Festiwal Jazztopad we Wrocławiu [Program]

Kilkanaście koncertów, w udziałem utytułowanych przedstawicieli światowej sceny jazzowej, znalazło się w programie festiwalu Jazztopad, który rozpocznie się we Wrocławiu. – Festiwal jest miejscem spotkania artystycznych i zalążkiem długofalowym relacji – podkreślił dyrektor imprezy Piotr Turkiewicz.

Artyści z całego świata na wrocławskich scenach

.Jazztopad to jeden z najbardziej renomowanych festiwali muzyki jazzowej w Polsce. W tym roku odbędzie się jego 22. edycja, a przestrzenią dla koncertów gwiazd muzyki jazzowej z Polski i zagranicy będą sale koncertowe Narodowego Forum Muzyki oraz Klubokawiarnia Mleczarnia.

Festiwal rozpocznie się 14 listopada wieczorem koncertem kwartetu amerykańskiego saksofonisty Davida Murraya. Artysta w swoje twórczość łączy brzmienia gospel, free jazzowe, afro-karaibskie, bluesa, soul, a także standardy klasycznego jazzu. Murray wystąpi we Wrocławiu w towarzystwie hiszpańskiej pianistki Marty Sanchez, kontrabasisty Luka Stewarta oraz perkusisty Russella Cartera.

Sanchez i Stewart wystąpią też, dzień później, w duecie. Organizatorzy festiwal podkreślają, że w przypadku tych dwojga artystów „słowo jazz zdaje się ciasną i krępującą ruchy szufladką”. Ten koncert będzie składał się z dwóch części – w drugiej wystąpi grupa Ethnic Heritage Ensemble Kahila El’Zabara. Twórczość jej lidera, amerykańskiego multiinstrumentalisty Kahila El’Zabara, to połączenie jazzu, soulu, bluesa i elementów o rodowodzie afrykańskim w koncepcji spiritual groove – muzyki transowej opartej na powtarzalnych, organicznych strukturach.

Kompozycję na tegoroczny Jazztopad stworzył duński gitarzysta jazzowy Jakob Bro

.Dyrektor artystyczny Jazztopadu Piotr Turkiewicz podkreślił, że festiwal nie jest jedynie serią koncertów, ale również miejscem realnych spotkań i zalążkiem długofalowych relacji. W efekcie powstają kompozycje tworzone specjalne na wrocławską imprezę. – To właśnie te działania – pogłębione i wielowymiarowe – przesądzają o unikalnym charakterze naszego festiwalu – zaznaczył Turkiewicz.

Kompozycję na tegoroczny Jazztopad stworzył duński gitarzysta jazzowy Jakob Bro. To utwór „Fox on Hill”, będący sześcioczęściową kompozycję na trąbkę, perkusję, marimbę, gitarę i kwartet wiolonczelowy. Bro zaprezentuje go wraz z perkusistką Midori Takadą, trębaczem Wadadą Leo Smithem, a także z Polish Cello Quartet. Ten koncert odbędzie się w niedzielę 16 listopada.

Tradycją wrocławskiego festiwalu są koncerty odbywające się w prywatnych mieszkaniach. W tym roku odbędą się cztery takie występy.

Festiwal Jazztopad zakończy się 23 listopada.

Jazz powstał na styku tragicznie przeciętych kultur

.biegowo przyjętym miastem narodzin jazzu jest Nowy Orlean. To największe miasto stanu Luizjana, którego stolicą jest Baton Rouge. Zaczęli go grać Kreole (fr. Créole, ang. Creole). Ludność kreolska, mająca przemożny, niemal jedyny udział w powstaniu jazzu, to głównie Mulaci, Metysi i Murzyni, z rzadka Indianie (wtedy nie było określeń takich jak Afroamerykanin albo rdzenny Amerykanin, zatem pozwolę sobie użyć terminologii zgodnej z czasem, o którym piszę). Język kreolski był mieszanką niemal wszystkich języków ówczesnych kolonistów, wszakże w Luizjanie Kreole byli głównie frankofonami, a ich język nosił nazwę lingua franca, chociaż językoznawcy z przyczyn społecznych nie uznają go za kreolski.

Francuzi mają szajbę na punkcie wolności. Piękne to i romantyczne, jak jazz. Między innymi dlatego jazzmanów z Ameryki zawsze ciągnęło do Francji. Gdy Duke Ellington, ratując orkiestrę w czasie kryzysu muzyki big-bandowej, wyjechał na tournée do Europy, największe sukcesy odnosił we Francji właśnie. Powstało potem wiele kompozycji inspirowanych tą podróżą, francuski kolonializm zadziałał tu zwrotnie.

Po II wojnie światowej jazzmani amerykańscy byli traktowani we Francji jak bożyszcza, nic dziwnego zatem, że osiedlali się tam, często na zawsze. Giganci jazzu, tacy jak Sidney Bechet, Bud Powell, Kenny Clarke, Johnny Griffin czy Archie Shepp, stawali się rezydentami i koryfeuszami francuskiej sceny jazzowej, przed wojną zdominowanej przez gipsy swing, jaki zapoczątkowali w latach 30. Django Reinhardt i Stéphane Grappelli z Quintette du Hot Club de France. W latach 50. Miles Davis został zaproszony przez Louisa Malle’a do wyimprowizowania (wraz z francuskimi jazzmanami) ścieżki dźwiękowej do filmu „Windą na szafot” (muzycy grali, patrząc na ekran, co było z kolei rejestrowane na żywo i stanowiło potem całość z filmem), a Art Blakey ze swoimi Jazz Messengers nagrał soundtrack do filmu „Des Femmes Disparaissent” Édouarda Molinaro. Mało brakowało, a Miles także zostałby we Francji – ze względu na kobietę (cherchez la femme!), którą była Juliette Greco. Jak powiedział sam Davis, „kochałem ją zbyt mocno, by uczynić ją nieszczęśliwą”.

Najpiękniejszym filmem o jazzie, niebędącym dokumentem bądź fabułą opartą na faktach, jest „Round Midnight” (Autour de Minuit Productions) Bertranda Taverniera. Film, w którym niektórzy znajdą nawiązania do życiorysów dwóch legend jazzu – Lestera Younga i Buda Powella – opowiada o fikcyjnym saksofoniście z Nowego Jorku, Dale’u Turnerze. W postać tę wcielił się jeden z największych saksofonistów wszech czasów, Dexter Gordon, który notabene także przeżył swój „francuski okres” w karierze. Film o jazzie we Francji i Francji w jazzie powstaje w połowie lat 80., w tym samym czasie ukazuje się spisana przez Quincy’ego Troupe’a autobiografia Milesa Davisa – „Ja, Miles”. Tam także czynnik francuskiej inspiracji przewija się nieustannie. Oba wymienione dzieła wywierają kolosalny wpływ na behawioralne podejście do przeżywania muzyki całego pokolenia jazzfanów i jazzmanów, w tym piszącego te słowa.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/piotr-baron-francja-elegancja-jazz/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 10 listopada 2025