Film „Najświętsze Serce” warty uwagi

Najświętsze Serce

W dniu 20 lutego 2026 r. do polskich kin trafi fabularyzowany dokument „Najświętsze serce” o historii objawień Najświętszego Serca Jezusa św. Małgorzacie Marii Alacoque, do których doszło w latach 1673–1675 w klasztorze w Paray-le-Monial w Burgundii. We Francji w dwa miesiące od premiery film obejrzało pół miliona widzów.

Film „Najświętsze Serce”

.Liczący 92 minuty dokument w reżyserii Stevena i Sabriny Gunnell opowiada historię objawień Pana Jezusa, których w latach 1673–1675 w klasztorze w Paray-le-Monial w Burgundii (Francja) doświadczyć miała wizytka św. Małgorzata Maria Alacoque, oraz o ich znaczeniu dla współczesnego świata.

Do pierwszego objawienia miało dojść 27 grudnia 1673 r. W wizjach Jezus pokazał zakonnicy swoje serce, które „goreje wielką miłością ku ludziom”. Prosił również, żeby w pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała obchodzone było osobne święto ku czci Jego Najświętszego Serca. W objawieniach Jezus prosił św. Małgorzatę Alacoque m.in. o przyjmowanie Komunii świętej przez dziewięć pierwszych piątków miesiąca.

Podczas pokazu przedpremierowego, który odbył się w dniu 17 lutego 2026 r. w Warszawie, Sabrina Gunell powiedziała, że głównym przesłaniem filmu są słowa, które Jezus wypowiedział do Małgorzaty Alacoque: „Oto Serce, które tak umiłowało ludzi, a tak mało jest przez nich kochane”. – To po prostu przesłanie o miłości Bożej dla świata – zaznaczyła.

– Czytając pisma św. Małgorzaty Marii Alacoque zrozumieliśmy, że przesłanie, które Pan Jezus dał 350 lat temu, jest przeznaczone również dla naszego pogrążonego w wojnach i ciemności świata, a zwłaszcza dla Francji. W naszej ojczyźnie niemal codziennie słyszymy doniesienia o aktach przemocy na ulicach, media podają informacje o gwałtach dokonanych na młodych kobietach, młodzi ludzie tracą poczucie sensu życia i chorują na depresję. Przesłanie Najświętszego Serca Pana Jezusa pozostaje odpowiedzią na wołanie świata dotkniętego rozpaczą – mówiła.

Film z bardzo skromnym budżetem

.Reżyserka dodała, że film miał bardzo skromny budżet, dlatego sądziła, że sukcesem będzie, jeśli obejrzy go kilka tysięcy widzów. Tymczasem w ciągu dwóch miesięcy od premiery obejrzało go pół miliona Francuzów. Obecnie film wchodzi do kin na całym świecie. Miał już premierę w Libanie, Luksemburgu i Belgii. Wkrótce wejdzie do kin w Hiszpanii, we Włoszech, w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.

Steven Gunell przyznał, że film wzbudził skrajne reakcje. Zdarzały się protesty przed kinami, wydano zakaz umieszczania plakatów reklamujących film w metrze, a nawet odwołano pokaz w Marsylii z powodu „naruszenia zasady laickości”. Jak twierdzi, o filmie pisały największe francuskie gazety m.in. „Le Figaro” i „La Croix”. Z drugiej strony – zdaniem reżysera – szybko rosnąca liczba widzów i pełne sale kinowe świadczą o jego popularności.

– Dostałem wiele świadectw o nawróceniach po obejrzeniu filmu. Księża z Paray-le-Monial dzwonili do mnie mówiąc, że liczba pielgrzymów do miejsca objawień wzrosła czterokrotnie od dnia premiery. Mówili, że przyjeżdżają tam ludzie, którzy chcą się wyspowiadać po 20, 30 latach, a którzy wcześniej w ogóle nie mieli nic wspólnego z Kościołem – podkreślił.

