Europa nie ma czym zastąpić parasola atomowego USA [Tagesspiegel]

W przewidywalnej przyszłości Europa nie posiada alternatywy wobec parasol atomowy USA Zdolność Francji i Wielkiej Brytanii do odstraszania Rosji to czysta fantazja, gdyż Putin boi się tylko amerykańskiej broni jądrowej.
Parasol atomowy USA
.Pytanie, czy w czasach Donalda Trumpa Europejczycy mogą tak jak dotychczas liczyć na atomowy parasol USA, jest uzasadnione. „Można mieć wątpliwości” – przyznał Christoph von Marschall w komentarzu opublikowanym w czwartek wieczorem w portalu dziennika „Tagesspiegel”. Pomimo tego, istnieją silne argumenty przeciwko planowaniu przez Europę nuklearnej obrony bez udziału Ameryki.
„W przewidywalnym czasie, co najmniej przez najbliższych 20 lat, nie będzie wiarygodnej alternatywy dla atomowego parasola USA” – podkreślił komentator. Marschall zwrócił uwagę, że administracja Trumpa potwierdziła w aktualnej strategii bezpieczeństwa nuklearny parasol dla Europy.
Wszyscy, którzy wątpią w sojusz z Trumpem, powinni odpowiedzieć na pytanie, czy Francja i Wielka Brytania byłyby bardziej pewnymi sojusznikami? „Eksperci są raczej zgodni, że na nich (na Francji i Wielkiej Brytanii) można polegać jeszcze mniej. Oba kraje nie są w stanie zaoferować ani politycznego, ani militarnego odstraszania” – czytamy w „Tagesspiegel”.
Europa potrzebuje atomowego parasola, aby nie dać się szantażować Rosji. Ten parasol musi być wiarygodny dla Putina. Prezydent Rosji boi się Ameryki i jej broni atomowej, nie boi się natomiast Europy – tłumaczy Marschall.
Francja i Wielka Brytania nie są w stanie zapewnić skutecznego odstraszania – podkreślił komentator. 290 francuskich i 225 brytyjskich głowic atomowych to jego zdaniem za mało. Obu krajom brakuje zróżnicowanych rodzajów rakiet pozwalających na stopniowe dozowanie eskalacji – od małych rakiet aż do „międzykontynentalnych młotów”. Brakuje też systemów przenoszenia tej broni.
Jeżeli w przypadku konfliktu, na przykład ataku Rosji na Litwę, Putin zagrozi użyciem broni atomowej, kto uwierzy, że Paryż czy Londyn zaryzykują uderzenie nuklearne, aby ratować Wilno?
Europejczycy nie posiadają broni atomowej, która mogłaby zastąpić amerykański parasol. Transformację w kierunku niezależności, Europa może przeprowadzić tylko razem ze Stanami Zjednoczonymi, a nie przeciwko nim.
Dyskutując o własnej broni atomowej Niemcy i Europa szkodzą same sobie, ponieważ sprawiają wrażenie, że nie mają zaufania do parasola amerykańskiego – ostrzegł w konkluzji komentator „Tagesspiegla”.
Europa mogłaby się obronić, gdyby zechciała ponieść niezbędne koszty
.Brytyjski dziennikarz, Edward LUCAS, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” twierdzi, że: „Poturbowani i oszołomieni chaotycznymi ruchami prezydenta USA Europejczycy patrzą dziś na amerykańskiego hegemona z niespotykaną dotąd nieufnością. Wciąż jednak nie chcą ponieść kosztów emancypacji. Retoryka kwitnie: wraca pomysł stworzenia europejskiej armii, pojawiają się też głosy, by Unię Europejską uczynić substytutem NATO. Możecie sobie marzyć – uciął te rozważania sekretarz generalny NATO Mark Rutte, zwracając się w zeszłym miesiącu do komisji obrony i spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego. Jego zdaniem, aby zastąpić amerykańskie zdolności nuklearne i konwencjonalne, Europa musiałaby przeznaczać na obronę 10 procent PKB. Powodzenia„.
„A jednak – jak zauważa Robert Pszczel, były wysoki urzędnik NATO, dziś związany z warszawskim Ośrodkiem Studiów Wschodnich – Europa już teraz posiada ok. dwie trzecie sił potrzebnych do własnej obrony. Tyle że ta brakująca jedna trzecia jest wyjątkowo istotna„.
„Europejskie systemy rozpoznania i łączności satelitarnej są niewystarczające i podatne na rosyjskie ataki. Spośród 100 tysięcy amerykańskich żołnierzy stacjonujących lub rotujących w Europie kluczowe znaczenie mają dwie pancerne brygady bojowe oraz – mniej efektowne, lecz niezbędne – zaplecze logistyczne 21st Theater Sustainment Command z siedzibą w Kaiserslautern. Brakuje nam masy, a konkretnie 200 tysięcy żołnierzy, broni i amunicji, które USA mogłyby zaangażować w razie kryzysu. Jedyną naprawdę wielką armią w Europie pozostaje dziś armia ukraińska. Europejczykom dramatycznie brakuje też dalekosiężnych precyzyjnych środków rażenia, które stanowią ostatnią deskę ratunku przed koniecznością sięgnięcia do broni jądrowej” – pisze Edward LUCAS w tekście „Europa mogłaby się obronić, gdyby zechciała ponieść niezbędne koszty” – cały artykuł [LINK]
PAP/eg



