Donald Trump popiera sankcje na państwa handlujące z Rosją

Prezydent USA Donald Trump wyraził 16 listopada 2025 roku poparcie dla nałożenia sankcji na państwa, które prowadzą handel z Rosją. Donald Trump powiedział, że projekt ustawy w tej sprawie jest przygotowywany przez Republikanów w Kongresie.
Handel z Rosją będzie surowo karany
Prezydent Trump poparł dodatkowe sankcje przeciwko Rosji podczas rozmowy z dziennikarzami przed swoim powrotem z Florydy do Waszyngtonu. Zapytany, czy popiera inicjatywy w Kongresie nakładające presję na Rosję, odparł, że „słyszał, że Republikanie to robią” i że nie ma nic przeciwko temu. – Republikanie wprowadzają bardzo surowe przepisy (…) na każdy kraj prowadzący handel z Rosją, i mogą do tego dodać Iran – sam to zasugerowałem. Więc każdy kraj prowadzący interesy z Rosją będzie bardzo surowo ukarany. Możemy dodać Iran do tej formuły – powiedział Donald Trump.
Nie jest jasne, o jakim projekcie mówił prezydent USA. W Kongresie zgłoszono już kilka projektów ustaw przewidujących sankcje przeciwko Rosji, jednak dotąd nie były one poddane pod głosowanie ze względu na sprzeciw prezydenta. Największym poparciem – aż 85 ze 100 senatorów – cieszy się inicjatywy senatora Lindseya Grahama, zgłoszona jeszcze w kwietniu, zakładająca m.in. bardzo wysokie cła (500 proc.) na towary kupujących rosyjską ropę i surowce. Graham w sobotę spotkał się z Trumpem i grał z nim w golfa. Senator jest również współautorem projektu uznającego Rosję za państwo wspierające terroryzm, jeśli Moskwa nie odda rodzinom wywiezionych ukraińskich dzieci. Senator mówił w niedzielnym w wywiadzie w Fox News, że będzie dążył do uchwalenia tej ustawy z całych sił.
– Jeśli nie odeślą tych 19 tys. dzieci na Ukrainę, to będę naciskał na uchwalenie ustawy, która uczyni z Rosji państwo wspierające terroryzm na mocy prawa USA – powiedział republikanin z Karoliny Południowej. Ostrzegając, że taki krok uczyniłby Rosję prawnie „radioaktywną”.
Embargo na ropę pozwoli zerwać z „ruskim mirem”
.Musimy zablokować import zasobów energetycznych, stanowiących 57 proc. rosyjskiego eksportu. Kupując rosyjski węgiel, ropę naftową i gaz, Europejczycy pośrednio finansują wojnę Putina – pisze Piotr ARAK.
Europa Środkowa doświadczała „ruskiego miru” zbyt długo, by nie wiedzieć, do czego zdolni są Rosjanie. Dlatego też Europa Środkowa domaga się nakładania sankcji ekonomicznych na Rosję, agresora, który jest skrajnie brutalny wobec ludności cywilnej w Ukrainie, dokonując nawet ludobójstwa. Rosyjskie działania przypomniały najgorsze demony XX wieku, w tym to, czego Rosja dokonała w naszej części świata, przez pół wieku pozbawiając nas możliwości samodzielnego podejmowania decyzji o własnym losie. Dzisiaj, kiedy maski opadły i wszyscy wiedzą, czym jest Rosja i do czego jest zdolna, musimy wykorzystać ten czas do budowania niezależności od tego kraju. Od ponad 500 lat Rosja kreuje się na mocarstwo i uparcie myśli o sobie jako o imperium, które z niejasnych przyczyn nie ma jeszcze władzy nad światem.
Granice „ruskiego miru” wyznaczają jakoby ślady butów rosyjskiego żołnierza, ale zdaniem wielu piewców wielkiej Rosji powinni w nim obowiązkowo uczestniczyć wszyscy prawdziwi Słowianie. Ukraina – odrywając się od Rosji i wybierając wolność i suwerenność – zdradziła „ruski mir” i wedle rosyjskiej propagandy musi zostać ukarana. Putin nie projektował wojny z Ukrainą. Zgodnie z rosyjską tradycją imperialną miała to być po prostu wyprawa karna. Podobnie postępowali carowie, zgniatając polskie powstania z 1831 i 1863 r., czy przywódcy sowieccy, przeprowadzając inwazję wojsk radzieckich i sprzymierzonych na Czechosłowację w 1968 r.
