Fundacja Batorego ujmuje się za „Wszystko co Najważniejsze” i innymi poważnymi tytułami

Fundacja Batorego

Piotr Kosiewski, dyrektor forumIdei Fundacji im. Stefana Batorego, krytyk i historii sztuki, ujął się za tytułami prasowymi, które Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego pod rządami Marty Cienkowskiej wyrugowało z listy dofinansowania w 2026 r. Jego tekst publikuje Fundacja Batorego. Autor zauważa, że resort kultury wydaje się być impregnowany na różnorodność ideową, otwarcie na różne nurty, szczególnie te związane z wysokiej jakości tytułami konserwatywnymi.

Kolejny rok kontrowersji przy rozdziale środków na wysokojakościowe media

Instytut Nowych Mediów, wydawca „Wszystko co Najważniejsze”, po raz pierwszy wystartował w konkursie dotacyjnym Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który – jak się wydaje – wręcz jest napisany pod taki tytuł, jak miesięcznik „Wszystko co Najważniejsze”. Wysokojakościowe medium publikujące teksty liderów opinii, filozofów, strategów, ludzi kultury i polityki, tak z Polski, jak i ze świata, wydawane z ogromnym pietyzmem i z szacunkiem dla Czytelników.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ogłosiło wyniki konkursu na wspieranie czasopism kulturalnych w 2026 roku. „Postanowiono wesprzeć 75 tytułów na łączną kwotę ponad 12,2 mln zł – w przypadku części z nich jest to dofinansowanie w trybie dwu- lub trzyletnim. Lista jest długa. Znalazły się na niej m.in. „Czas Kultury”, „Dwutygodnik” i „Pismo”, związane z „Gazeta Wyborczą” „Książki. Magazyn do czytania” i romski kwartalnik „Dialog Pheniben”. Są wśród dotowanych „Przegląd Polityczny”, „Liberté!”, „Krytyka Polityczna”, ale też mocno lewicowy, przez lata niewspierany „Nowy Obywatel” – pisze Piotr Kosiewski.

„Jednak najbardziej uderzające jest nieprzyznanie w tym roku dotacji dla wszystkich pism o konserwatywnym czy prawicowym intelektualnym profilu”

Największe kontrowersje autora tekstu opublikowanego na stronie Fundacji Batorego budzi pominięcie wszystkich tytułów, nawet wysokojakościowych mediów, ale o konserwatywnym profilu. „Odmówiono jej zarówno „Pressjom”, przygotowywanym przez młode pokolenie autorów i autorek związane z Klubem Jagiellońskim, jak i „Teologii Politycznej Co Tydzień”, internetowemu pismu o filozofii, historii i kulturze, które nie tylko zgromadziło duże grono bardzo ważnych autorek i autorów, ale wypracowało własną formułę mówienia o dziedzictwie historycznym i artystycznym. Podobnie dofinansowania nie otrzymają „Nowa Konfederacja”, która niejednokrotnie zabierała krytyczny głos na temat rządów Zjednoczonej Prawicy, czy reprezentujący konserwatywną wrażliwość miesięcznik „Wszystko co Najważniejsze”. I to nie koniec tytułów o takim profilu pominiętych w tegorocznym konkursie” – zauważa autor.

Piotr Kosiewski przypomina, że spory o wyniki konkursu na wpieranie czasopism miały miejsce za poprzednich rządów Platformy Obywatelskiej i PSL-u. Jednak, czasami w trybie odwołań, dotacje otrzymywały wszystkie istotne tytuły od lewa do prawa. Od „Krytyki Politycznej” i „Przeglądu Politycznego” po „Christianitas”, „Frondę” i „44/Czterdzieści i Cztery”.

Sytuacja nie zmieniła się za czasów PiS. Gdy w 2018 r. dotacji odmówiono go całej grupie ważnych tytułów grupa publicystów wystosowała do ministra kultury, podpisanego m.in. przed Krzysztofa Kłopotowskiego, Pawła Milcarka, Agnieszkę Romaszewską, Piotra Skwiecińskiego, Bronisława Wildsteina i Piotra Zarembę.„Zaniepokojenie budzi między innymi fakt, że dofinansowania nie otrzymało kilka czasopism o dużych tradycjach, ważnych dla polskiej kultury i kształtowania opinii publicznej. W trosce o funkcjonowanie w Polsce pism pełniących ważną rolę kulturotwórczą zwracamy się z uprzejmą prośbą o pozytywne rozpatrzenie odwołań od wyników konkursu złożonych przez redakcje wyżej wspomnianych czasopism” – przypomina dziś autor tekstu opublikowanego przez Fundację Batorego.

