Friedrich Merz poniósł kolejną porażkę wyborczą [Der Spiegel]

Niemiecka prasa obarcza kanclerza Friedricha Merza odpowiedzialnością za porażki CDU w wyborach regionalnych w Meklemburgii-Pomorzu Przednim oraz Berlinie z 20 września 2026 r. Część komentatorów uważa, że kanclerz powinien ustąpić ze stanowiska, inni wzywają go do wytrwania i kontynuowania polityki reform.
Friedrich Merz poniósł kolejną porażkę wyborczą
Kanclerz Friedrich Merz poniósł kolejną porażkę wyborczą – pisze tygodnik „Der Spiegel”. „Wyniki wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie ujawniły skalę zaniepokojenia i gniewu w części Niemiec” – podkreślił komentator Roland Nelles. Jego zdaniem pytania o polityczną przyszłość kanclerza są jak najbardziej uprawnione. „Kto jednak w CDU chce wyrzucić Friedricha Merza, ten powinien zrobić to szybko, albo zamilknąć” – uważa publicysta.
Według „Sueddeutsche Zeitung” ze względu na napiętą sytuację międzynarodową dobrze, że wybory do lokalnych parlamentów w Niemczech, bardzo absorbujące polityków w Berlinie, wreszcie się zakończyły. Kanclerz Friedrich Merz i jego koalicyjny rząd mają teraz możliwość reformowania Niemiec, żeby uczynić je bardziej odporne na kryzysy. Czołowi politycy powinni „zająć się dobrym rządzeniem zamiast wygrywaniem poszczególnych grup społecznych przeciwko sobie”.
AfD i Lewica wzmacniają pozycję
W Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Saksonii-Anhalcie kilkaset tysięcy wyborców głosowało na AfD – partię, której kierownictwo reprezentuje pozycje skrajnie prawicowe. W Berlinie wielu wyborców oddało głos na Lewicę. „Przedziwne fantazje” dotyczące wywłaszczenia i „częściowo antysemickie stanowisko” nie zniechęciły wyborców do głosowania na tę partię.
Jeżeli w CDU istnieją siły, które dążą do wymiany kanclerza, powinny one „natychmiast wyjść z ukrycia i doprowadzić do zmiany”. Albo powinny zamilknąć. Długie przeciąganie liny, osłabienie kanclerza na jesieni byłoby dla Niemiec i rządu fatalne – ostrzegł „Der Spiegel”. „Niemcy – najważniejszy kraj w UE – powinny wobec rozwoju sytuacji na świecie pozostać stabilne politycznie i godne zaufania” – pisze Roland Nelles.
Friedrich Merz jest – jego zdaniem – „kanclerzem przejściowym”. Wyborcze porażki pokazują, że nie jest „trwałym rozwiązaniem”, chociażby ze względu na braki w komunikacji ze społeczeństwem. Zadaniem Friedricha Merza powinno być „przygotowanie zmiany pokoleniowej” poprzez przekazanie kierownictwa CDU w ręce premiera Nadrenii Północnej-Westfalii, 51-letniego Hendrika Wuesta.
CDU pod coraz większą presją
„CDU jest już tylko cieniem samej siebie” – czytamy w „SZ”. „Kanclerz odrzuca dymisję, pokazując tym samym, w jak poważnej sytuacji znalazł się on sam i jego partia” – pisze Nicolas Richter. CDU „roztrzaskała się” o próg pięcioprocentowy w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. „To upokorzenie, jakiego będąca podporą państwa partia jeszcze nie przeżyła” – ocenił komentator.
Odpowiedzialność za porażkę ponosi częściowo sam Friedrich Merz, którego wystąpienia „pozbawione są często empatii”. Winę ponosi też CDU, która „permanentnie kwestionuje przywództwo Friedricha Merza i przypięła mu łatkę przegranego”.
Wystąpienie Friedricha Merza, który zaraz po zamknięciu lokali wyborczych zapowiedział, że pozostaje na stanowisku i będzie kontynuował reformy, pokazuje, jak niezwykle poważna jest jego sytuacja. Friedrich Merz ma rację przypominając, że Niemcy jako kotwica stabilności w Europie muszą pozostać stabilne. „Nie wiadomo jednak, jak długo jeszcze CDU będzie go popierać” – zastanawia się komentator.
