Goldman Sachs już wylicza, jak strefa euro wzrośnie po rozejmie na Ukrainie

Goldman Sachs podtrzymał prognozę wzrostu PKB strefy euro po zawieszeniu broni w Ukrainie; w scenariuszu ograniczonego rozejmu wzrośnie o 0,2 proc., a w scenariuszu pozytywnym o 0,5 proc. – poinformował w dniu 3 grudnia bank.
Strefa euro wzrośnie po rozejmie na Ukrainie – Goldman Sachs
.Jak wyjaśnił Goldman Sachs w związku ze wznowieniem rozmów pokojowych, mających na celu zakończenie wojny w Ukrainie, bank zaktualizował wcześniejsze szacunki potencjalnych skutków gospodarczych dla strefy euro. Pod uwagę wzięto dwa scenariusze: „ograniczony” i „pozytywny” .
W pierwszym scenariuszu bank podtrzymał prognozę potencjalnego wzrostu PKB strefy euro o 0,2 proc. rok do roku. Z kolei w przypadku pozytywnego scenariusza wzrost ten oszacowano na 0,5 proc. Zaznaczył, że w analizie wzięto pod uwagę m.in. potencjalne zmiany cen energii, zmiany w poziomie handlu, kwestię odbudowy oraz napływu uchodźców.
Scenariusz ograniczony i pozytywny
.„Stwierdzamy, że inflacja (strefy euro – przyp. red.) może być niższa o 0,2 punktu procentowego i 0,4 punktu procentowego w roku następującym po zawieszeniu broni odpowiednio w scenariuszu ograniczonym i pozytywnym. Nasza zaktualizowana analiza potwierdza zatem, że korzyści gospodarcze dla Europy wynikające z zawieszenia broni będą prawdopodobnie niewielkie, chyba że uda się osiągnąć kompleksowe i wiarygodne porozumienie pokojowe” – napisali analitycy amerykańskiego banku.
Goldman Sachs zaznaczył przy tym, że pomimo postępów w negocjacjach pokojowych, nie osiągnięto jeszcze porozumienia i wciąż wysoce niepewne są szczegóły potencjalnego porozumienia, jak i szanse na jego zawarcie.
Dlaczego rozmowy o Ukrainie bez Polski?
.Sławomir Dębski, były szef Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, na łamach X przedstawił swoją odpowiedź na pytanie, dlaczego rozmowy o Ukrainie bez Polski:
„To wynik błędów technicznych popełnionych przez polskie władze w polityce zagranicznej. Warto je w końcu wymienić, aby błędy naprawiać, a nie udawać, że ich nie ma.
Po pierwsze, Donald Tusk obstawił w wyborach prezydenckich w USA wygraną kandydata Demokratów i czynnie – poprzez media społecznościowe – w tę kampanię zainterweniował – pomimo, że przed laty, również pozwolił sobie na żarty z Prezydenta Stanów Zjednoczonych. To nie pomaga w budowaniu relacji z administracją Trumpa.
Po drugie, wbrew woli Prezydenta – z pogwałceniem jego konstytucyjnych prerogatyw – wycofany został ambasador RP w Waszyngtonie Marek Magierowski. Donald Tusk uparł się – z powodów wewnątrz partyjnych – że jego rząd będzie reprezentował w Waszyngtonie jego człowiek, który w swojej poprzedniej roli społecznej także krytykował Donalda Trumpa. Zmiana została dokonana w założeniu, że wybory prezydenckie wygra Joe Biden/Kamala Harris. Stało się jak wiemy inaczej. W odpowiedzi na nieposzanowanie urzędu Prezydenta przez Rząd, Prezydent odmówił powołania Bogdana Klicha na ambasadora. W efekcie w czasach największego kryzysu pokoju w Europie, Polska nie ma ambasadora w USA. Brawo my!
Po trzecie, Prezydent RP Karol Nawrocki nie spotkał się dotąd z Prezydentem Wolodymyrem Zelenskim, co utrudnia komunikację w trójkącie między Polską-Ukrainą-USA.
.I rząd i Prezydent słusznie stoją na stanowisku – nic o Ukrainie bez Ukrainy – ale to oznacza, że Ukraina ma duży wpływ na kształt formatów omawiających kolejne pokojowe propozycje. To oczywiste. Propozycje te mogą jednak dotyczyć także polskich interesów – na przykład stacjonowania wojsk amerykańskich w Polsce. Powinniśmy więc w nich uczestniczyć, aby pilnować swojego. Z ukraińskiego punktu widzenia – trudno proponować udział Donalda Tuska do rozmów z Donaldem Trumpem, skoro może to dla Ukrainy oznaczać straty/dodatkowe koszty. Trudno proponować Karola Nawrockiego, skoro nie udało się z nim osobiście porozmawiać” – pisze Sławomir Dębski.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/pepites/rozmowy-o-ukrainie-bez-polski/
PAP/MJ







