Dyplomatyczne zakończenie wojny na Ukrainie jest bliższe niż kiedykolwiek [Telegraph]

Dyplomatyczne zakończenie wojny

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ma nadzieję, że podczas spotkania na Florydzie z prezydentem USA Donaldem Trumpem przekona go o swojej gotowości do kompromisu w sprawie planu pokojowego, co ma zapewnić amerykańskie wsparcie militarne i wywiadowcze – przewiduje dziennik „Telegraph”.

Dyplomatyczne zakończenie wojny na Ukrainie jest coraz bliższe

.„Prezydent Ukrainy zdaje sobie sprawę, że nie może być przywódcą wojennym, który w oczach Donalda Trumpa jest główną przeszkodą na drodze do pokoju” z Rosją – napisała 26 grudnia brytyjska gazeta. „Telegraph” przywołał opinie analityków wojskowych, którzy uważają, że „im dłużej Kijów będzie mógł kontynuować walkę, korzystając ze wsparcia Zachodu, tym większe szanse ma Wołodymyr Zełenski na negocjacje na równych warunkach ze swoim rosyjskim wrogiem”.

Jednocześnie dziennik zwraca uwagę, że ukraiński przywódca poleci na Florydę z jeszcze jedną myślą: im dłużej Ukraina będzie mogła prowadzić walkę, tym trudniej będzie rosyjskiemu przywódcy Władimirowi Putinowi tłumaczyć kontynuowanie inwazji przed swoimi obywatelami. „A jeśli pokój nie nadejdzie wkrótce, ukraińscy politycy uważają, że ich atutem będzie to, że to Moskwa, a nie Kijów, zostanie zmuszona do negocjacji” – czytamy w artykule.

„Telegraph” przypomina, że minął prawie rok od spotkania Wołodymyra Zełenskiego z Donaldaem Trumpem w Gabinecie Owalnym, które zakończyło się kłótnią wywołaną przez amerykańskiego przywódcę. Wówczas to prezydent USA powiedział, że Wołodymyr Zełenski nie ma żadnych kart do rozegrania. Efektem tego było podjęcie decyzji przez Biały Dom o odcięciu dostaw broni oraz przepływu kluczowych informacji wywiadowczych.

Putin jest gotowy kontynuować wojnę

.„W dniu 28 grudnia Wołodymyr Zełenski najwyraźniej będzie gotowy, by przejść przez złocony hol kurortu Mar-a-Lago, by w końcu ujawnić swoje karty” – przewiduje „Telegraph”. Według gazety, prezydent Ukrainy „ma nadzieję, że informując swojego amerykańskiego odpowiednika twarzą w twarz o swej gotowości do kompromisu (w sprawie porozumienia pokojowego – przyp. red.), zapewni stały dopływ broni i informacji wywiadowczych, które są kluczowe dla zapewnienia parytetu na polu walki”.

Jak zauważono, przez ostatnie miesiące ani Kijów ani Moskwa nie były skłonne pójść na kompromisy w najbardziej drażliwych kwestiach planu pokojowego. Zdaniem dziennika, aby przełamać ten impas, Wołodymyr Zełenski nie ma innego wyjścia, jak polecieć na Florydę i przedstawić swoje stanowisko w sprawie zawieszenia broni, które zawarte jest w 20-punktowym planie stworzonym przez jego negocjatorów.

Według gazety na stole negocjacyjnym wciąż leżą dwa tematy: wyraźny podział terytorialny w Donbasie oraz kontrola nad Zaporoską Elektrownią Jądrową. „Telegraph” ocenił, że „znalezienie dyplomatycznego rozwiązania, które zakończy wojnę, jest bliższe niż kiedykolwiek”. Dziennik spekuluje, że „ustępstwa ze strony Ukrainy przebiją piłkę na stronę Władimira Putina, stawiając przywódcę Rosji przed koniecznością podjęcia decyzji”. „Język, którym posługuje się Moskwa, może sugerować, że Putin jest gotowy kontynuować walkę” – twierdzi „Telegraph”.

Ukraina pod ścianą?

.Tajne rozmowy przedstawicieli Białego Domu i Kremla na temat zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej przyniosły „porozumienie ramowe”. Ocenę tej propozycji wyrażaną przez wielu rodzimych analityków dobrze obrazuje tytuł: „Skandaliczny plan pokojowy USA i Rosji” – pisze prof. Kazimierz DADAK w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Ukraina pod ścianą?„.

Gdyby autor tych – i autorzy podobnych – słów siedzieli w okopach i walczyli z rosyjskim najeźdźcą albo przynajmniej przeznaczyli oszczędności i przekazywali bieżące dochody na pomoc Ukrainie, to być może mieliby podstawy do tak jednoznacznego zdania.

Tymczasem to podatnik amerykański udzielił Ukrainie ogromnej bezzwrotnej pomocy. Natomiast zdecydowana większość pomocy przekazywanej Ukrainie przez Europę ma formę pożyczek, które wymagają spłaty.

W przyszłym roku tylko koszty związane z prowadzeniem wojny wyniosą co najmniej 120 mld dolarów, z czego Kijów jest w stanie pokryć zaledwie połowę. Pomoc Zachodu jest konieczna także do wypłacania uposażenia pracownikom sektora publicznego i emerytur. Ostatnie spotkania w ramach tzw. Grupy Ramstein wykazały, że Europejczycy nie mają ochoty zastąpić amerykańskiej pomocy. Zatem w istocie rzeczy mamy do czynienia z odwróceniem kota ogonem, czyli zrzuceniem odpowiedzialności na Waszyngton za niezdolność do stawienia czoła Rosji przez samych najbardziej zainteresowanych.

Europejczycy od dawna wiedli dolce vita kosztem USA. Skutkiem tego Włochy, Francja i Wielka Brytania stoją dzisiaj na skraju bankructwa. Także Polska szybko zmierza w tym kierunku. Co więcej, nasz rząd wydaje miliony na program pilotażowy mający na celu przejście do systemu czterodniowego tygodnia pracy. Jeśli prawdą jest to, że Putin prowadzi wobec nas wojnę hybrydową i niebawem może nas napaść, to oczywistym wnioskiem winien być postulat zwiększenia wysiłków celem mobilizacji sił i środków, a nie myśl o poszerzeniu czasu wolnego!

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 27 grudnia 2025