Czym jest wirus Nipah?

Wirus Nipah, który ostatnio pojawił się w Indiach, jest przenoszony przez duże owocożerne nietoperze i może powodować śmiertelnie groźne zapalenie mózgu i płuc. Nietrudno jednak uniknąć zakażenia przestrzegając zasad higieny.
Wirusem można się zakazić od tych zwierząt (także od świń), ale również poprzez zakażoną żywność (na przykład owoce)
.Dziennik „The Independent” przekazał, że – po wykryciu ogniska zakażeń wirusem Nipah (NiV) w Bengalu Zachodnim w Indiach – Tajlandia, Nepal i Tajwan przywróciły na lotniskach kontrole sanitarne, jakie stosowano podczas pandemii COVID-19.
Wirus Nipah przenoszony jest przez nietoperze owocożerne z rodzaju Pteropus, nazywane latającymi psami, lisami lub rudawkami. To jedne z największych nietoperzy na świecie – rudawka wielka waży około kilograma. Żyją w koloniach, w dzień wisząc na gałęziach drzew, a w nocy wylatując na żer. Ze względu na efektowny wygląd nietoperze te często hodowane są w ogrodach zoologicznych.
Wirusem można się zakazić od tych zwierząt (także od świń), ale również poprzez zakażoną żywność (na przykład owoce) czy od zakażonego wirusem człowieka.
Sam wirus Nipah należy do paramyksowirusów, podobnie jak wirus paragrypy, świnki czy odry. Razem z wirusem Hendra zaliczono go do rodzaju Henipavirus. Jak sama nazwa wskazuje, wirus Nipah wywołuje chorobę Nipah – ciężkie zapalenie płuc, układowe zapalenie naczyń i ciężkie zapalenie mózgu, które często (w 40-75 proc. przypadków) kończy się śmiercią. Objawy przypominające grypę (gorączka, bóle mięśni, głowy, gardła, wymioty, objawy neurologiczne, zapalenie płuc) występują zwykle w ciągu 4-14 dni od zakażenia, ale może ono także przebiegać bezobjawowo.
Świnie również mogą ulec zakażeniu wirusem Nipah, co może powodować duże straty finansowe wśród hodowców (padają głównie prosięta, ale aby chronić ludzi, likwiduje się całe hodowle). Typowy objaw u świń to kaszel przypominający szczekanie. Mogą chorować także psy, koty, konie, owce i kozy.
Do 2017 roku opisano około 200 zgonów z powodu zakażenia wirusem Nipah. Pierwszą epidemię choroby Nipah odnotowano w roku 1999 wśród hodowców świń w Malezji. Początkowo lekarze myśleli, że chodzi o japońskie zapalenie mózgu – chorobę, którą wywołują arbowirusy, a przenoszą przez komary (i na którą istnieje szczepionka).
Nie ma specyficznej szczepionki przeciwko wirusowi Nipah, a leczenie chorych jest tylko objawowe
.Jak podaje WHO, pierwsza epidemia w Bangladeszu miała miejsce w roku 2001, a kolejne pojawiały się niemal co roku. Od czasu do czasu choroba nawiedzała też wschodnie obszary Indii. Wirusa wykrywano u nietoperzy między innymi w Tajlandii i Kambodży, ale także w Indonezji, na Filipinach, Madagaskarze czy w Ghanie.
O ile pierwszą epidemię w Malezji specjaliści przypisują kontaktom z wydzielinami i mięsem zakażonych świń, to w przypadku Bangladeszu i Indii najprawdopodobniej źródłem zakażenia były owoce i surowy sok palmowy zanieczyszczone moczem bądź śliną nietoperzy. Zakażenia człowieka od człowieka odnotowano w przypadku osób opiekujących się chorymi.
Nie ma specyficznej szczepionki przeciwko wirusowi Nipah, a leczenie chorych jest tylko objawowe.
Indyjskie Ministerstwo Zdrowia za pośrednictwem mediów społecznościowych apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności – dokładne mycie owoców przed spożyciem, picie wyłącznie przegotowanej lub odkażonej chemicznie wody, regularne mycie rąk wodą z mydłem, zabezpieczenie paszy dla zwierząt oraz źródeł wody przed dostępem nietoperzy.
Specjaliści przestrzegają także przed jedzeniem nieumytych lub nadgryzionych owoców, które spadły z drzewa, oraz kontaktami z nietoperzami i innymi zwierzętami, zwłaszcza chorymi lub padłymi, oraz ich wydzielinami.
