„Europejczykom brak strategicznej przenikliwości” [Thomas GOMART]

Thomas Gomart

Dyrektor Francuskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (Ifri) Thomas Gomart wydał ostatnio książkę „Qui contrôle qui ? Les nouveaux rapports de force mondiaux” (Ed. Tallandier), w której analizuje najważniejsze współczesne starcia geopolityczne. W rozmowie dla tygodnika „Journal du Dimanche” przekonuje, że idea „Europy jako potęgi” wciąż daleka jest od udowodnienia swej realnej sprawczości.

Thomas Gomart: Europejczycy zgrzeszyli naiwnością wierząc w cnoty multilateralizmu

Thomas Gomart w rozmowie z JDD stawia tezę, że pełnoskalowa inwazja na Ukrainę pozbawiła Europę jej głównej przewagi porównawczej: strategicznej stabilności. „Nowy światowy nieład zawdzięcza więcej Władimirowi Putinowi, Donaldowi Trumpowi i Xi Jinpingowi niż Europejczykom, którzy raczej go znoszą, niż kształtują — z powodu braku strategicznej przenikliwości, gospodarczej energii i politycznej determinacji. Jak nie dostrzec lekkości naszej debaty polityczno-medialnej wobec ciężaru spraw międzynarodowych?” – pyta szef Ifri.

Jego zdaniem Europa podlega dziś trzem naciskom. Po pierwsze — handlowemu, technologicznemu i militarnemu ze strony Stanów Zjednoczonych. Po drugie — handlowemu, przemysłowemu i technologicznemu ze strony Chin. Po trzecie — militarnemu ze strony Rosji. „Ta sytuacja rodzi pytanie: jak to możliwe, że 510 milionów Europejczyków polega na 340 milionach Amerykanów, by zapewnić sobie bezpieczeństwo wobec 140 milionów Rosjan?” – pyta Thomas Gomart.

Europa musi podjąć natychmiastowy i długofalowy wysiłek — zwłaszcza w dziedzinie produktywności i reorganizacji. Czy jest do tego zdolna?

Wciąż jeszcze Europejczycy grzeszą naiwnością – przekonuje szef Ifri. Tak było w przypadku globalizacji, tak było i jest w przypadku Rosji.

„Niektórzy bardziej obawiają się stanowczego wsparcia dla Ukrainy niż jej podporządkowania Rosji. Zdają się niemal żałować, że Ukraińcy stawiają opór (…). Ukraina znalazła się w centrum obu wojen światowych, gdyż stanowi punkt styku heartlandu — świata stepów — i rimlandu — świata wybrzeży. Leży w samym sercu „ziem krwi”, na których starły się totalitaryzmy nazistowski i sowiecki. Dziś nikt nie może już podważać istnienia tożsamości ukraińskiej” – podkreśla Thomas Gomart.

Thomas Gomart: Papież nigdy nie pochylił głowy

Thomas Gomart został spytany w rozmowie dla JDD o jego najnowszą książkę, w której stawia też zaskakującą tezę opisując zaskakującą konfrontację — między Watykanem a Doliną Krzemową. Szef Ifri postawił tezę, że Stolica Apostolska stanowi dziś formę oporu wobec świata technologii.

„Gdy Donald Trump powrócił do Białego Domu, większość europejskich przywódców wybrała postawę uległości. Papież nigdy nie pochylił głowy. Jego list do biskupów amerykańskich stał się historycznym znakiem w chwili, gdy odżyła wielka dialektyka między papieżem a cesarzem. Warto przypomnieć zachowanie J. D. Vance’a, który wtargnął do Watykanu. Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, nawrócony na katolicyzm po spotkaniu z Peterem Thielem, założycielem PayPal i Palantir, przybył do umierającego papieża Franciszka, by szukać uznania, którego nie otrzymał.

Konklawe wybrało w 1978 roku Polaka Jana Pawła II w chwili, gdy ZSRR wydawał się wszechmocny. W 2025 roku wybrano Amerykanina o peruwiańskich korzeniach — Leona XIV — w momencie, gdy Stany Zjednoczone formułują „doktrynę Donroe”, parafrazując Donalda Trumpa. W książce ukazuję zderzenie wielowiekowej temporalności Kościoła katolickiego z futurystycznym czasem „intelektualnych oligarchów” Doliny Krzemowej, którzy roszczą sobie prawo do pisania przyszłości za pomocą technologii. W tej konfrontacji rozstrzyga się szerzej podwójne pytanie: o warunki humanizmu w epoce cyfrowej oraz o to, czy potrafimy — bądź nie — przyjąć własną skończoność” – mówi Thomas Gomart.

JDD/AJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 2 marca 2026