Fort Trump w Polsce wpisywał się w trend nazewniczy na całym świecie

Bulwar w Palm Beach na Florydzie został nazwany imieniem prezydenta USA Donalda Trumpa. W czasie pierwszego roku prezydentury Donalda Trumpa na jego cześć nazwano wiele projektów, np. konta dla dzieci i szlak tranzytowy w Armenii. Czy Fort Trump w Polsce – zapowiadany i proponowany przez Andrzeja Dudę w czasie, gdy był on prezydentem – powstanie już niedługo?
Marynarka wojenna USA ma zbudować okręty wojenne „typu Trump”
.Imieniem Donalda Trumpa nazwano już kilkadziesiąt miejsc i obiektów, w tym ostatnio sześciokilometrowy odcinek bulwaru prowadzącego z lotniska do posiadłości prezydenta Mar-a-Lago w Palm Beach.
– Zapamiętam ten niezwykły gest do końca życia – powiedział podczas piątkowej ceremonii na Florydzie Donalda Trump.
To kolejne miejsce, obiekt albo projekt, nazwany na cześć Donalda Trumpa w ciągu pierwszego roku jego prezydentury.
Jak wylicza agencja AP, za milion dolarów można kupić tzw. złotą kartę Donalda Trumpa i otrzymać prawo pobytu w USA. Szlak Donalda Trumpa na rzecz Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu ma biec przez Armenię i połączyć Azerbejdżan z jego eksklawą. TrumpRx to rządowy portal do zamawiania leków po obniżonej cenie. W ramach programu „Konta Trumpa” dzieci urodzone w Stanach Zjednoczonych mają otrzymać od rządu po 1000 dolarów na konto inwestycyjne. Marynarka wojenna USA ma zbudować okręty wojenne „typu Trump”, a państwowa mennica planuje wybicie w tym roku monety z wizerunkiem prezydenta Donalda Trumpa z okazji 250. rocznicy niepodległości USA.
Ponadto pod koniec ubiegłego roku waszyngtońska sala koncertowa Kennedy Center zmieniła nazwę na Trump-Kennedy Center. Na początku grudnia zaś amerykańskie media podały, że na mieszczącym się w stolicy budynku Instytutu Pokoju pojawiła się nowa nazwa: Instytut Pokoju im. Donalda J. Trumpa.
Fort Trump w Polsce coraz bliżej? Może nie teraz
.Serwis AP podkreślił, że jest to bez precedensu, by urzędujący prezydent przyjmował wyrazy uznania w tak dużej liczbie i na tak dużą skalę, zwłaszcza jeśli chodzi o wyrazy szacunku składane przez członków jego administracji.
Agencja zaznaczyła, że poprzedni prezydenci byli zazwyczaj honorowani przez lokalne władze, które nadawały ich imię szkołom i drogom, jednak niezwykle rzadko zdarza się, aby budynki federalne, okręty wojenne lub inne mienie rządowe nosiły imię osoby, która wciąż sprawuje władzę.
„Trump nie czeka, by przyszłe pokolenia nazywały obiekty jego imieniem. To dzieje się już teraz” – napisała AP.
Na Fort Trump w Polsce jednak wszystko wskazuje, że będziemy musieli poczekać. Więcej o idei Fort Trump w Polsce pisze w swojej autobiografii „To ja” były prezydent Andrzej Duda.
Nowe granice między polityką a chrześcijaństwem
.Kiedy po raz pierwszy pojawiło się zdjęcie Trumpa przebranego za papieża, pomyślałem o jednym z typowych ekscesów, do których przyzwyczaił nas amerykański prezydent. Po tym, jak dowiedziałem się, że to niesamowite zdjęcie pochodzi ze strony internetowej Białego Domu, byłem zmuszony potraktować to wydarzenie poważnie – pisze Romano PRODI.
hociaż ten epizod jest niezwykły i odbiega od wszelkiej przyzwoitości, przesłanie, które zawiera, jest częścią instrumentalnego wykorzystania religii przez władzę polityczną, która jest coraz bardziej rozpowszechniona we współczesnym świecie. Użyte środki wyraźnie nie są tymi z przeszłości, ponieważ wydarzenie to zaprzecza mądremu i starożytnemu włoskiemu powiedzeniu, które brzmi: „scherza coi fanti ma lascia stare i santi”(„z prostakami żartuj z lekkością, lecz świętych traktuj z godnością i czystością”). Jego przesłanie jest jednak jasne. Mówi nam, że władza polityczna może wkroczyć w sferę religijną, wykorzystując instrument, który jest nowy w swoich przejawach, ale który przenosi nas z powrotem do przeszłości, w której religia weszła w zwyczajowe użycie władzy. Wszystko to stanowi niepowodzenie długiego i żmudnego procesu, który w świecie chrześcijańskim pomógł w pojawieniu się i postępie demokracji.
