Czysta niewdzięczność władz Ukrainy za nasze wysiłki [Donald TRUMP]

Władze Ukrainy nigdy nie wyraziły żadnej wdzięczności za nasze wysiłki, a Europa nadal kupuje ropę od Rosji – oświadczył prezydent USA Donald Trump. Powtórzył przy tym swoje twierdzenia, że wojna nigdy by się nie wydarzyła przy „silnym i właściwym przywództwie” USA i Ukrainy.
Donald Trump ponownie stwierdził, że do rosyjskiej agresji na pełną skalę nigdy by nie doszło przy „silnym i właściwym przywództwie USA i Ukrainy”
.ODZIEDZICZYŁEM WOJNĘ, KTÓRA NIGDY NIE POWINNA SIĘ WYDARZYĆ, WOJNĘ, KTÓRA JEST PORAŻKĄ DLA WSZYSTKICH, SZCZEGÓLNIE DLA MILIONÓW LUDZI, KTÓRZY TAK NIEPOTRZEBNIE ZGINĘLI. »WŁADZE« UKRAINY NIE WYRAZIŁY ŻADNEJ WDZIĘCZNOŚCI ZA NASZE WYSIŁKI, A EUROPA NADAL KUPUJE ROPĘ OD ROSJI” – napisał Donald Trump na swoim portalu społecznościowym Truth Social.
„USA NADAL SPRZEDAJĄ OGROMNE ILOŚCI BRONI NATO, ABY BYŁA DYSTRYBUOWANA NA UKRAINIE (PRZEKRĘT JOE ODDAŁ WSZYSTKO ZA DARMO, DARMO, DARMO ZA DARMO, W TYM »DUŻE« PIENIĄDZE!). NIECH BÓG BŁOGOSŁAWI WSZYSTKIM ŻYCIOM, KTÓRE ZGINĘŁY W TEJ KATASTROFIE LUDZKIEJ!” – dodał.
Donald Trump ponownie stwierdził, że do rosyjskiej agresji na pełną skalę nigdy by nie doszło przy „silnym i właściwym przywództwie USA i Ukrainy”, ponownie bezpodstawnie twierdząc, że wybory 2020 były sfałszowane.
„Gdyby wybory prezydenckie w 2020 roku nie zostały sfałszowane i skradzione (…) Putin nigdy by nie zaatakował! Dopiero gdy zobaczył Śpiącego Joe w akcji, powiedział: »Teraz jest moja szansa!«” – napisał Donald Trump.
„Nasze wysiłki nie zostały docenione”
.Donald Trump, odpowiadając na słowa Wołodymira Zełenskiego o tym, że Ukraina ma do wyboru utratę godności albo utratę kluczowego partnera, Donald Trump stwierdził, że Zełenskiemu plan „musi się spodobać”. Jednocześnie zasugerował, że plan nie jest ostateczną propozycją, choć dodał, że jeśli Zełenski odrzuci propozycje „może sobie walczyć ile dusza zapragnie”. Donald Trump dał też Ukrainie czas do 27 listopada, by zgodzić się na jego plan, choć sugerował, że nie jest to sztywna data.
28-punktowy plan pokojowy USA, zakładający m.in. ograniczenie liczebności i zdolności ukraińskiej armii, oddanie Rosji nieokupowanego przez nią terytorium Donbasu oraz gwarancje bezpieczeństwa, jest przedmiotem odbywających się w niedzielę rozmów w Genewie między doradców bezpieczeństwa narodowego Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec z przedstawicielami Ukrainy, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych ws. amerykańskiego planu pokojowego dla Ukrainy.
Wysłannik prezydenta USA na Ukrainę gen. Keith Kellogg stwierdził, że porozumienie w sprawie zakończenia wojny jest bliskie, choć dodał, że konieczne jest dodanie gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy.
Donald Trump zmierza w stronę trzeciej kadencji
.Powinniśmy brać pod uwagę pozostanie Donalda Trumpa na urzędzie prezydenta Stanów Zjednoczonych na kolejną kadencję. On sam dawał też kilkakrotnie znać, że rozważa taką możliwość, gdyby nie udało mu się zrealizować wszystkich elementów programu reform – pisze prof. Zbigniew LEWICKI.
Wdyskusjach na temat prezydenta Donalda Trumpa często pojawia się twierdzenie, wypowiadane z ulgą lub z żalem, że jego obecna, druga kadencja jest zarazem ostatnią, gdyż konstytucja amerykańska nie zezwoli mu na ubieganie się o urząd w 2028 r. W rzeczywistości wypowiadający się w ten sposób komentatorzy czy też coraz liczniejsi „amerykaniści” ewidentnie nie zadali sobie trudu, by zapoznać się z odpowiednimi przepisami Konstytucji Stanów Zjednoczonych.
