Czytanie uszlachetnia dopiero wtedy, gdy wchodzimy w obszar literatury [Xavier-Laurent SALVADOR]

Xavier-Laurent Salvador jest francuskim językoznawcą i wykładowcą uniwersyteckim. W wywiadzie dla dziennika „Le Figaro” analizuje przyczyny spadku czytelnictwa wśród dzieci i młodzieży we Francji. Jak podaje Centre national du livre, dzieci i młodzież we Francji poświęcają na czytanie książek średnio 18 minut, a na korzystanie z ekranów – ponad 3 godziny dziennie.
„Redukując książkę do pewnej funkcji, zapomnieliśmy o funkcji, która jest najważniejsza: o wyobraźni, o doświadczeniu nie tyle życia kogoś innego, co doświadczeniu wspólnoty, uniwersalności, wielkości” – stwierdza Xavier-Laurent Salvador w „Le Figaro”.
Jak zauważa Xavier-Laurent Salvador, „dzieci i młodzież czytają mniej, jednak mówimy tu o praktyce czytania, która jest praktyką szkolną”. „Od kilku dekad podporządkowaliśmy czytanie powieści pewnym ramom moralnym, ideologicznym. Nie uczy się już dla przyjemności czytania, ale – cytując większość podręczników szkolnych – po to, by doświadczyć inności, zainteresować się krytyką społeczną itd. Zredukowano książkę do funkcji pedagogicznej i socjologicznej, która jest całkowicie przygnębiająca. To dlatego od dwudziestu lat powtarza się naszym uczniom, że Pani Bovary jest krytyką sytuacji kobiety w XIX wieku. To absolutnie nieprawda! Redukując książkę do pewnej funkcji, zapomnieliśmy o funkcji, która jest najważniejsza: o wyobraźni, o doświadczeniu nie tyle życia kogoś innego, co doświadczeniu wspólnoty, uniwersalności, wielkości” – ocenia.
Jak podkreśla, kontakt z językiem pisanym, również poprzez treści w smartfonach, „nie czyni z młodych ludzi czytelników”. „Ponadto, o ile nauczyciel omawia na lekcji fragmenty tekstów, uczniowie nie czytają już w sposób ciągły. Porzuciliśmy ideę wytrwałości i tu właśnie ujawnia się problem fragmentaryzacji uwagi” – stwierdza. „Nie można czytać książki, będąc nieustannie poddanym innym bodźcom. Bierny kontakt z tekstem nie jest czytaniem. Młodzi ludzie spędzają czas jedynie na powierzchownym odczytywaniu znaków” – dodaje.
Jak ocenia Xavier-Laurent Salvador, „myślenie, że czytanie jest samo w sobie cnotą”, jest błędne. „Trzeba przestać przeceniać sam fakt siedzenia i czytania, jakby był to jakiś wyczyn. Czytanie uszlachetnia dopiero wtedy, gdy wchodzimy w obszar literatury. Czy całe młode pokolenie ma obcować z literaturą? Nie wiem. Czy szkoła poniosła porażkę, nie potrafiąc przekazać tej ciekawości trzem czy czterem ostatnim pokoleniom? Zdecydowanie tak. Przez długi czas władze oświatowe ustalały programy nauczania, które stanowiły wspólny fundament kultury, przez co kolejne pokolenia czytały Woltera, Diderota, Rousseau… Dziś to wspólne dziedzictwo w szkołach już nie istnieje. Są programy nauczania z propozycjami lektur, co prowadzi do tego, że są dziś uczniowie, którzy czytali jedynie książki Annie Ernaux i Le Gone du Chaâba Azouza Begaga, podczas gdy w innej szkole omawia się całego Moliera, Monteskiusza, Bossueta… To właśnie kryzys wspólnoty. Obserwujemy bowiem podwójny, nihilistyczny bunt młodzieży. Zrywa ona z tym wspólnym fundamentem literatury i odrzuca ideę, że wysiłek czytania, wysiłek literatury może tworzyć wspólnotę” – stwierdza.
oprac. JD




