Pierwsza euforia na rynku sztucznej inteligencji już za nami

Pierwszy etap euforii związanej ze sztuczną inteligencją jest za nami. Po trzech latach od rozpoczęcia ekspansji sztucznej inteligencji – jakie możemy przedstawić wnioski?
.Wchodząc w 2026 rok, branża AI znajduje się w punkcie zwrotnym. Po czasie nieprzerwanego wzrostu, imponujących wycen i ogromnych inwestycji, narastają pytania o trwałość trwającej obecnie euforii.
Według szacunków Gartnera, globalne wydatki na AI mają w 2026 r. przekroczyć 2 biliony dolarów, co obrazuje skalę rewolucji technologicznej. Jednocześnie rynek stał się bardziej nerwowy. Sprzedaż udziałów Nvidii przez SoftBank i Petera Thiela wywołała dyskusję o ryzyku związanym z inwestycjami w obecny rynek technologiczny, choć popyt na chipy tej firmy nadal jest niesamowity. Rynki finansowe obserwują gigantów technologicznych z uwagą, próbując zrozumieć, czy boom związany z AI przechodzi w fazę dojrzałości, czy zbliża się do nieuniknionej korekty.
Niepewność dotyczy także rynku pracy. Choć wpływ AI jest widoczny już dziś, skutki długoterminowe pozostają trudne do przewidzenia. Według McKinsey, nawet 40 procent obecnych miejsc pracy w USA może zostać zautomatyzowanych do 2030 roku. Z drugiej strony, analitycy Gartnera przewidują, że już w 2028 r. AI stworzy więcej miejsc pracy, niż zlikwiduje. W debacie pojawia się rozbieżność między wizją futurystów, postulujących wprowadzenie dochodu podstawowego, a podejściem bardziej realistycznym, zakładającym stopniową adaptację rynku. Fed podkreśla, że technologia już wpływa na sposób myślenia firm o zatrudnieniu, ale nie oznacza to natychmiastowej destrukcji rynku pracy. Przyszłość zależy od tempa wdrażania automatyzacji i zdolności społeczeństw do przekwalifikowania pracowników.
Jednocześnie rynek ściera się z wizją sztucznej inteligencji o możliwościach wykraczających poza ludzkie kompetencje. Według Anthropic kolejny poziom AI, zdolny prześcignąć laureatów Nobla, mógłby pojawić się już w 2026 roku. OpenAI postawiło sobie za cel, że do 2028 r. możliwe będzie stworzenie „AI-researchera”, zdolnego do samodzielnego odkrywania nowych koncepcji naukowych. Meta inwestuje setki milionów dolarów w wyścig do AGI, choć jej były główny naukowiec, Yann LeCun, uznaje ambicje za przesadzone. Rozdarcie między nadzieją, a sceptycyzmem dobrze oddaje atmosferę wokół sztucznej inteligencji.
Największe napięcie dotyczy jednak rynku informacji. Generatywna AI już teraz powoduje potężne przesunięcia w strukturze mediów. Chatboty i podsumowania budowane za pomocą sztucznej inteligencji w wyszukiwarce Google dostarczają użytkownikom gotowych odpowiedzi, nie kierując ich na strony źródłowe. To z kolei uderza w wydawców, którzy tracą ruch i przychody reklamowe. Część redakcji próbuje się bronić i blokuje roboty indeksujące lub walcząc na drodze prawnej o finansowe rekompensaty. Sytuację pogarsza zjawisko „AI slop”, czyli taniej, masowo generowanej treści, która zalewa internet, zdobywa zasięgi i rozmywa granicę między prawdą, a fałszem. Od fałszywych muzycznych zespołów na platformach streamingowych po spreparowane nagrania z frontu. AI stała się narzędziem zarówno kreatywności, jak i dezinformacji. Platformy próbują reagować oznaczeniami i moderacją, ale żadna metoda nie powstrzymuje tego zjawiska w pełni.
.Wszystko to pokazuje więc, że branża wchodzi w nową fazę. Boom trwa, ale przyszłość zależy od regulacji, odpowiedzialności i zdolności do rozwiązywania skutków ubocznych gwałtownego rozwoju technologii.
Oprac: SŚ