Konstytucja amerykańska wyraźnie określa w art. II kryteria konieczne do objęcia urzędu prezydenta: musi on być obywatelem amerykańskim z urodzenia (natural-born citizen), mieć ukończone 35 lat i rezydować w Stanach Zjednoczonych przez nie mniej niż 14 lat. Kryteria te były przedmiotem interpretacji i debat, w tym przede wszystkim w takich kwestiach, jak: kto jest obywatelem z urodzenia, a kto jedynie od urodzenia i czy wymóg rezydencji oznacza zamieszkiwanie ciągłe, czy też może być sumą kolejnych pobytów. Żadne z tych kryteriów nie dotyczy jednak liczby kadencji.
Art. II konstytucji określa też kryteria konieczne do objęcia urzędu wiceprezydenta: są one identyczne z dotyczącymi prezydenta. Sytuacja skomplikowała się po uchwaleniu w 1804 r. noweli XII, zawierającej postanowienie: „no person constitutionally ineligible to the office of President shall be eligible to that of Vice-President of the United States”, czyli „nikt, kto zgodnie z konstytucją nie może objąć urzędu Prezydenta, nie może objąć urzędu Wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych”. Na początku XIX w. nikt jednak nie postulował ograniczenia liczby kadencji prezydenckich i formułując powyższe zastrzeżenie autorzy noweli XII nie mogli mieć na uwadze tej kwestii, lecz jedynie wypełnienie, lub nie, kryteriów wskazanych w art. II konstytucji.
Kwestia dopuszczalnej liczby kadencji znalazła się dopiero w XXII noweli konstytucyjnej, która weszła w życie w 1951 r. Wcześniej żaden przepis nie ograniczał liczby kadencji prezydenckich, z czego jako jedyny skorzystał Franklin Delano Roosevelt. Pozostali prezydenci szanowali jedynie precedens ustanowiony przez George’a Washingtona, który w XVIII w. odmówił kandydowania po raz trzeci. Otóż w noweli XXII stwierdza się jednoznacznie: „No person shall be elected to the office of the President more than twice”, czyli „Nikt nie będzie wybrany na urząd prezydenta więcej niż dwa razy”. Pozostała część tego przepisu dotyczy kwestii technicznych i nie zmienia sensu zasadniczego postanowienia. Nie ulega zatem wątpliwości, że osoba, która pełniła urząd prezydenta przez dwie kadencje (ściśle biorąc, przez więcej niż 1,5 kadencji), nie może zostać kolejny raz wybrana na to stanowisko.
W tym miejscu należy dokonać istotnego porównania tekstu noweli XII i XXII. Nie ma tu miejsca na szczegółową prezentację tego zagadnienia, niemniej trzeba zauważyć, że autorzy noweli XXII użyli pojęcia ineligibility, a nie electability, jak w noweli XII. Są to terminy zbliżone, ale nie tożsame i ich rozbieżne użycie stanowi sygnał, że zamiarem ustawodawcy nie było uściślanie postanowienia zawartego we wcześniejszej noweli, lecz ustanowienie odrębnego kryterium. Innymi słowy, ograniczenie zawarte w noweli XXII dotyczy kwestii wybieralności na stanowisko prezydenta, a nie zdolności do jego objęcia.
Egzegeci konstytucji amerykańskiej dostrzegali problem dopuszczalności lub niedopuszczalności obejmowania urzędu wiceprezydenta przez osobę, która uprzednio pełniła przez dwie kadencje urząd prezydenta. Stanowiło to przedmiot rozważań, z których na szczególną uwagę zasługuje 60-stronicowa analiza pióra Dana T. Coenena, opublikowana w kwietniu 2015 r. w „University of Georgia School of Law Research Paper Series”. Pisze on: „Niektórzy obserwatorzy mogliby odrzucić te kwestie jako niegodne uwagi. Po co marnować atrament, mogliby zapytać, skoro na pewno żaden wybrany dwukrotnie prezydent nigdy nie będzie ubiegał się o stanowisko wiceprezydenta”. Jest to spostrzeżenie o tyle zasadne, że trudno sobie wyobrazić prezydenta, który po ośmiu latach sprawowania urzędu ubiegałby się o stanowisko wiceprezydenta, konstytucyjnie pozbawione znaczenia i siły decyzyjnej.
A mimo to Coenen z podziwu godną przenikliwością pisze: „Jest duża szansa, że takie starania o urząd [wiceprezydenta] będą miały miejsce, i to w niedalekiej przyszłości”. I z taką właśnie sytuacją możemy mieć do czynienia już niedługo, gdyż w 2028 r. Donald Trump może podjąć decyzję o ubieganiu się o urząd wiceprezydenta u boku na przykład J.D. Vance’a. To zaś otworzy mu drogę do Gabinetu Owalnego.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-zbigniew-lewicki-donald-trump-zmierza-w-strone-trzeciej-kadencji/
PAP/MB





