi — będącego faktycznym, choć niekonstytucyjnym, liderem Panamy — i doprowadzenie go przed oblicze amerykańskiego sądu na Florydzie celem oskarżenia o przestępstwa narkotykowe. Noriega, mimo że sprawował rzeczywistą kontrolę nad państwem, nigdy formalnie nie był uznany przez USA za głowę państwa i nie pełnił urzędu prezydenta zgodnie z konstytucyjnymi procedurami, a USA nadal uznawały za prezydenta Panamy innego polityka. Z tego powodu jego roszczenie immunitetu przed amerykańskim sądem federalnym zostało odrzucone — zarówno ze względu na brak formalnego statusu głowy państwa, jak i z faktu, że sam akt obalenia i pojmania Noriegi nastąpił w rezultacie ingerencji militarnej USA na terytorium suwerennego państwa. Sąd stwierdził, że sam fakt sprawowania faktycznej władzy nie przekłada się automatycznie na immunitet, skoro Noriega nie był uznany jako konstytucyjny przywódca przez własne państwo ani przez Stany Zjednoczone — oraz że immunitet taki stanowi przywilej, który kraj może przyznać lub odmówić.
Warto także zaznaczyć, że w realiach amerykańskich to konstytucyjny porządek wewnętrzny wyznacza zakres i sposób obowiązywania norm prawa międzynarodowego, a nie odwrotnie. Zasada ta została potwierdzona w orzeczeniu Sądu Najwyższego USA z 2008 roku w sprawie Medellín v. Texas, w którym sąd stwierdził, że orzeczenia MTS nie mają bezpośredniej mocy obowiązującej w amerykańskich sądach, jeśli nie zostały implementowane ustawowo przez Kongres, nawet gdy Stany Zjednoczone są formalnie związane danym zobowiązaniem. Traktaty międzynarodowe wywołują skutki bezpośrednie jedynie, gdy mają charakter self-executing lub zostały ustawowo wdrożone, natomiast orzeczenia sądów międzynarodowych nie wiążą sądów krajowych bez wyraźnej decyzji władzy ustawodawczej. W praktyce oznacza to, że sądy federalne mogą stosować jurysdykcję karną zgodnie z prawem krajowym, nawet jeśli prowadzi to do potencjalnego naruszenia zobowiązań międzynarodowych USA, przy czym ewentualna odpowiedzialność pozostaje kwestią między państwami i nie podlega kontroli sądów krajowych.
Wątek immunitetu będzie na rozprawie sądowej łączony przez prawników zapewne Nicolása Maduro z instytucją habeas corpus. Jako konstytucyjny środek prawny pozwala ona osobie pozbawionej wolności zakwestionować przed sądem amerykańskim zarówno legalność zatrzymania, jak i jurysdykcję organu, który ją przetrzymuje. Tu jednak ważna uwaga – należy zakładać, że Maduro będzie powoływać się na habeas corpus nie tylko w kontekście przysługującego mu — jako urzędującej głowie państwa — immunitetu osobowego, lecz również wskazując na bezprawność pozbawienia wolności wynikającą ze sposobu jego ewentualnego zatrzymania lub przymusowego sprowadzenia do USA. Argumentacja ta napotka jednak na utrwaloną w orzecznictwie amerykańskim linię, zgodnie z którą sposób pozyskania oskarżonego, nawet poprzez naruszenie suwerenności państwa trzeciego, co do zasady nie wpływa na prawo sądu amerykańskiego do jego osądzenia.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/wojciech-kwiatkowski-prawo-zwyczajowe-amerykanska-konstytucja-obrona-nicolasa-maduro/
PAP/MB