Osobowości ważniejsze niż partyjne programy
Dobry wynik kandydat SPD Manueli Schwesig pokazuje, że silne osobowości, utrzymujące bliski kontakt z wyborcami mają często większy wpływ na wynik wyborów niż program. Wynik wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim pokazują, że partie demokratycznego centrum są w stanie stawić czoło AfD, jeżeli wystawiają energiczne i empatyczne osobowości.
„Friedrich Merz kupuje sobie czas“ – pisze „Handelsblatt”. Kanclerz próbuje przekształcić porażkę wyborczą w przełom. Jednak jego pole politycznego manewru, chociaż odwołuje się do „moralnego kręgosłupa, wytrwałości i cierpliwości”.
Friedrich Merz obiecuje kontynuację polityki reform. Jednak zwycięzcami wyborów są Lewica, AfD i SPD. Ich sukces ujawnia dominujące nastroje: „obywatele chcą, żeby państwo znów funkcjonowało, a ich życie było lepsze”. Najlepiej, żeby nie trzeba było przy tym zbyt wiele zmieniać. Przegranym wyborów jest Friedrich Merz – przedmiotem głosowania była także jego polityka i prawdopodobnie on sam jako kanclerz. Jego największym wrogiem nie jest AfD lecz „niemiecka tęsknota za stagnacją”.
„Die Welt” uderza w Lewicę
Portal „Die Welt” ocenia bardzo krytycznie skokowy wzrost poparcia dla Lewicy. „Mieszczańskie centrum umarło” – pisze Ulf Poschardt. „Tryumf Lewicy w Berlinie stanowi dla społeczeństwa mieszczańskiego większy problem niż AfD” – uważa komentator.
Jego zdaniem walka z prawicą polegała dotychczas na „idealizowaniu najbardziej absurdalnych i dziwacznych lewicowych teorii” w rodzaju „teorii gender, kiczu wywłaszczeniowego, zaklinania migracji, wściekłego antysemityzmu, prawa do leniuchowania i destrukcji społecznych podstaw sukcesów gospodarczych”.
„W Berlinie wygrała partia antysemicka, która otwarcie flirtuje z antysemityzmem wykluczającym i która dopuszcza go do swoich szeregów” – ocenił komentator „Die Welt”. Lewica stanowi dla społeczeństwa mieszczańskiego i jego dążenia do wolności i dobrobytu większy problem niż AfD. Jednak nienawiść do istniejącego systemu jest w części kulturowej elity tak duża, że lewicowe zagrożenie jest tolerowane i bagatelizowane.
Coraz ostrzejsza krytyka kanclerza
Mieszczańskie centrum jest martwe – pisze komentator „Die Welt”. Jego zdaniem ostatnie wystąpienie „jeszcze kanclerza” i „jeszcze szefa CDU” było „upiorne”. „Było niemrawe i bezbarwne, oprawione w dobrze znane slogany. Kto jeszcze w nie uwierzy?” – pyta Poschardt.
Zmiany na stanowisku kanclerza domaga się „Bild”. „Friedrich Merz ciągnie swoją partię w dół” – pisze redaktor naczelna największego niemieckiego tabloidu Marion Horn. Tłumaczy, że wystąpienie kanclerza bezpośrednio po zakończeniu głosowania miało „wyprzedzić spodziewane wezwania do dymisji”. „Rzeczywiście, kierownictwo CDU dało mu najwidoczniej jeszcze trochę czasu” – pisze „Bild”.
Zdaniem komentator absurdalne są zapewnienia polityków CDU, że zmiana kanclerza niczego nie zmieni. „Trwały brak sukcesów zawsze jest powodem do wymiany kobiety czy mężczyzny na kierowniczym stanowisku. Dotyczy to zarówno gospodarki, jak i sportu, a także polityki. Chodzi o osiągnięcia i konkurencję. CDU powinna o tym wiedzieć” – czytamy w „Bildzie”.
PAP/MJ