Film „Najświętsze Serce” („Sacré Coeur”) w polskich kinach będzie można oglądać od 20 lutego. W następstwie objaiweń św. Małgorzacie Marii Alacoque papież Klemens XIII ustanowił uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa 6 lutego 1765 r. Początkowo uroczystość ustanionwiono tylko dla Królestwa Polskiego, po tym, jak memoriał do papieża skierowali polscy biskupi. Uroczystość rozszerzył na cały kościół dopiero papież Pius IX 23 sierpnia 1856 r. Małgorzata Maria Alacoque została została ogłoszona błogosławioną przez papieża Piusa IX 18 września 1864 r., a wyniesiona na ołtarze 13 maja 1920 r.

Rozbroić komunikację

.”Trzeba być świadkami i promotorami komunikacji bez wrogości, która szerzy kulturę troski, buduje mosty i przenika widzialne i niewidzialne mury naszych czasów. Opowiadać historie przesiąknięte nadzieją, biorąc sobie do serca nasz wspólny los i pisząc razem historię naszej przyszłości” – pisze na łamach „Wszystko co Najważniejsze” w tekście „Rozbroić komunikację” papież Franciszek.

„Drodzy Bracia i Siostry! W naszych czasach naznaczonych dezinformacją i polaryzacją, w których nieliczne ośrodki władzy kontrolują bezprecedensową masę danych i informacji, zwracam się do was ze świadomością, jak potrzebna jest – dziś, bardziej niż kiedykolwiek – wasza praca jako dziennikarzy i pracowników środków społecznego przekazu. Potrzebne jest wasze odważne zaangażowanie, aby postawić w centrum przekazu osobistą i zbiorową odpowiedzialność za bliźniego”.

„Myśląc o tegorocznym Jubileuszu jako o czasie łaski, w tak niespokojnych czasach, chciałbym w tym Orędziu zaprosić was do bycia przekazicielami nadziei, zaczynając od odnowienia waszej pracy i misji według ducha Ewangelii”.

„Dzisiaj nazbyt często przekaz nie rodzi nadziei, lecz lęk i rozpacz, uprzedzenia i niechęć, fanatyzm, czy wręcz nienawiść. Nazbyt często upraszcza on rzeczywistość, aby wywołać reakcje instynktowne. Używa słów jak miecza. Posługuje się nawet informacjami fałszywymi lub zniekształconymi, aby narzucać wiadomości mające na celu pobudzenie emocji, sprowokowanie, zranienie. Już wielokrotnie podkreśliłem potrzebę „rozbrojenia” komunikacji, oczyszczenia jej z agresji. Redukowanie rzeczywistości do sloganów nigdy nie przynosi dobrych owoców. Wszyscy widzimy, jak – począwszy od telewizyjnych talk show po słowne wojny w mediach społecznościowych – może przeważyć paradygmat rywalizacji, opozycji, chęci dominacji i posiadania, oraz manipulacji opinią publiczną”.

.”Istnieje również inne niepokojące zjawisko: coś, co możemy nazwać „zaprogramowanym rozproszeniem uwagi” poprzez systemy cyfrowe, które, profilując nas według logiki rynku, modyfikują naszą percepcję rzeczywistości. Zdarza się więc, że jesteśmy świadkami, często bezradnymi, swoistej atomizacji zainteresowań, co kończy się podważeniem fundamentów naszego bycia wspólnotą, zdolności do współpracy na rzecz dobra wspólnego, do słuchania siebie nawzajem, do rozumienia swoich racji. Wygląda więc na to, że wykrycie „wroga”, przed którym można się werbalnie bronić, jest niezbędne, aby potwierdzić swoją wartość. A kiedy drugi staje się „wrogiem”, kiedy jego twarz i godność zostają przysłonięte, żeby go wyśmiać i wyszydzić, brakuje również możliwości zrodzenia nadziei. Jak nauczał nas ks. Tonino Bello, wszystkie konflikty „mają swoje źródło w zanikaniu twarzy”. Nie możemy poddać się tej logice”.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 18 lutego 2026