Ernest Bryll był wrażliwym badaczem duszy polskiej – prezydent Andrzej Duda

Ernest Bryll, czarno-białe zdjęcie

Ernest Bryll swoimi utworami towarzyszył Polakom na ścieżkach codziennego życia i w marszu do upragnionej wolności. Był wrażliwym badaczem duszy polskiej – napisał prezydent Andrzej Duda w liście odczytanym na pogrzebie artysty.

Ernest Bryll żegnany w Warszawie

.W poniedziałek 25 marca w kościele OO Dominikanów w Warszawie odbywają się uroczystości pogrzebowe Ernesta Brylla – poety, pisarza, autora tekstów piosenek, dziennikarza, tłumacza, krytyka filmowego i dyplomaty. 

„Serdecznym wspomnieniem i modlitwą żegnamy dzisiaj artystę, który swoimi utworami towarzyszył Polakom na ścieżkach codziennego życia i w marszu do upragnionej wolności” – napisał prezydent w liście odczytanym przez prezydenckiego ministra Wojciecha Kolarskiego.

Ocenił, że Ernest Bryll był „wybitnym poetą, tłumaczem, krytykiem, dziennikarzem, wrażliwym badaczem duszy polskiej”.

Poeta, dramatopisarz i tłumacz wielu języków

.”Wzniósł sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu. Są nim strofy, które zapadły w pamięć czytelników – wiersze, teksty piosenek, libretta widowisk muzycznych, oratoria, dramaty i publikacje prozatorskie, a także wspaniałe przekłady z języka angielskiego, irlandzkiego, jidysz i czeskiego” – podkreślił prezydent.

Dodał, że „wśród moralnych i intelektualnych meandrów naszej historii i kultury powojennej Ernest Bryll niósł przekaz na wskroś polski”. 

Ernest Bryll zmarł 16 marca w wieku 89 lat. (PAP)

Literatura polska doceniana na świecie

.Prof. Wojciech KUDYBA, wykładowca akademicki. Kierownik Katedry Polskiej Literatury Współczesnej i Krytyki Literackie UKSW na łamach Wszystko co Najważniejsze zastanawia się, czy literatura polska, która powstaje na naszych oczach, naprawdę jest ważna nie tylko dla nas, ale i dla całego świata? A jeśli tak, to skąd czerpie swoją siłę i co właściwie oferuje czytającej ludzkości?  

„Trudno mierzyć się z tak postawionym problemem inaczej niż w taki sposób, jakby chodziło o literaturę każdego innego kraju. Samo formułowanie wymienionych zagadnień zakłada przecież istnienie realnej przestrzeni dialogu między kulturami rozmaitych społeczności. W tle pytania o to, co literatura Ukrainy, Francji, Meksyku czy Izraela ma do zaoferowania światu, rozpościera się wizja świata jako wielogłosowego, dynamicznego polilogu kultur” – dodaje ekspert.

W jego opinii o sile i randze głosów, które możemy rozpoznać w tej pasjonującej rozmowie, a więc również o stopniu wpływu, który mogą wywierać, decydują co najmniej dwa elementy. Tak w każdym razie rzecz ujmują teoretycy relacji międzykulturowych. Ich zdaniem we wspomnianej konwersacji ludzkości najbardziej liczą się ci, którzy dysponują nie tylko głęboką świadomością własnej odrębności, ale i otwartością na osobność innych rozmówców. 

„Oznacza to, że najsilniejszymi uczestnikami dialogu międzykulturowego są te wspólnoty, które nie zapominając o właściwościach innych wspólnot, znają wartość i specyfikę kultury macierzystej. To jej cechy decydują przecież o ich oryginalności i niepowtarzalności, a więc: o ich konwersacyjnej randze. To splot takich, a nie innych doświadczeń historycznych, kształtujących kulturę danej społeczności, sprawia, że zbiorowość ta zyskuje unikalną, właściwą tylko sobie perspektywę spojrzenia na świat” – dodaje.

Co więcej, opowiadając o tej perspektywie, odsłaniając ją innym, nie tylko utwierdzamy się w poczuciu własnej wartości i we własnej tożsamości, ale także, a nawet przede wszystkim umożliwiamy rozmaitym uczestnikom dialogu poszerzenie ich platformy poznawczej i wzbogacenie ich punktu widzenia o nowe elementy. Chodzi przecież o rodzaj szczególnej wrażliwości na taki, a nie inny aspekt dookolnej rzeczywistości.

