Deklaracja prezydenta Ukrainy ws. Wołynia to pozytywny sygnał [Rafał LEŚKIEWICZ]

Deklaracja prezydenta Ukrainy

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewcz ocenił, że deklaracja prezydenta Ukrainy ws. Wołynia z 17 lipca 2026 r. to „pozytywny sygnał sam w sobie”, jednak archiwa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy – jak dodał – „są otwarte już od wielu lat”. – To nie jest tak, że te archiwa były niedostępne dla historyków – mówił.

Deklaracja prezydenta Ukrainy ws. Wołynia to pozytywny sygnał

W piątkowym wpisie w mediach społecznościowych prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapowiedział, że zostaną otwarte wszystkie archiwa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy oraz Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczące tragicznych wydarzeń XX wieku na Wołyniu. Przekazał też m.in., że podjęte zostaną decyzje w sprawie wydania dodatkowej, znaczącej liczby zezwoleń na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne.

W rozmowie w Wirtualnej Polsce, rzecznik prezydenta został zapytany między innymi o wpływ tej decyzji na relacje polsko-ukraińskie. W ocenie Rafała Leśkiewicza, decyzja Zełenskiego to „pozytywny sygnał, sam w sobie” – choć, jak dodał, „trzeba otwarcie powiedzieć, że archiwa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy są otwarte już od wielu lat”. Jak wskazał, nie jest tak, że te archiwa były niedostępne dla historyków. Dodał, że on sam przez kilka lat kierował polsko-ukraińską grupą historyczną w ramach Instytutu Pamięci Narodowej.

– Nie mieliśmy problemu z dostępem do wszystkich dokumentów, które nas interesowały, a dotyczyły różnych kwestii z zakresu relacji polsko-ukraińskich, w tym między innymi zbrodni wołyńskiej – mówił Leśkiewicz. Dodał, że „pewną nowością” jest część zapowiedzi odnosząca się do archiwów wywiadu zagranicznego, w których „trudno powiedzieć”, co się znajduje.

Kluczowe spotkanie obu prezydentów w Ankarze

Za jedną z ważniejszych kwestii uznał natomiast zapowiedź odnoszącą się do zgód na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne. Zauważył, że po szczycie w Ankarze doszło do spotkania prezydenta Karola Nawrockiego z Zełenskim, podczas którego głównym tematem były kwestie historyczne. – Po tym spotkaniu kilka dni później otrzymaliśmy zapowiedź pana prezydenta Zełenskiego, że te zasoby i archiwalne, ale przede wszystkim prace poszukiwawcze i ekshumacyjne ruszą i będzie tych zgód więcej – mówił Leśkiewicz.

Przypomniał, że obecnie IPN prowadzi pracę w Woli Ostrowieckiej i jego zdaniem „tak to powinno wyglądać już wiele lat temu”. – Mamy nadzieję, że ten proces będzie kontynuowany, będzie tego więcej – dodał rzecznik prezydenta. Podkreślił również, że Polacy też będą wydawać zgody na prace poszukiwawcze w Polsce.

Dopytywany, czy to koniec kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich Leśkiewicz zaznaczył, że należy oddzielić dwie kwestie: polityki bieżącej i historycznej. – To, co się dzieje tu i teraz, pomoc Ukrainie w walce z Federacją Rosyjską jest kwestią zasadniczą. Wszyscy powinniśmy wspierać Ukrainę w walce z Federacją Rosyjską, ale twardo ubiegać się o nasze sprawy dotyczące kwestii historycznych – mówił rzecznik prezydenta.

„Pierwszy taki dobry sygnał”

Ocenił, że zapowiedź Wołodymyra Zełenskiego jest „pierwszym dobrym sygnałem”, który się pojawił po blisko półtora miesiąca od decyzji o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia bohaterów UPA. – Tej sytuacji należy się przyglądać. Ta sytuacja wymaga jakby ciągłego kontaktu ze strony ukraińską – dodał.

Leśkiewicz został też zapytany, czy zgadza się Przemysławem Czarnkiem – wiceprezesem PiS, kandydatem tej partii na przyszłego premiera. Polityk stwierdził w ubiegłym tygodniu w TV Republika, że Polska powinna wykorzystać pozycję w UE i NATO, by wymóc na Ukrainie zmianę polityki względem Polski. Stwierdził, iż „trzeba zmusić Unię Europejską, również naszą pozycją w UE, do tego, żeby zaprzestać na ten moment finansowania w jakikolwiek sposób zbrojeń na Ukrainie i odbudowy Ukrainy, dopóki Ukraina nie wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich”.

Odpowiadając Leśkiewicz zaznaczył, że UE i Polska wspiera Ukrainę i „nikt tego wsparcia nie zatrzyma”. – Tego wsparcia należy udzielać, bo to jest wspólny interes i NATO, i Unii Europejskiej, by wspierać Ukrainę. My jesteśmy państwem chroniącym wschodniej flanki NATO. Nikt nie chciałby mieć na wschodniej granicy za sąsiada Federacji Rosyjskiej. Wystarczy, że mamy ich na północy, w Obwodzie Królewieckim – stwierdził rzecznik prezydenta.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 21 lipca 2026