Francja, która chce pozostać Francją, musi zrozumieć, że nie ma dziś sprawy ważniejszej niż szkoła [Joachim LE FLOCH-IMAD w „Le Figaro Magazine”]

spadek poziomu szkolnictwa we Francji

Joachim Le Floch-Imad jest francuskim publicystą i nauczycielem akademickim, autorem książki „Main basse sur l’Éducation nationale. Enquête sur un suicide assisté”. W wywiadzie dla tygodnika „Le Figaro Magazine” analizuje spadek poziomu szkolnictwa we Francji.

„Nasza gospodarka będzie jutro warta tyle, ile dziś warte jest nasze szkolnictwo, zarówno pod względem produktywności, jak i innowacyjności czy rozwoju” – podkreśla Joachim Le Floch-Imad w wywiadzie dla „Le Figaro Magazine”.

„Jak szacują ekonomiści E.Hanushek i L.Wößmann, poprawa wyniku w badaniu PISA o 25 punktów przekłada się na wzrost PKB o 30 proc. w perspektywie do 2100 roku. Powinno nas to niepokoić, w momencie w którym połowa gimnazjalistów nie opanowała podstawowych umiejętności z języka francuskiego, a poziom znajomości matematyki wśród uczniów szkół podstawowych, według badania TIMSS, plasuje się między Kazachstanem a Czarnogórą. Upadek edukacji powoduje nie tylko zubożenie Francji, ale także jej rozpad. Od zdolności szkoły do przekazywania wiedzy zależy bowiem utrzymanie pokoju społecznego, ponieważ barbarzyństwo czynów rodzi się w pustce myśli. Stawką jest również przetrwanie modelu obywatelstwa, kultury i języka. Czy można tworzyć naród w momencie w którym połowa osób w wieku 16-24 lat nie wie, w którym roku rozpoczęła się Rewolucja Francuska? Francja, która chce pozostać Francją, musi zrozumieć, że nie ma dziś sprawy ważniejszej niż szkoła” – stwierdza.

„Nasza bezsilność w obszarze edukacji jest dobrowolna, a wręcz wytworzona, na skutek ciągłych zaniechań, amatoryzmu i ślepoty. Politycy, godząc się na wycofanie z tej sfery, stali się jedynie przeciwwagą, jednymi z wielu statystów. Przerwanie tego mechanizmu, aby przywrócić suwerenność obywatelską, będzie jednym z kluczowych wyzwań nadchodzących wyborów prezydenckich” – ocenia.

„Emmanuel Macron nie zapoczątkował katastrofy edukacyjnej, ale jej towarzyszy. Zważywszy że sam określił szkołę jako swój obszar osobistej odpowiedzialności, ponosi pełną odpowiedzialność za kryzys, w którym jest pogrążona. Następujące jedna za drugą sprzeczne decyzje i zmieniający się ministrowie – siedmioro w ciągu trzech lat – to najbardziej wymowny symptom braku politycznej woli. To kraj żyje dla administracji, a nie administracja dla kraju – ubolewał Emmanuel Macron w 2016 r. w książce Révolution. Tymczasem trzeba przyznać, że administracja oświaty nigdy nie była tak silna i tak niezależna, jak pod koniec jego drugiej kadencji. Rewolucja poczeka. Naprawa szkoły, również” – stwierdza Joachim Le Floch-Imad.

Zdaniem publicysty, polityczny zryw, pozwalający na uratowanie szkolnictwa we Francji, wciąż jest możliwy. „Historia Francji dowodzi, że potrafimy przezwyciężać ducha klęski i odbudowywać się z ruin. Od Portugalii po Estonię, przez Polskę i Maroko, wiele krajów zdołało naprawić swój system edukacji dzięki decyzjom opartym na zdrowym rozsądku. Powinniśmy czerpać z nich inspirację, aby odnaleźć lekarstwo na nasze nieszczęścia i siłę by opierać się tym, którzy próbują rozbić nasze fundamenty. Oddanie, jakim wykazują się nasi nauczyciele, sprawia, że chcę w to wierzyć. Niezależnie od tego, jak długo trwa noc, nadejście świtu jest nieuchronne” – zaznacza.

oprac. JD

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 13 września 2025