Francja wyzwala się z zarzutów o czerpanie korzyści z czasów kolonialnych

Francja zwróci dobra kultury krajom afrykańskim? Rząd Francji przedstawił 30 lipca projekt ustawy, której celem jest przyspieszenie zwrotu dóbr kultury zagrabionych w czasach kolonialnych, a znajdujących się w muzeach we Francji. Proces zwrotu dóbr jest we Francji na razie powolny porównaniu z innymi krajami europejskimi.
Francja zwróci dobra kultury pozyskane w czasach kolonialnych
.Czy Francja zwróci dobra kultury krajom afrykańskim? Ministerstwo kultury Francji poinformowało, że zgodnie z projektem dzieła znajdujące się w zbiorach państwowych we Francji powinny wrócić do krajów, które „zostały ich pozbawione w wyniku nielegalnego przywłaszczenia” od roku 1815 do 1972. Chodzi o dobra kultury, które zostały uzyskane poprzez kradzież, rabunek, czy też przekazanie w sytuacji przymusu bądź przemocy. W tekście nie użyto przy tym słowa „kolonizacja”. Nowe prawo dotyczyć ma przede wszystkim państw Afryki, ale w projekcie podkreślono, że jego zasięg geograficzny jest powszechny.
Najważniejszym punktem projektu jest to, że o zwrocie dóbr będzie mogła decydować przez dekret Rada Stanu – instytucja, która we Francji opiniuje projekty ustaw i zarazem pełni funkcję naczelnego sądu administracyjnego. Do tej pory do każdego zwrotu przyjmowano osobną ustawę. Nowe zasady pozwolą więc uniknąć zwracania się za każdym razem do parlamentu. Specjalna komisja, złożona z ekspertów i historyków z Francji i z kraju wnioskującego o zwrot dóbr, będzie ustalać – w razie potrzeby – czy dobra kultury zostały uzyskane nielegalnie.
Bęben Djidji Ayokwe i inne afrykańskie obiekty kulturowe
.Ramy czasowe – lata 1815-1972 – odnoszą się do okresu między zakończeniem wojen napoleońskich (gdy po raz pierwszy w Europie dokonywano zwrotu dóbr) i przyjęciem konwencji UNESCO o ochronie dóbr kultury. W ciągu ostatnich sześciu lat Francja zwróciła łącznie 27 dóbr kultury, w tym 26 – Beninowi (w 2021 roku). Tymczasem takie kraje jak Algieria, Madagaskar czy Wybrzeże Kości Słoniowej złożyły łącznie kilka tysięcy wniosków, według danych z 2023 roku. Dla porównania, Niemcy zwróciły Nigerii do 2022 roku 1100 dzieł.
17 lipca 2025 r. Francja zwróciła historyczny bęben Djidji Ayokwe, o który upominały się władze Wybrzeża Kości Słoniowej. Trzymetrowy i ważący 450 kg sakralny instrument znajdował się w paryskim muzeum kultur pozaeuropejskich (quai Branly). Do Francji trafił w 1929 roku po tym, gdy w 1916 przejęły go władze kolonialne. Był pierwszą pozycją na liście 148 dóbr kultury, którą Wybrzeże Kości Słoniowej przedstawiło Francji w 2019 roku. Przy okazji decyzji parlamentu o zwrocie bębna francuski senator Pierre Ouzoulias zapewniał, że wokół tej kwestii pojawił się „konsensus polityczny”, mimo różnic dotyczących pamięci o czasach kolonialnych.
Po lekturze „Listów z Afryki” Henryka Sienkiewicza kilka refleksji
.Dziś demokratyczne Niemcy są bardziej skłonne do gestów zadośćuczynienia za haniebne uczynki ery kolonialnej, na przykład w Namibii, niż rekompensaty za większe zbrodnie popełnione w Polsce i w innych krajach Europy Środkowej i Wschodniej – pisze Witold SPIRYDOWICZ w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Po lekturze „Listów z Afryki” Henryka Sienkiewicza kilka refleksji”.
Listy z Afryki – czytana dziś książka reportażowa polskiego noblisty, napisana w ostatniej dekadzie XIX wieku, przeraża. I nie chodzi tu wcale o wytykane przez tropicieli zainfekowanych lewicową ideologią poprawności rzekome przejawy rasizmu wielkiego pisarza. Używany przez Sienkiewicza język, formułowane przezeń opinie i sądy mieszczą się w zupełności w ramach postrzegania Afryki przez Europejczyków przed blisko półtora wiekiem. Są odbiciem ówczesnej mentalności i rzeczą zupełnie niezrozumiałą jest chęć przykładania do nich naszej dzisiejszej wrażliwości.
Przeraża co innego. Otóż Afryka widziana oczyma Sienkiewicza przed 130 laty i ta obecna w wielu aspektach mało się różnią, mimo upadku systemu kolonialnego i powstania na Czarnym Lądzie państw niepodległych. Skrajne ubóstwo, zacofanie i brak nadziei wcale nie zniknęły, gdy Afrykanie zaczęli sami się rządzić, co miało być przecież remedium na wszelkie bolączki kontynentu.
.Przebywając w Zanzibarze, pisarz tak opisuje swoją wędrówkę po mieście: Chaty murzyńskie otaczają, właściwie mówiąc, ze wszystkich stron miasto i stanowią jego obręb zewnętrzny. Stoją one ciasno, jedne przy drugich, czasem tylko poprzegradzane palmami, nie tworząc regularnych ulic, ale raczej wąskie wężowe przejścia, w których łatwo można zabłądzić i w które niezbyt bezpiecznie jest się zapuszczać nawet w dzień biały, zwłaszcza samemu. Chaty te, lepione z chrustu i czerwonej gliny, zawsze okrągłe, mają stożkowate dachy kryte trzciną (…). Po uliczkach, przed chatami, raczkują małe Murzynięta – i na widok Europejczyka, wsparłszy się na rączkach, zadzierają w górę swoje krągłe jak kule główki, wytrzeszczając oczy i przypatrując mu się ciekawie; między dziećmi uwijają się kozy, gromady kur rozgrzebują śmiecie; ziemia zasiana jest pestkami mangów, obierzynami z małpiego chleba i zwiędłymi liśćmi bananów.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/witold-spirydowicz-po-lekturze-listow-z-afryki-henryka-sienkiewicza-kilka-refleksji/
PAP/MJ