„Było to bezprecedensowe w tamtych czasach upomnienie się przedstawicieli środowisk prawicowych o bardziej pluralistyczną politykę kulturalną rządu. Ministerstwo przyjęło część odwołań” – konkluduje Piotr Kosiewski

Decyzja Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego bez odwołania

Autor analizy Fundacji Batorego zwraca uwagę, że w ostatnich latach uległ likwidacji tryb odwoławczy, które przez wiele lat pozwalał ministrowi kultury dokonywać korekty listy dofinansowanych pozycji. „Wprowadzono natomiast rezerwę ministra, czyli wydzielono część środków do dyspozycji osoby kierującej MKiDN. Może ona samodzielnie przyznać dotacje dla wniosku, który nie otrzymał rekomendacji, ale uzyskał ocenę w wysokości minimum 40 punktów na etapie konkursowym. Rozwiązanie to zwiększyło swobodę w dysponowaniu środkami (nie jest konieczne składanie odwołań), a jednocześnie dało narzędzie, aby w jawny sposób kształtować politykę wsparcia ze środków publicznych, i też ponosić za to odpowiedzialność” – pisze autor.

Nie wie on, czy Marta Cienkowska dokona korekty listy pism, które w 2026 roku otrzymają ministerialne wsparcie, jednak jego zdaniem błędem jest, że „wykluczono wszystkie tytuły związane z jednym, określonym, w tym przypadku prawicowo-konserwatywnym profilem ideowym. Można nie podzielać poglądów tych redakcji, ale nie sposób pominąć ich głosu w debacie publicznej ani też mówić o wspieraniu pluralizmu, jeśli się wyklucza ważną część jej uczestników z dostępu do środków publicznych”.

Konieczne ponowne przemyślenie sposobu funkcjonowania programu dotacyjnego prowadzonego przez Instytut Literatury w imieniu MKiDN

Piotr Kosiewski zwraca uwagę na dobór ekspertów zaproszonych do oceny wniosków (nazwiska poznamy dopiero po ogłoszeniu ostatecznej listy dotacyjnej). Sugeruje, że warto pomyśleć o bardziej transparentnym sposobie ich wyboru.

„Jednak warto pomyśleć też o bardziej jednoznacznym wpisaniu w założenia tego programu pism o charakterze ideowym i podkreśleniu znaczenia ich różnorodności. Obecnie bowiem, jak zostało to zapisane w określającym jego cel ministerialnym ogłoszeniu, program ma „wzmocnić głos środowisk, których pespektywę estetyczną czy społeczną dane czasopismo dostrzega/reprezentuje”, ale jednocześnie podkreślono, że zakłada „możliwość finansowania wyłącznie czasopism, których zasadniczy profil tematyczny opiera się na prezentacji zagadnień dotyczących kultury lub dziedzictwa kulturowego”. I dodano: „podstawowe znaczenie dla realizacji celów programu ma wsparcie dla tytułów o profilu artystycznym, literackim prezentujących różne dziedziny kultury oraz rozwijających wokół nich dyskurs krytyczny”.

Kultura jednak to nie tylko dzieła literackie, przestawienia teatralne, filmy czy prace artystów wizualnych. Jej nieodłączną częścią jest istotna debata intelektualna o ideach, jak i o sprawach publicznych, ważna zwłaszcza w dobie mediów społecznościowych i malejącej roli tych tradycyjnych. I to w pismach są artykułowane bardzo różne głosy, prawicowe i lewicowe, konserwatywne i liberalne. Wreszcie, jak podkreśla Monika Ochędowska w komentarzu do wyników tegorocznego konkursu na łamach „Tygodnika Powszechnego”: „redakcje reprezentujące odmienne spojrzenie na świat często punktują swoje błędy i uproszczenia, co zwiększa transparentność debaty publicznej. W efekcie czytelnicy i czytelniczki otrzymują szerszy, bardziej złożony obraz rzeczywistości”. Tym bardziej potrzebny jest przejrzysty i przewidywalny sposób wspierania takich pism” – pisze Piotr Kosiewski.

LINK DO TEKSTU: Piotr KOSIEWSKI: „Jak promować pluralizm? Program wsparcia czasopism do poprawy” [LINK]

Oprac. AJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 3 lutego 2026