Pandemia koronawirusa obnażyła wszystkie słabości Francji
.Wojny i epidemie są częścią życia ludzkości od tysiącleci. Europa uwierzyła, że jej już to nie dotyczy. Myślała, że może bez konsekwencji akumulować deficyty strategiczne. Zapatrzona w wolny rynek, ubezpieczenia i prawo uwierzyła w baśń o „końcu historii”. Koronawirus sprawił, że musi odświeżyć sobie znaczenie takich pojęć, jak granice, strategia, suwerenność – pisze Jean-Loup BONNAMY.
Zróbmy małe porównanie. Korea Południowa, geograficznie bliska Chinom, była jednym z najwcześniej i najbardziej dotkniętych wirusem krajów świata. Tymczasem choroba została tam szybko opanowana i liczba nowych przypadków maleje z dnia na dzień. Również śmiertelność wśród zakażonych wirusem jest bardzo niska. Co interesujące, Korea Południowa nie wprowadziła obostrzeń związanych z przemieszczaniem się i gromadzeniem w miejscach publicznych. Nawet restauracje są tam cały czas otwarte. Państwa, które odwzorowały ten schemat (Japonia, Hongkong, Tajwan, Singapur), również mają spektakularny bilans walki z epidemią. Nie ucierpiały ani gospodarka, ani fundamentalne prawa obywatelskie.
Dlaczego Francja nie reaguje jak Korea? Spójrzmy prawdzie w oczy: Korea, która w 1950 roku była krajem Trzeciego Świata, dużo biedniejszym niż wiele państw afrykańskich, jest dzisiaj krajem rozwiniętym. A Francja już nim nie jest.
Łudzimy się poziomem PKB, podczas gdy w rzeczywistości biedniejemy. Jak podkreśla Emmanuel Todd w swojej nowej książce, wracając do Francji z Korei, Japonii, Niemiec czy krajów skandynawskich, uderza nas regularna powtarzalność wypadków kolejowych czy awarii schodów ruchomych. Czyli dysfunkcje typowe dla krajów słabo rozwiniętych.
Zwycięska strategia koreańska wobec koronawirusa zakłada przede wszystkim masowość testów, przebadanie jak największej liczby zakażonych, odizolowanie ich i leczenie. W Korei Południowej zostaniesz przebadany, nawet jeśli nie masz żadnych objawów. We Francji wprost przeciwnie: nawet jeśli masz symptomy choroby, możesz w ogóle nie zostać poddany testowi, bo brakuje środków. Zresztą Koreańczycy biją nas na głowę nie tylko w kwestii koronawirusa. Podczas gdy we Francji postępuje dezindustrializacja, Kraj Cichego Poranka może się poszczycić niewyobrażalnymi sukcesami swojego przemysłu (Samsung, LG…). Młodzi Koreańczycy z Południa miażdżą francuskich rówieśników na testach PISA.
Koreański nauczyciel zarabia dwa razy tyle co jego francuski odpowiednik i że w szkołach azjatyckich panuje zero tolerancji dla wszelkich przejawów braku dyscypliny.
Kraj, który żyje w ciągłym zagrożeniu tajfunami, niepewny tego, co przyjdzie do głowy jego sąsiadowi z Północy, nie ma najmniejszej ochoty zostawiać spraw ich biegowi. Korea, będąc krajem na co dzień lepiej zorganizowanym, bardziej funkcjonalnym i bardziej uprzemysłowionym, osiągającym lepsze wyniki, ma mniej słabych punktów strategicznych i dlatego właśnie tak dobrze radzi sobie z kryzysem wywołanym przez koronawirusa.
W którym miejscu nasz system jest najbardziej niewydolny? Przede wszystkim: szpitale. Jeśli dziś każe się Francuzom siedzieć w domach, to nie ze względu na epidemię jako taką, gdyż wskaźnik śmiertelności jest bardzo niski. Francuzi nie mogą wychodzić na ulicę dlatego, że nasza służba zdrowia jest w zapaści i nie może już przyjmować na leczenie nowych chorych. Już w normalnych, niekryzysowych czasach cięcia budżetowe oraz ustawa o 35-godzinnym tygodniu pracy skutkowały kompletnym zatkaniem systemu opieki szpitalnej. Trudno się więc dziwić, że będzie on w stanie skutecznie zarządzać nagłym i masowym kryzysem.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jean-loup-bonnamy-pandemia-koronawirusa-obnaza-slabosc-francji/
PAP/MB