Jeszcze w 1989 r. Związek Radziecki był dla Polski i dla ówcześnie istniejącej Czechosłowacji głównym partnerem handlowym – przyjmował ponad 20 proc. eksportu z tych krajów. Dzisiaj, 30 lat później, w jednolitym rynku europejskim naszym głównym partnerem handlowym są Niemcy, ale ważne są dla nas także Czechy. Polska eksportuje produkty, które Czechy następnie składają i reeksportują na rynek europejski. Polska jest trzecim partnerem handlowym Czech – Czechy są trzecim rynkiem dla polskiego eksportu.
Polskę, Czechy i całą UE jednak nadal uzależnia od „ruskiego miru” energia. Musimy uderzyć w dostawy surowców energetycznych ze wschodu – kluczowe narzędzie geopolitycznych rozgrywek Kremla i główne źródło dochodów rosyjskiego budżetu.
Choć do tej pory nie udało się znaleźć zgody na twarde embargo, nie możemy zrezygnować z sankcji, które maksymalizują ekonomiczną presję na Rosję, ograniczając przy tym do minimum koszty dla Unii. Musimy doprowadzić do energetycznego decouplingu z Rosją.
Dzięki uporowi Europy Środkowej Komisja Europejska zaproponowała wprowadzenie zakazu importu rosyjskiej ropy w ciągu sześciu miesięcy, a produktów rafinowanych do końca roku. Zyski ze sprzedaży ropy naftowej tylko do państw Unii stanowiły ok. 10 proc. centralnego budżetu Federacji Rosyjskiej w 2021 r. Import ropy z Rosji do UE stanowi ok. 25 proc. importu ropy ogółem.
Unia musi także uniezależnić się od rosyjskiego gazu. Musimy zablokować import zasobów energetycznych, stanowiących 57 proc. rosyjskiego eksportu. Kupując rosyjski węgiel, ropę naftową i gaz, Europejczycy pośrednio finansują wojnę Putina w Ukrainie. Niestety, wysokie ceny surowców utrudniają Unii rezygnację z ich importu z Rosji, a jednocześnie gwarantują reżimowi Putina dodatkowe przychody.
Na najbardziej radykalne ruchy w tym zakresie zdecydowały się Litwa, Łotwa i Estonia, które zaprzestały importu gazu z Rosji i przestawiły się na sprowadzany drogą morską gaz skroplony (LNG). Od połowy kwietnia obowiązuje też zakaz importu do Polski węgla ze wschodu, wprowadzony na niemal cztery miesiące przed pełnym wejściem w życie unijnego embarga. Rosja zaprzestała eksportu gazu do Polski i Bułgarii, próbując podzielić Zachód, ale na razie to się jej nie udaje.
Poza zaprzestaniem importu surowców energetycznych istnieje jeszcze jedna możliwość przykręcenia śruby rosyjskiej gospodarce. Przekazanie zamrożonych rezerw banku centralnego Rosji, a także majątków rosyjskich oligarchów na fundusz odbudowy Ukrainy byłoby uderzeniem w gospodarkę Rosji i jednocześnie upokorzyłoby władców „ruskiego miru”. Te rezerwy to potencjalnie 300 mld dolarów, które mogłyby być wykorzystane na odbudowę Ukrainy po wojnie. Ukraina potrzebuje planu Marshalla, a to są pieniądze w amerykańskich, europejskich, brytyjskich czy japońskich obligacjach, które to umożliwiają. Jednocześnie nie obciążają podatników tych państw, ale państwo agresora. Musimy zachować jedność i pomagać tym, którzy potrzebują więcej czasu na dostosowanie się do wprowadzanych sankcji ekonomicznych. Razem możemy pomóc Ukrainie odeprzeć rosyjską inwazję.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/piotr-arak-embargo-na-rope-pozwoli-zerwac-z-ruskim-mirem
PAP/ Oskar Górzyński/ LW




