Emirat pokryje koszty turystów, którzy utknęli w Abu Zabi

Emirat pokryje koszty turystów

Wydział kultury i turystyki Abu Zabi oświadczył, że pokryje koszty przedłużonego pobytu turystów, którzy utknęli w mieście – podała CNN. Większość lotów ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich odwołano 28 lutego 2026 r. po rozpoczęciu ataków USA i Izraela na Iran.

Emirat pokryje koszty turystów

.Amerykańskie CNN omawia pismo, w którym wydział kultury i turystyki (DCT) emiratu Abu Zabi prosi hotele o przedłużenie pobytu gości, którzy „nie są w stanie podróżować z powodów pozostających poza ich kontrolą”. „Uprzejmie prosimy o przedłużenie ich pobytu do czasu, gdy będą mogli wyjechać. Koszt przedłużonego pobytu zostanie pokryty przez DCT Abu Zabi” – napisano w dokumencie.

Według dziennika „Gulf News” wydział gospodarki i turystyki Dubaju polecił natomiast hotelom, aby przedłużyły pobyt gości na takich samych warunkach, na jakich dokonali pierwotnych rezerwacji. Goście mają pozostać w hotelach, nawet jeśli nie są w stanie natychmiast pokryć kosztów przedłużenia pobytu – napisała gazeta.

ZEA z zamkniętą przestrzenią powietrzną

.Zjednoczone Emiraty Arabskie częściowo zamknęły swoją przestrzeń powietrzną w dniu 1 marca 2026 r, po rozpoczęciu przez USA i Izrael ataków na Iran oraz w obliczu uderzeń odwetowych tego państwa. Większość komercyjnych lotów z i do ZEA odwołano, a wielu turystów utknęło w kraju.

W wyniku irańskich ataków odwetowych w ZEA zginęły co najmniej trzy osoby, a 58 zostało rannych. W dniu 28 lutego 2026 r. pojawiły się doniesienia o uderzeniach w lotniska w Dubaju i Abu Zabi, a także o eksplozji i pożarze w 5-gwiazdkowym hotelu Fairmont The Palm w popularnej wśród turystów dzielnicy Palm Jumeirah w Dubaju.

Islam, lewica, dyktatura

.Tytuł oczywiście nawiązuje do klasycznego tekstu Adama Michnika „Kościół, lewica, dialog”. Ale po latach zmieniły się tematy i konfiguracje – pisze Jan ŚLIWA.

eheran-Warszawa, wspólna sprawa – takie hasło dało się ostatnio słyszeć. Moja krótka odpowiedź brzmi: nie. Z Izraelem mamy na pieńku, ale reżim ajatollahów nie jest moim sojusznikiem. W tym artykule chcę wyjaśnić, dlaczego z islamem mi nie po drodze (ani islamowi ze mną).

Czy wojna na Bliskim Wschodzie nas dotyczy? To przecież tak daleko. Ciekawe jednak, że ci, którzy w przypadku toczącej się tuż za polską granicą wojny na Ukrainie głoszą, że to nie nasza wojna, w tym przypadku dziwnie się rozpalają. Przyczyną tych emocji jest oczywiście bezpośrednie zaangażowanie Żydów: Izraela, diaspory i ich sojuszników – oraz ich wrogów.

Stosunki polsko-żydowskie są oględnie mówiąc złożone. Mnie najbardziej boli, że Żydzi w zamian za materialne wsparcie zamietli pod dywan winy Niemców, złych Niemców przemianowali na nazistów, a z „dobrymi Niemcami” robią korzystne interesy.

Jako że potrzebni są jacyś winni Zagłady, rola ta została przydzielona Polakom. Od lat żaden polityk izraelski nie powiedział dobrego słowa o Polsce, bojąc się ostracyzmu. Tym niemniej w czerwcu 2019 premierzy Morawiecki i Netanyahu (pod silną presją Wielkiego Protektora) wspólnie potępili zarówno antysemityzm jak i antypolonizm. Jedyne takie wydarzenie w historii. Ale tematów spornych można by znaleźć więcej. Przykre jest to, że wielu mieszkających w Polsce Żydów stara się, by nie zapanował między nami pokój, zrozumienie i współpraca. Jeszcze dziwniejsze jest to, że często to ambasador Izraela dba o to, żeby stosunki nasze były jak najgorsze. Specyficzne pojęcie roli ambasadora.

Obecnie wizerunek Izraela na świecie jest mocno zszargany, lobby izraelskie jest w defensywie. W sferze wizualnej dominują obrazy cywilnych ofiar w Gazie. Dokonana 7 października 2023 r. arabska masakra na Żydach została zapomniana, a zniszczenie Izraela, którego muzułmanie mogliby dokonać, nie robi wrażenia. Więcej – nawet, gdyby do niego doszło, wielu by wewnętrznie (albo i publicznie) przyznało, że właściwie to się należało. Pamiętajmy, że po 7 października, jeszcze przed izraelskim atakiem na Gazę, w wielu miastach na Zachodzie odbyły się manifestacje entuzjastycznie popierające te zbrodnie. Wsparcie dla sprawy palestyńskiej przeplata się z antysemityzmem. Bo tak jak twierdzę, że z Izraelem/Żydami należy dyskutować rzeczowo, nie godząc się na wyciąganie przez nich co chwilę pałki antysemityzmu, nie akceptuję generalnej stygmatyzacji opartej na podstawach rasowych. Natomiast specyficzna mentalność spowodowana określonym wychowaniem, to inna sprawa. I znów należy dodać, że co jest prawdziwe statystycznie, nie musi być prawdziwe indywidualnie, jako że wielu Żydów radykalnie się nie zgadza z agresywną polityką rządu Netanyahu.

Tyle o stronie izraelskiej. Ale co z islamską? Patrząc na chłodno, islam nie jest naszym sojusznikiem. Nie mamy wspólnej sprawy z Teheranem. Tu znowu należy dodać, że problemem nie jest rasa ani narodowość muzułmanów, jako że muzułmanami oprócz Arabów są również Persowie i Indonezyjczycy. Problemem są pewne głęboko wpojone zasady. Nie wiemy – lub nie chcemy wiedzieć, że dalekosiężnym celem islamu jest dominacja nad światem i cały niegdyś chrześcijański Zachód jest wrogiem, którego należy ujarzmić. Dlatego lepiej jest nie powodować się emocjami, lecz przyjrzeć się faktom i spokojnie ocenić, gdzie stanąć. Najlepiej stanąć obok i się uważnie przyglądać.

.Co w temacie islamu robi lewica? Mają wspólnego wroga, zdroworozsądkowy konserwatyzm. Stąd ten dziwny sojusz wczesnośredniowiecznej religii objawionej i postępowych zachodnich uniwersytetów. Sojusz ten widzimy też w polityce. A dyktatura pojawia się tu stąd, ponieważ zarówno islam, jak i polityczna poprawność zawężają pole dyskusji i tępią heretyków, często tych samych. Tytuł oczywiście nawiązuje do klasycznego tekstu Adama Michnika „Kościół, lewica, dialog”. Ale po latach zmieniły się tematy i konfiguracje.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 marca 2026