Festiwal San Remo i polityka

Włoski festiwal San Remo rozpoczął się we wtorek, 24 lutego. To. 76. edycja festiwalu włoskiej piosenki, który w telewizji publicznej RAI śledzi każdego wieczoru ok. 10 mln widzów. Przed tegoroczną edycją nie brakowało politycznej polemiki, w której uczestniczyli premier Giorgia Meloni i przewodniczący Senatu Ignazio La Russa.
Festiwal San Remo
.Tradycyjnie co roku w tygodniu San Remo wszystkie wydarzenia na scenie tamtejszego Teatru Ariston i poza nią trafiają na czołówki mediów, w tym największych gazet we Włoszech spychając na dalszy plan wszystkie inne wiadomości. Miliony Włochów żyją bowiem festiwalem, zapoczątkowanym w 1951 roku, który stał się też wzorem dla największych takich muzycznych konkursów, w tym Eurowizji, nie tylko w Europie. To wydarzenie, będące połączeniem muzyki, kultury, tematyki społecznej, nawiązań do bieżących wydarzeń politycznych, sportowych i uważane za najpełniejszy obraz Włoch.
To na tej scenie rozpoczęły się kariery legend włoskiej piosenki, jak Drupi, Laura Pausini, Eros Ramazzotti, Gigliola Cinquetti, a w ostatnich latach zespołu Maneskin, który podbił światowe sceny muzyczne.
Festiwal gwiazd włoskiej muzyki i polityka
.Królową pierwszego dnia festiwalu media okrzyknęły zaproszoną na scenę 105-letnią Giannę Pratesi. Jej obecność była związana z przypadającą w tym roku w czerwcu 80. rocznicą referendum, w którym po zakończeniu drugiej wojny światowej większość Włochów opowiedziała się za zniesieniem monarchii i ustanowieniem republiki. – Podczas gdy San Remo ma 76 lat, nasza Republika ma 80 lat. Proszę o aplauz dla mężczyzn i kobiet, którzy stracili życie, dla naszych dziadków i pradziadków, dla naszych rodziców, którzy stracili życie dla nas, za naszą wolność, by dać nam Republikę, pozwalającą nam być wolnymi – powiedział prowadzący festiwal Carlo Conti.
Przypomniał, że w referendum głosowały także kobiety, a jedną z nich była zaproszona na scenę malarka Gianna Pratesi. Ta zaś, zapytana o to, czy głosowała za monarchią, czy za republiką odparła: – My wszyscy w rodzinie byliśmy za lewicą.
W konkursie piosenki wystąpiło w inauguracyjny wieczór wszystkich 30 artystów, wśród nich takie gwiazdy jak weteranka włoskiej piosenki Patty Pravo, a także Arisa, znany raper Fedez i Marco Masini. Polityczny wydźwięk miał występ popularnego wokalisty Ermala Mety, który w swojej piosence „Stella Stellina” („Gwiazdka gwiazdeczka”) wspomniał o dzieciach zabitych w Strefie Gazy.
Nie tylko muzyka. Festiwal San Remo to także seriale i gwiazdy telewizji
.Wraz z Carlo Contim pierwszy festiwalowy wieczór poprowadzili piosenkarka Laura Pausini oraz mówiący doskonale po włosku turecki aktor Can Yaman, odwórca tytułowej roli w najnowszym serialu „Sandokan”. Gościem specjalnym był Kabir Bedi, który zagrał Sandokana we włoskim serialu sprzed 50 lat. Największą, gorąco oklaskiwaną muzyczną gwiazdą wieczoru był Tiziano Ferro, świętujący 25-lecie debiutu.
Minione dni wypełniła polemika wokół zaproszenia komika Andrei Pucciego, znanego z występów w komercyjnej telewizji Mediaset. Lewicowe środowiska zarzuciły mu homofobię i ksenofobię. W obliczu krytyki Pucci, uważany za komika prawicy, zrezygnował z udziału w festiwalu. W jego obronie stanęła premier Giorgia Meloni, która stwierdziła, że krytyka pod adresem komika to „przerażający, nieliberalny kurs lewicy” i zarzuciła jej wzywanie do cenzury, gdy satyra nie jest zgodna z jej poglądami. Przewodniczący Senatu Ignazio La Russa z partii szefowej rządu Bracia Włosi wyraził solidarność z komikiem i publicznie zaapelował do Carlo Contiego jako dyrektora artystycznego festiwalu, by interweniował w jego sprawie i doprowadził do zaproszenia go na imprezę.
Szef telewizji RAI Giampaolo Rossi zapytany przez dziennikarzy o to, czy dochodzi do politycznych nacisków na San Remo w sprawie Pucciego, zaprzeczył. Festiwal, który potrwa do soboty, budzi duże zainteresowanie w wielu krajach świata. Na imprezę akredytowało się prawie 1,5 tys. dziennikarzy, także z Ameryki Południowej, USA i Australii.
Trzydzieści lat ślepej wiary w globalizację minęło
.Premier Włoch Giorgia Meloni pisze o relacjach międzynarodowych w XXI wieku, rozpoczynając od diagnozy kryzysu wielostronnego ładu światowego, podkreślając, że świat jest dziś znacznie bardziej niestabilny niż w latach powojennych, z rekordową liczbą konfliktów zbrojnych i paraliżem instytucji takich jak Organizacja Narodów Zjednoczonych. Wskazuje na rosyjską inwazję na Ukrainę oraz eskalację przemocy na Bliskim Wschodzie jako przykłady porażki dotychczasowego modelu globalnego zarządzania, który – jej zdaniem – nie potrafi już zapewnić pokoju ani skutecznej dyplomacji. Z tego powodu Włochy opowiadają się za głęboką reformą ONZ i nową architekturą współpracy międzynarodowej, bardziej efektywną i realistyczną, respektującą suwerenność państw, ale także gotową na konkretne działania pokojowe.
W drugiej części Meloni krytykuje dotychczasowe podejście do globalizacji i polityki klimatycznej jako ideologiczne i oderwane od realnych potrzeb ludzi. Ostrzega, że błędne modele rozwoju – szczególnie w Europie i Ameryce – prowadziły do deindustrializacji, osłabienia klasy średniej i utraty konkurencyjności przemysłu, zamiast przynieść obiecywane korzyści. Wskazuje również na konieczność aktualizacji międzynarodowych konwencji dotyczących migracji i praw człowieka, tak aby chroniły zarówno jednostki, jak i państwa, a nie były wykorzystywane w sposób polityczny. Włochy, jak zaznacza, chcą być aktywne w takich inicjatywach jak plan Mattei dla Afryki, łączenie partnerstw rozwojowych i umorzenie zadłużenia najbiedniejszych krajów – wszystko w ramach budowy „sprawiedliwszego i bezpieczniejszego” porządku światowego.
PAP / JK







