Europa w 2026 nie zachwyci ekonomistów [Goldman Sachs]

Ekonomiści Goldman Sachs spodziewają się „solidnego” wzrostu globalnego PKB w 2026 r.; ich zdaniem światowa gospodarka urośnie o 2,8 proc., czyli bardziej niż wynika z rynkowego konsensusu – wskazał amerykański bank inwestycyjny w raporcie. Dodał, że chiński PKB powinien wzrosnąć o 4,8 proc.
Globalny wzrost PKB i oceny ekspertów
.”Spodziewamy się solidnego globalnego wzrostu w wysokości 2,8 proc. w 2026 r., w porównaniu do konsensusu prognoz na poziomie 2,5 proc. USA osiągną prawdopodobnie istotnie lepszy wynik (2,6 proc. vs. 2,0 proc.), ze względu na redukcję obciążeń celnych, obniżki podatków i łatwiejszym warunkom finansowym” – wskazał Goldman Sachs.
Jak dodał w raporcie, ekonomiści banku spodziewają się też, że chińska gospodarka urośnie w br. o 4,8 proc. (w porównaniu z konsensusem na poziomie 4,5 proc.) z powodu przewagi silnego eksportu nad słabym popytem w Chinach.
Zdaniem ekonomistów Goldman Sachsa słabiej poradzi sobie jednak europejska gospodarka, której wzrost bank prognozuje obecnie na 1,3 proc. (w porównaniu do 1,1, proc. konsensusu). Prognoza ta jest „dość optymistyczna” ze względu na bodźce fiskalne w Niemczech i silny wzrost w Hiszpanii – przekazano w raporcie.
Goldman Sachs zwrócił też uwagę, że w 2025 r. globalny wzrost gospodarczy również sięgnął 2,8 proc., ale „jego struktura była zupełnie inna”. Dodał, że Chiny odnotowały wzrost o szacunkowo 5 proc., bo ich – oparta na eksporcie – gospodarka „okazała się wystarczająco odporna, aby przetrwać wojnę handlową”, USA o 2,1 proc, a Europa o 1,5 proc.
Zgodnie z prognozami amerykańskiego banku, w większości gospodarek świata pod koniec 2026 r. inflacja powinna oscylować wokół wyznaczonych celów inflacyjnych. W USA oraz Wielkiej Brytanii Goldman Sachs spodziewa się spadku inflacji bazowej z ok. 3 proc. obecnie do niecałych 2 proc. Wynika to m.in. ze zmniejszenia wpływu ceł i cen regulowanych.
Goldman Sachs oczekuje też, że Fed (amerykański bank centralny – PAP) obniży stopy procentowe w 2026 r. o prawdopodobnie 50 punktów bazowych do poziomu 3-3,25 proc. Ekonomiści prognozują też obniżki stóp w Wielkiej Brytanii (o 75 pb) oraz na wielu rynkach wschodzących – zwłaszcza w Brazylii, Europie Środkowo-Wschodniej, na Bliskim Wschodzie i w Afryce.
Słabsze są jednak prognozy banku dla rynku pracy. „Trwający wzrost produktywności podnosi poprzeczkę dla wzrostu PKB niezbędnego do tworzenia miejsc pracy. Ta rozbieżność jest szczególnie widoczna w Stanach Zjednoczonych, gdzie stopa bezrobocia utrzymuje się na wysokim poziomie pomimo solidnego wzrostu PKB” – napisał bank.
„Jeśli Polacy utrzymają obecną formę, wkrótce staną się bogatsi od nas”
.Dochód narodowy na mieszkańca według siły nabywczej osiągnie w Polsce w tym roku 50 000 dolarów (38 000 GBP), a w Wielkiej Brytanii 60 000 dolarów (o ile dopisze nam szczęście). Polska nadgania dzięki krajowemu boomowi gospodarczemu, który trwa nieprzerwanie od dziesięcioleci, napędzany przez zalew inwestycji zagranicznych i silną etyką pracy. Polska gospodarka jest ponad dziewięć razy większa niż w 1989 r., kiedy relacjonowałem upadek reżimu komunistycznego, który sparaliżował kraj.
„Lepsza jest również obrona 38,5 miliona Polaków. Podczas gdy nam z trudem udaje się przekazać choćby 2 proc. PKB na siły zbrojne (z czego wiele jest zresztą marnowane), Polska w przyszłym roku wyda na ten cel aż 5 proc. swojego PKB. Jej siły zbrojne są już trzecie co do wielkości w NATO (po USA i Turcji). Polski rząd kupuje nowoczesne czołgi, artylerię i myśliwce” – zaznacza w swoim artykule Edward LUCAS, brytyjski dziennikarz, europejski korespondent tygodnika „The Economist”.
Powód jest prosty: Polacy wiedzą, że ambicje Kremla sięgają daleko poza Ukrainę. Już teraz Rosja wkracza na południe Polski. Węgier Viktor Orbán, miękki w stosunku do Chin i Rosji, a coraz bardziej autokratyczny na arenie państwowej, był kiedyś wyjątkiem w polityce europejskiej. Niedawne wybory skierowały sąsiednią Słowację w tę samą stronę; następna będzie Austria, a po przyszłorocznych wyborach do tego grona mogą dołączyć również Czechy.
Rosnące wpływy Rosji w Europie Środkowej tworzą czarne punkty dla szpiegów; Austria od dawna jest pariasem na tym froncie. Odbija się to również na szybkości podejmowania decyzji w NATO i UE, a kwestia ta ma przecież kluczowe znaczenie w czasie kryzysu. Polska spogląda więc na północ, w kierunku krajów o podobnych poglądach.
Bałtyccy sąsiedzi – Estonia, Łotwa i Litwa – biją na alarm od dziesięcioleci. Kraje nordyckie szybko się budzą. Szwecja i Finlandia dołączyły do NATO. Dania zwiększa wydatki na obronność. Łączny PKB tego rodzącego się północno-wschodniego „minilateralnego” sojuszu wynosi 2,4 biliona funtów. Jego kraje – o łącznej populacji 70 milionów ludzi – mają gospodarkę prawie wielkości Rosji, jeśli wziąć pod uwagę siłę nabywczą. Mogą sobie pozwolić na samodzielną obronę.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/edward-lucas-warszawa-sercem-europy/
PAP/ LW