Wychodząc od osiągniętego rozróżnienia między „przestępstwem a grzechem”, chrześcijański Zachód w rzeczywistości przyczynił się do stopniowego oddzielenia, z równoległym postępem w poszanowaniu jego prerogatyw, między władzą duchową a władzą doczesną, ostatecznie kładąc kres wojnom religijnym, które plamiły krwią Europę przez wiele stuleci. Oczywiście granice i relacje nigdy nie były idealne i jest możliwe, że lekceważący gest Trumpa przynajmniej częściowo wynika z jego szczególnego charakteru, ale nie mogę nie zauważyć, że odwoływanie się do przynależności religijnej w celach politycznych, w różnych formach i z różną intensywnością, niebezpiecznie nasila się we współczesnym świecie, w procesie, który, choć z pewnością nie jest jedynym czynnikiem determinującym, przebiega równolegle z kryzysem demokracji.
Musimy na przykład zauważyć, jak w świecie prawosławnym tradycyjny związek między władzą polityczną a władzą religijną stał się znacznie ściślejszy, począwszy od Rosji, gdzie głównym odniesieniem nie jest często opłakiwany Związek Radziecki, lecz matka Rosja carów, w której religia była świeckim ramieniem suwerennej władzy. Chociaż z pewnością nie myślałem o możliwej wojnie między Rosją a Ukrainą, od razu zdałem sobie sprawę, że stosunki między tymi dwoma krajami, i tak już bardzo napięte, staną się jeszcze bardziej wrogie, gdy patriarcha Konstantynopola usankcjonuje podział między dwoma Kościołami, wraz z ich nierozerwalnym związkiem z rządami.
Szczególnie ważny rozdział dotyczy Bliskiego Wschodu, gdzie religia została wykorzystana w politycznie instrumentalny sposób w wojnie w Iraku, przyczyniła się do rozpadu Syrii i Libanu oraz sprawiła, że konflikt między Izraelczykami i Palestyńczykami stał się zasadniczo nierozwiązywalny.
Konflikt między światem islamu, światem żydowskim i światem chrześcijańskim jest z pewnością starożytnym problemem i stanowi część naszej historii, podobnie jak wojny religijne, przy czym stosunki współistnienia między trzema monoteistycznymi religiami w basenie Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie były mniej konfliktowe w ostatnich dwóch wiekach Imperium Osmańskiego niż obecnie, a tendencja niestety brnie w kierunku dalszego pogorszenia.
Z pewnością pocieszające jest to, że przy okazji uroczystego pogrzebu papieża Franciszka to wielkie wydarzenie religijne stało się okazją do nieoczekiwanego momentu dialogu. Pokusa wykorzystania przynależności religijnej jako „instrumentum regni” ponownie zyskuje jednak na znaczeniu we wszystkich zachodnich demokracjach, i to nie tylko w Stanach Zjednoczonych. W świecie, w którym napięcie religijne znacznie straciło na intensywności, jest to proces, który odwołuje się bardziej do tożsamości narodowej niż do elementu religijnego, ale w każdym razie staje się czynnikiem dzielącym, z którego żaden kraj, a tym bardziej Włochy, nie może skorzystać.
Papież Franciszek dał dość wyjątkowy przykład, podchodząc do relacji ze światem polityki w zupełnie inny sposób, niż miało to miejsce w przeszłości. Franciszek dotarł do sedna światowych problemów politycznych i napięć – bez żadnej uległości czy nadużyć. Potwierdził siłę zasad leżących u podstaw chrześcijaństwa, ale nigdy nie postawił się w pozycji siły przeciwstawnej lub podporządkowanej światu politycznemu. W Kościele katolickim wprowadził koncepcję i praktykę uniwersalizmu, która znacznie utrudnia zarówno przenikanie się, jak i konflikt między władzą doczesną i duchową.
Jego postawa, czasami nieoczekiwana i zaskakująca, nie zawsze była w stanie odwrócić bieg świata, w którym władza polityczna i gospodarcza stopniowo się koncentrowała i rościła sobie prawo do bycia panami wszystkich ludzkich wartości, w tym religijnych.
Jego następcy nie będzie łatwo realizować to odnowione zadanie chrześcijaństwa w świecie tak podzielonym i pełnym tak paradoksalnych sprzeczności, że ta sama osoba, która kpiąco wykorzystuje wizerunek papieża, wydaje się niemal zobowiązana do wykonania pierwszego gestu pokoju na jego pogrzebie.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/romano-prodi-nowe-granice-miedzy-polityka-a-chrzescijanstwem/
PAP/MB