Jeśli literatura ma w ogóle moc dawania czegokolwiek czytelnikom, to tym czymś jest właśnie poszerzenie ich spektrum postrzegania świata. Jeśli istnieje jakiś głębszy sens czytania literatury, to polega on m.in. właśnie na tym, że dzięki dobrej książce odkrywamy w sobie uwrażliwienie na to, co dotąd umykało naszej uwadze. Za sprawą arcydzieł nasz punkt widzenia poszerza się o taki sposób patrzenia na rzeczywistość, którego do tej pory nie znaliśmy” – pisze prof. Wojciech KUDYBA.

Myśląc o źródłach siły literatury polskiej, ogarniamy więc refleksją to, w jakim stopniu jest ona w stanie rozpoznać i zamknąć w artystycznej formie skomplikowany splot przeżyć, który w ostatnich dziesięcioleciach zadecydował o kształcie naszej kultury. Rezerwuar naszych kulturotwórczych doświadczeń jest przecież ogromny. Skrywa zarówno dzieje współpracowników aparatu komunistycznej opresji, jak i dzieje jego ofiar. Mieści w sobie nie tylko historię walki z Kościołem, ale i wyjątkowego, bo nietożsamego z teologią wyzwolenia dialogu antytotalitarnej lewicy i Kościoła w latach 80. Obejmuje zarówno narodziny, jak i niepowtarzalną ewolucję mitu racji moralnej (tkwiącego u źródeł „Solidarności”) oraz samego etosu „Solidarności”. Zawiera w swych przepastnych archiwach nie tylko pamięć o radykalnych przemianach ekonomicznych, cywilizacyjnych i kulturowych, ale także przemiany samej polityki pamięci. Nawet skorowidz naszych najważniejszych zbiorowych przeżyć ostatnich dziesięcioleci wydaje się zbyt długi, by mógł zmieścić się w ramach niniejszego tekstu… Trudno też przecenić ich wagę. Co więcej: niepodobna odmówić im dramatyczności i siły wyrazu.

Co zatem zadecydowało o tym, że w tak nikły sposób zostały one uobecnione w naszej literaturze? Fakty są przecież bezlitosne: w ciągu ostatnich trzydziestu lat powstało u nas ledwie kilka książek próbujących mierzyć się z najważniejszymi doświadczeniami historycznymi, kształtującymi naszą kulturę w ciągu minionych czterdziestu czy pięćdziesięciu lat. Nie miejmy też do siebie pretensji, gdy okaże się, że mamy kłopot z wymienieniem ich tytułów lub nazwisk ich autorów. Nie istniały i do tej pory nie działają u nas żadne skuteczne mechanizmy promocji dzieł literackich podejmujących próbę zapisania polskiego losu ostatnich dekad. Pomimo najnowszego Nobla nasza literatura nie wzbogaca dziś wielkiej konwersacji ludzkości o nowe tony, bo nie mówi w niej własnym głosem. 

„Może trzeba więc zastanowić się nad tym, czy literatura polska w ogóle chce uzyskać oryginalność i moc przyciągania uwagi światowych czytelników? Bo może nie chce, skoro od wielu lat pozostaje obojętna wobec polskiego losu… A może należy zapytać bardziej uczenie: o to, jakie procesy po 1989 r. zadecydowały o tym, że nadal nie jest ona w stanie opowiedzieć zarówno nam, jak i innym o doświadczeniach fundujących naszą tożsamość? Może o odpowiedź trzeba poprosić właśnie uczonych, zwłaszcza amerykańskich? Pokusa jest silna, bo to właśnie oni zauważyli, że przełom 1989 r. kończył co prawda w krajach Europy Środkowej okres kolonialnej dominacji imperium sowieckiego, ale za to zainicjował epokę ich ekonomiczno-intelektualnej zależności od centrów szeroko pojętej kultury euroatlantyckiej” – podsumowuje prof. Wojciech KUDYBA.

PAP/Katarzyna Krzykowska, Piotra Jagielski/Wszystko co Najważniejsze/JT

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 marca 2024