Gdy dorastają dzieci, dojrzewają też rodzice. O podwójnej rewolucji w rodzinie

Dojrzewanie dziecka to nie tylko bunt, zamykanie się w pokoju czy niekończące się negocjacje. To także czas głębokiej przemiany dorosłych, którzy równolegle z dorastaniem syna lub córki przechodzą własną życiową lekcję. W wielu domach zderzają się dwa procesy dojrzewania, młodych i ich rodziców, a ta równoległa rewolucja potrafi całkowicie przeorganizować rodzinny rytm.
Dojrzewanie to niekiedy największa lekcja rodziców
.Gdy w domu pojawia się nastolatek, zmienia się więcej niż tylko szkolny plan dnia. W wielu rodzinach okres dojrzewania pokrywa się z wiekiem średnim rodziców, etapem pełnym przewartościowań i poszukiwań. Dwie transformacje, młodzieńcza i dorosła, nakładają się na siebie, tworząc dynamiczny, czasem burzliwy, ale niezwykle rozwojowy etap życia.
Rodzice konfrontują się z koniecznością redefinicji własnej tożsamości. Muszą oderwać się od roli „opiekuna na pełen etat” i przyznać, że ich świat nie może opierać się wyłącznie na rodzicielstwie. Rola autorytetu także wymaga przemyślenia: mniej kontroli, więcej towarzyszenia; mniej moralizowania, więcej dialogu. Zmienia się język, ton i sposób bliskości.
W krajach śródziemnomorskich, w tym w Hiszpanii, jak opisano na łamach „The Conversation”. siła więzi rodzinnych pozostaje duża. Dane pokazują, że młodzi dorośli utrzymują codzienny kontakt z rodzicami i deklarują bardzo dużą bliskość emocjonalną. Ten model daje poczucie bezpieczeństwa, ale jednocześnie zwiększa zależność od rodziny i utrudnia usamodzielnienie, zwłaszcza w realiach ograniczonego wsparcia publicznego. Kiedy w domu brakuje stabilności lub zasobów, nierówności społeczne ujawniają się jeszcze wyraźniej i mogą determinować ścieżki życiowe nastolatków.
Choć relacje rodzinne przechodzą w okresie dojrzewania naturalny spadek intensywności, badania pokazują, że jest to zjawisko przejściowe. Największe napięcia pojawiają się zwykle między 13. a 15. rokiem życia, by z czasem ustąpić miejsca nowemu rodzajowi porozumienia. Rodziny uczą się siebie na nowo.
Zmiany najlepiej widać w codziennych historiach. Rodzice opisują dystans dzieci I niepewność własnych reakcji. Część doświadcza samotności, szczególnie ci wychowujący w pojedynkę; inni czują, że każdy komentarz może uruchomić lawinę emocji. Wspólny mianownik pozostaje ten sam: potrzeba znalezienia równowagi między bliskością a pozwoleniem na autonomię.
Ta faza, choć wymagająca, może działać jak rodzaj konstruktywnego napięcia. Nie da się uniknąć konfliktów, ale można je przekształcić w zrozumienie i rozmowę. To właśnie idea „towarzyszącego rodzicielstwa”: obecności, która nie dusi granic, a także dorosłości, która potrafi rosnąć razem z dorastającym dzieckiem.
.Kiedy dorastają dzieci, dojrzewa też cała rodzina. I choć droga bywa kręta, niesie szansę na stworzenie relacji głębszej, dojrzalszej i bardziej świadomej.
Laura Wieczorek



