Dzianina z drukarki 3D

Podczas tradycyjnego dziania powstaje dwuwymiarowy arkusz ściegów albo pusta w środku struktura w rodzaju czapki czy skarpetki. Prototypowa maszyna dziewiarska działa bardziej jak drukarka 3D: powstaje solidna dzianina, z ścięgami w dowolnym kierunku – do przodu, do tyłu i po przekątnej, co pozwala uzyskać szeroką gamę kształtów i zwiększać sztywność różnych części obiektu.

Maszyna posiada łoże z drutów ułożonych w blok 6×6

.Maszynę opracowali wspólnie naukowcy z Cornell University oraz Carnegie Mellon University (USA)– działa bardziej jak drukarka 3D, tworząc solidne kształty z poziomych warstw ściegów.

– Ustaliliśmy, że nie tylko jest to możliwe, ale dzięki sposobowi, w jaki łączymy ściegi, daje nam to dużą elastyczność w zakresie kontroli nad materiałem – powiedział François Guimbretiere, profesor informatyki na Cornell University. – Ekspresja jest bardzo podobna do tej, jaką oferuje drukarka 3D.

Maszyna posiada łoże z drutów ułożonych w blok 6×6, z których każdy składa się z wydrukowanego w 3D symetrycznego, podwójnego haczyka, przymocowanego do mosiężnej rurki podtrzymującej.

Przednia i tylna część podwójnego haczyka poruszają się niezależnie, co pozwala maszynie na dzianie lub ścieg lewy, w zależności od tego, która połowa chwyta pierwszą pętelkę. Aby sterować maszyną, naukowcy opracowali dla każdego rodzaju ściegu bibliotekę kodu, która może generować program dla każdego produktu.

Ponieważ głowica dziewiarska, która podaje włóczkę, może przesuwać się bezpośrednio nad układem igieł w dowolne miejsce, konstrukcja oferuje doskonałą elastyczność, umożliwiając tworzenie złożonych struktur dzianych. Typowym maszynom dziewiarskim brakowało tej elastyczności, co znacznie ograniczało kształty, jakie mogły wytwarzać.

Na razie prototyp jest powolny, podatny na wypadanie pętelek i czasami zahacza włóczkę o niewłaściwe igły, ale Guimbretiere planuje ją ulepszać. Skalowanie projektu powinno być jego zdaniem łatwe: wystarczy po prostu dodać większe łoże igłowe.

Jak zwiększyć szanse Europy w globalnej rywalizacji high-tech?

.Nie ma dzisiaj wątpliwości, że sygnalizowane przez coraz liczniejsze grupy ekspertów problemy z innowacyjnością i w konsekwencji konkurencyjnością unijnych firm w globalnym kontekście rozwoju społeczno-gospodarczego są w pełni zasadne – pisze prof. Michał KLEIBER

Wydaje się pewne, że bez daleko idących udoskonaleń w funkcjonowaniu prorozwojowych sektorów Unia Europejska będzie coraz wyraźniej przegrywać globalną rywalizację gospodarczą, co będzie szczególnie widoczne w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych i Chin.

Aktualne dane dotyczące dominacji USA i szybko rosnącej potęgi Chin oraz słabej pozycji Europy na światowych, najszybciej rozwijających się rynkach są prawdziwie niepokojące. Nie ma bowiem lepszego gwaranta stabilnego, długoterminowego wzrostu gospodarczego, zapewniającego trwale rosnący dobrostan obywateli państw i całych regionów, od aktywnego stawiania przez nie na rozwój innowacyjnych usług i produktów umożliwiających globalną konkurencyjność.

W ogólnym ujęciu główne powody przegrywania tej rywalizacji przez państwa Europy to:

  • brak społecznej kultury powszechnego wspierania innowacyjności i promocji jej znaczenia dla rozwoju,
  • przeregulowanie unijnej gospodarki skutkujące niższą zdolnością do wdrażania przez firmy technologicznych nowości,
  • znacznie niższe niż w USA i Chinach oraz nieoptymalnie ukierunkowane wydatki na badania i rozwój (B+R).

Kultura szacunku dla innowacyjności, czyli przemyślane poglądy społeczeństwa na rolę innowacyjnego angażowania się przedsiębiorców i badaczy, a w konsekwencji na konkurencyjność biznesu są w demokratycznych państwach bardzo ważne, przekładają się bowiem bezpośrednio na legislacyjne działania polityków w sprawach finansowania badań i wspierania innowatorów. Wielką rolę do odegrania mają media, w których aktywne i stałe analizowanie znaczenia skomplikowanego dzisiaj podłoża szybkiego gospodarczego rozwoju jest istotnym elementem promocji kultury mądrego wspierania naszej przyszłości. Wobec złożoności dzisiejszych osiągnięć technologicznych jest to z pewnością niełatwe zadanie, a polskie media mają w tej sprawie szczególnie dużo do zrobienia.

Dyskusje o przeregulowaniu działań gospodarczych w Unii Europejskiej trwają od dawna. Niezaprzeczalnym faktem jest, że jesteśmy liderem światowych regulacji w przeróżnych obszarach życia publicznego. Troska o wysoką jakość produktów i usług, ochronę środowiska naturalnego czy dbałość o wysoki standard warunków pracy budzi wprawdzie szacunek, ale często staje się niestety także poważną przeszkodą w zdobywaniu na rynkach światowych konkurencyjnych przewag przez firmy i wchodzeniu na światowe rynki unijnych startupów. Dobitnym przykładem tej sytuacji jest bardzo ograniczona możliwość budżetowego wspierania prywatnych przedsiębiorców w krajach Unii i odmienna pod tym względem polityka państw takich jak USA, Chiny czy Korea Południowa, przekazujących firmom subsydia w wysokości setek miliardów dolarów. Dobrym przykładem problemu z regulacjami może być także procedura wprowadzania na rynek nowych leków. Amerykański urząd Food and Drug Administration (FDA) jest znacznie szybszy w wydawaniu zgody na nowe leki od Europejskiej Agencji Medycznej, co oczywiście obniża możliwości wprowadzania na światowe rynki nowych leków przez europejskie firmy. Istotną zachętą do opracowywania nowych leków przez firmy amerykańskie jest w dodatku ich prawo do ustalania znacznie wyższych cen, niż mogą to robić firmy we wszystkich pozostałych państwach OECD. Podobnie łatwiejsze i korzystniejsze jest wprowadzanie na własny rynek wielu innych produktów, co jest oczywiście wielką zachętą dla firm amerykańskich, ale także zagranicznych do ich wytwarzania na terenie USA. W UE mówi się wprawdzie dużo o konieczności łagodzenia regulacji komplikujących funkcjonowanie innowacyjnych firm, ale nie przyniosło to jak dotychczas żadnych konkretnych efektów.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-michal-kleiber-high-tech-szanse-europy/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 10 listopada 2025